Przejście do głównej strony serwisu ePorady24.pl >>

Drukuj

Opublikowane: 11.07.2019

Autor: Janusz Polanowski

Napastowanie przez męża

Moja znajoma ma 63 lata, niedawno odeszła od swojego męża z powodu przemocy. Zamieszkała w swoim dawnym mieszkaniu. Mąż jednak ją napastuje – nachodzi ją, grozi jej, atakuje (słownie i fizycznie). Jak kobieta może pozbyć się tego natręta? Jest zastraszona i nie bardzo chce to zgłaszać sama na policję, czy ja jako osoba obca mam takie prawo?

 

Bez wątpienia należy podjąć zgodną z prawem interwencję w tej bardzo przykrej sytuacji. Wprawdzie różne są podejścia do zgłaszania organom państwowym (zwłaszcza organom ścigania) przemocy w rodzinie, ale – przynajmniej moim skromnym zdaniem – należy unikać sytuacji, które mogą skutkować większym złem. Czasami zdarza się opamiętanie (nawet po dopuszczeniu się przemocy fizycznej), więc – szczególnie w relacjach rodzinnych – niekiedy może być uzasadnione wstrzymanie się z powiadomieniem organów ścigania. Z opisu sytuacji wynika, że u sprawcy brakuje przejawów krytycznej refleksji nad swym własnym postępowaniem; co więcej – bierność pokrzywdzonej prawdopodobnie go rozzuchwala – czuje się bezkarny, więc ubzdurał sobie, że „wolno mu wszystko” i „nikt mu nic nie zrobi”. Dalsza bezczynność w związku z przejawami agresji – bo śledzenie (choć dokuczliwe) wydaje się mniej groźne – może mieć skutki dosłownie tragiczne, np. śmierć (nawet śmierć lub kalectwo, np. pokrzywdzonej, sprawcy lub kogoś śpieszącego z pomocą pokrzywdzonej), odpowiedzialność karna (szczególnie dokuczliwa w przypadku wystąpienia skutku śmiertelnego). Zdarzenia nagłe (np. awantury lub bójki) miewają przebieg i skutki trudne do przewidzenia. Także dlatego rozsądek podpowiada spowodowanie interwencji.

 

Jeśli widzimy, że kogoś napadnięto, to nie zawsze trzeba od razu „wkraczać do akcji”; także z uwagi na dobro własne i swych najbliższych. Jednak na ogół (poza zupełnymi odludziami i terenami bez sygnałów telefonii komórkowej) można przynajmniej połączyć się z numerem alarmowym; dopiero po wezwaniu pomocy niekiedy zasadna może okazać się interwencja (a zwłaszcza przydać się może dyskretne nagrywanie przebiegu zdarzenia). Sytuacje są różne, więc jeden wzór reakcji jest wykluczony – chociażby z uwagi na sytuację świadka zdarzania (np. umiejętności, posiadanie przy sobie broni palnej, obowiązek zajmowania się dzieckiem lub kimś innym).

 

Doświadczenie (w tym doświadczenie życiowe) oraz rozsądek przemawiają za niezwłocznym (czyli bez zbędnej zwłoki) powiadomieniem o sytuacji organów ścigania (np. prokuratury). Prawo nie zabrania powiadamiania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby postronne lub obce. Niestety, niekiedy w przypadkach przemocy w rodzinie zdarza się, że osoba pokrzywdzona lub małżonek (np. w przypadku krzywdzenia dziecka) nie tylko zataja prawdę, ale nawet kryje sprawcę – różne mogą być motywy takich zachowań. Odpowiadam na Pańskie pytanie, więc moim zadaniem jest zwracanie szczególnej uwagi na Pańską sytuację. Dlatego proponuję w swym ewentualnym powiadomieniu o podejrzeniu popełnienie przestępstwa (a nie o samym popełnieniu) zachować umiar słowny – zwłaszcza w sytuacji braku dowodów (nawet pośrednich, np. korespondencji elektronicznej z pokrzywdzoną lub nagrania dotyczącej owych nagannych zdarzeń rozmowy z nią).

 

Czekanie na kolejną napaść może okazać się bardzo ryzykowne – zwłaszcza bez porozumienia z policjantami (którzy mogliby zorganizować zasadzkę lub zainstalować dyskretny monitoring miejsc, w których dochodzi do napaści). Interwencja osoby prywatnej (np. Pańska interwencja) mogłaby mieć różny przebieg oraz różne skutki, więc wypada unikać takiego ryzyka. Oczywiście, nie można wykluczyć zaskoczenia pokrzywdzonej przez sprawcę, więc przyuczenie tej Pani w zakresie sprawnego włączenia urządzenia nagrywającego (np. przy pomocy opcji na palm topie lub w telefonie komórkowym) mogłoby się przydać (zwłaszcza w aspekcie dowodowym).

 

Przepisy prawne są teraz szeroko dostępne (np. przy pomocy niżej wskazanej sejmowej bazy danych), więc ograniczam się do przykładowego wskazane ewentualnych podstaw prawnych – organa ścigania powinny dokonać właściwej kwalifikacji prawnej. Znęcanie się nad członkiem rodziny (zwłaszcza nad współdomownikiem) jest przestępstwem stypizowanym w art. 207 Kodeksu karnego (skrótowo: K.k.). Groźby bezprawne (art. 190 K.k. i art. 191 K.k.) oraz nękanie (art. 190a K.k.) to również przestępstwa – chociaż są one ścigane na wniosek osoby pokrzywdzonej.

 

Naruszenie nietykalności cielesnej oraz wyzwiska mogą wywoływać skutki nie tylko na podstawie prawa karnego (np. zniewaga, według art. 216 K.k.), ale także w zakresie prawa cywilnego. Chodzi głównie o naruszenie dóbr osobistych – art. 23 oraz art. 24 Kodeksu cywilnego (skrótowo: K.c.). Jednym z rodzajów roszczeń przewidzianych w artykule 24 K.c. jest zadośćuczynienie pieniężne. Jeżeli Pokrzywdzona doznała szkód, to może domagać się od Sprawcy odszkodowania – art. 415 i następne K.c. (szkód na osobie oraz związanych z tym odszkodowań, np. za koszty leczenia lub terapii, dotyczy art. 444 i następne K.c.); czasami odszkodowania można domagać się w przypadku dochodzenia roszczeń typowych w sytuacjach naruszenia dóbr osobistych. W sprawach cywilnych (w tym związanych z naruszeniem dóbr osobistych) roszczeń dochodzi się przez wytoczenie powództwa – podobnie jest w przypadku przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego (np. art. 212 i następne K.k.), bo tryb prywatnoskargowy ścigania przestępstw oznacza, że pokrzywdzony (samodzielnie albo z pomocą prawnika) powinien przygotować, wnieść do sądu oraz przed sądem popierać akt oskarżenia (zwany prywatnym aktem oskarżenia).

 

Sprawy zaszły tak daleko, że właściwe będzie powiadomienie organów ścigania (przynajmniej właściwego dzielnicowego); procedura „niebieskiej karty” ma małe znaczenie praktyczne w przypadku osobnego zamieszkiwania małżonków, a angażowanie się w dotyczące tej procedury relacje z „opieką społeczną” mogą odwrócić uwagę od istoty zagadnienia (potrzeby rzeczywistego, a nie „papierowego” wsparcia dla pokrzywdzonej).

 

Opis sytuacji nie wskazuje, gdzie dochodzi do napaści (zwłaszcza do naruszenia nietykalności cielesnej). Jeśli dochodzi do takich zdarzeń w mieszkaniu pokrzywdzonej, to udzielenie jej efektywnej pomocy może być bardzo trudne. Co po Pańskim lub policyjnym zaangażowaniu, jeśli pokrzywdzona wpuści sprawcę do swego mieszkania?

 

Niejako na marginesie dodaję, że zakończenie przez pokrzywdzoną wspólnego pożycia z jej mężem w celu chronienia się przed przemocą w rodzinie może ułatwić jej staranie się na drodze sądowej o wsparcie na podstawie art. 28 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego; taka możliwość w tego rodzaju sytuacjach wiąże się wykładnią prawa w orzecznictwie sądowym.

Drukuj

 

Tekst wydrukowany z serwisu www.ePorady24.pl