Mamy 8159 opinii naszych Klientów
Baner RODO
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Umieszczanie filmów z YouTube na własnej stronie

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 29.06.2016

Moje pytanie dotyczy legalności umieszczania (osadzania) cudzych filmów z serwisu YouTube na własnej stronie internetowej. W serwisie YouTube jest dostępna opcja: „Udostępnij” –> „Umieść na stronie” –> należy skopiować fragment kodu iframe. Skoro taka opcja jest dostępna, czy znaczy to, że dana osoba zgadza się na osadzenie filmu na innych stronach? Czy mimo wszystko trzeba pytać o pozwolenie?

Jakub Bonowicz

»Wybrane opinie klientów

Rewelacja!!! Wszystko bardzo klarownie wytłumaczone. Korzystałem z usług nie jednego prawnika, ale tak przygotowane pismo i objaśnienia jakie otrzymałem wprawiło mnie w zdumienie. Wszystko na najwyższym poziomie!!! Polecam serdecznie i dziękuję całemu zespołowi ePorady24, a w szczególności Panu Karolowi Jokielowi.
Zbyszek
Żadna opinia nie wyrazi mojej wdzięczności dla zespołu ePorady. Moja sprawa wydawała mi się tak skomplikowana, że nie do rozwiązania. Nie wiedziałem, od której strony ją zacząć. Szperając w internecie, natrafiłem na ePorady i okazało się, że moją sprawę można zacząć od strony, której absolutnie bym się nie spodziewał.
Jestem bardzo zadowolony z obrotu sprawy, która mnie dotyczy. Z tak znikomych danych, które przekazałem, otrzymałem pismo tak profesjonalnie napisane, jakby zespół ePorady był moim bardzo dobrym znajomym i znał mój problem tak dobrze jak ja. Dziękuję bardzo i będę polecał wszystkim korzystanie z waszych usług.
Henryk
Bardzo, bardzo dziękuję!!! W ciągu dwóch dni otrzymałam więcej wiadomości na temat mojej sprawy niż w ciągu 2 miesięcy od dwóch adwokatów!!!! Do tej pory dowiadywałam się tylko, jakie prawa ma osoba, która naraziła mnie na ogromne szkody, i jakie konsekwencje grożą mi, jeżeli nie będę respektować tych praw. Nawet odpowiedź na dodatkowe pytanie nastąpiła szybciej i była bardziej wyczerpująca niż trwająca od tygodnia dyskusja na ten temat z moim pełnomocnikiem (teraz byłym). O kosztach nie mówiąc. BARDZO POLECAM!!!
Małgorzata
Widziałem już wiele pozwów, ale sporządzony przez prawnika z eporady24.pl jest prawdziwym majstersztykiem i wyrazem profesjonalizmu. Jasno, konkretnie, przy minimum słów, maksimum treści. Do tego relacja jakości do ceny również znajduje swoje uzasadnienie. Z pełnym przekonaniem wygranej sprawy zanoszę pozew do sądu. Nikomu nie należy życzyć sądowych spraw, ale gdyby zaszła potrzeba, z pełnym przekonaniem mogę polecić eporady24.pl.
Jacek
Powiem tak: cuda załatwiane są od ręki! Na sprawie w sądzie sędzina była zaskoczona tak profesjonalnym i rzeczowym przygotowaniem, a wszystko dzięki ePorady24! Zakończyłem sprawę i wygrałem!!!! Polecam ten serwis i serdecznie dziękuję. Tak sprawnej obsługi mógłby pozazdrościć każdy inny serwis! Prawnicy są na najwyższym poziomie!!! Polecam z całego serca!!!
Zbyszek
Cóż ja mogę napisać. Jedynie chwalić w niebiosa, wszystkich Prawników którzy na łamach tego portalu, pomagają, za dość niską cenę, zwykłym „Kowalskim” w ich problemach Zwłaszcza wielkie dzięki dla Pani Elizy - PROFESJONALISTKA W PEŁENEJ KRASIE!!!
Stały klient Tomasz
Tak profesjonalnego portalu prawniczego nie spotkałam, mimo szuflowania w necie! Nie musicie się obawiać o dużą konkurencję bo wiarygodność Wasza pozwala w razie potrzeby tylko TUTAJ kliknąć! Sposób informowania klienta poprzez maile, to przykład jak serio podchodzicie do załatwienia sprawy, zaangażowanie się paru prawników do jednej kwestii problemu to również zasługuje na "piec z plusem". Jesteście WIELCY! nikt Wam do tej pory dorównać nie jest w stanie! Pozdrowienia dla całej ekipy tego portalu.
Iwona
Wspaniały serwis, wspaniali prawnicy. Szybka odpowiedź na pytanie i, co najważniejsze, wyczerpująca odpowiedź. Prawnicy są wspaniali, dostałam bardzo przejrzystą odpowiedź, zawierającą ważne szczegóły. Pani prawnik dokładnie doradziła mi, co mam robić, jak działać, jakie mam możliwości, co mam uwzględnić, pisząc wniosek, z jakiego paragrafu i co dla mnie ważne – napisała także od siebie, co najlepiej wypisać i na co zwracać uwagę. Gorąco polecam.
Agnieszka
Serdecznie dziękuję za szybką i wyczerpującą opinię. Szczerze mówiąc, korzystałam z porad kilku prawników. Zdecydowanie jesteście najbardziej solidni, widać w opinii, że przygotowana jest dla konkretnej sprawy, a przygotowujący ją prawnik wnikliwie przeanalizował konkretną sytuację, a nie tylko cytował fragmenty prawa autorskiego. Pozdrawiam i dziękuję.
Anna
Polecam ten serwis, ponieważ oprócz fachowej i wyczerpującej odpowiedzi na moje pytania potrafią zrozumieć ludzkie nieszczęście. Na pewno przy kolejnych sprawach prawnych zwrócę sie do waszego serwisu.
Krzysztof
Dziękuję za fachową poradę – bardzo mnie uspokoiła. Pani sędzia podczas rozprawy, uzasadniając swoje stanowisko w sprawie, również powołała się na cytowane przez Pana artykuły. Pozdrowienia dla Pana Lenowieckiego – od dziś polecam wszystkim EPORADY24.
Danuta
Fachowa porada bardzo dokładnie opisana szybko na temat miałem uczucie że rozmawiam z prawnikiem w cztery oczy - gorąco polecam.
Maciej
Super profesjonalna porada!!!! Polecam wszystkim fachowców którzy na łamach tego portalu pomagają zwykłym „Kowalskim” w sprawach dla Nich trudnych i niezrozumiałych. Starannie z wielką dokładnością opisany problem został wytłumaczony i zaproponowany tok załatwienia problemu za co, z całego serca DZIĘKUJE!!!!
Tomasz
Dziękuję za szybką i rzetelną pomoc. Do porad prawnych udzielanych internetowo podchodziłam raczej ostrożnie. Jednak po kilku wizytach w kancelariach prawnych, w których prawnik rezerwuje sobie czas ok. 15 min na klienta, a ponadto udziela odpowiedzi z głowy, bez żadnego wcześniejszego przygotowania, mówiąc: „prawdopodobnie”, z żalem stwierdziłam, że straciłam tylko czas i pieniądze. W związku z tym po przestudiowaniu kilku porad w interesującym mnie temacie postanowiłam spróbować skorzystać z serwisu ePorady24.pl. Opisałam jak najdokładniej zaistniałą sytuację i w ciągu 2 dni otrzymałam wyczerpującą i jasną odpowiedź. Byłam bardzo mile zaskoczona. Tutaj prawnik ma czas, aby przetrawić problem, zajrzeć gdzie trzeba, aby pomóc w rozwiązaniu sytuacji, i to jest WIELKI PLUS tego portalu. Polecam wszystkim taka formę!
Małgosia
Dziękuję za jasną, rzeczową i bardzo szybką odpowiedź. Dzięki waszej pomocy sprawę w sądzie wygrałam. Wszystkim będę polecać Wasz portal eporady24.
Joanna
Serdecznie dziękuję prawnikom tego portalu za pomoc. Odpowiedzi były naprawdę rzetelne i, co ważne, udzielane bardzo szybko. Wiem, „na czym stoję”. Wiedzy nigdy za wiele, w kancelarii bywało, że po opisaniu swojego problemu dowiadywałem się jedynie, że sprawa jest ciekawa i trudna, traciłem czas, pieniądze i wiedziałem tyle, co wiedziałem. W przypadku tego portalu tak się nie da – jest pytanie i jest wyczerpująca odpowiedź. Osobiście jestem bardzo zadowolony z porady.
Roman
BARDZO POLECAM. Sprawa z którą się zwróciłem wydawała się bez wyjścia. Wplątałem się w bardzo skomplikowany "układ" współpracy z dużym producentem materiałów budowlanych. Sądziłem, że mając gwarancję + aprobaty + deklaracje + faktury i wykonując usługi na wysokim poziomie mogę spać spokojnie. Myliłem się. Realia okazały się bardzo brutalne. Byłem załamany - wszystkie próby zainteresowania różnych instytucji były nieskuteczne. Pani Eliza wskazała mi sposób i czynnie POMOGŁA w jego wprowadzeniu. Wiem, że do ostatecznego rozstrzygnięcia minie jeszcze sporo czasu. Sprawa jest naprawdę bardzo trudna. Odzyskałem jednak wiarę w siebie i ludzi. Kontakt bardzo dobry - o wiele lepszy od kontaktów z innymi prawnikami. Jeszcze raz gorąco POLECAM.
Zbyszek
Panie, Panowie, nie marnujcie czasu na przeszukiwanie internetu i poszukiwanie właściwych rozwiązań co do waszych prywatnych spraw. Napiszcie zapytanie do „eporady24”, a szybko, konkretnie i na temat dostaniecie odpowiedź... Za niewielką opłatą uzyskałem nie „odpowiedź”, lecz „odpowiedzi”, bo było ich kilka i jestem w pełni usatysfakcjonowany.
Jarek
Jeżeli w poradach rozdawaliby Oskary, na pewno bym wysłał nominację do Oskara na eporady24.
Piotr
Dziękuję bardzo za rzetelną i wyczerpującą odpowiedź. Od jakiegoś czasu słyszałam różne sprzeczne opinie dotyczące mojego problemu i szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam, do kogo się zwrócić, by uzyskać potrzebne informacje. W stosownym urzędzie nie dowiedziałam się niestety niczego konkretnego, a korzystanie z drogich usług biur doradczych nie wchodziło w grę. Państwa konkurencja w internecie wyceniła mój problem drożej. Pan Aleksander Słysz dokładnie przeanalizował moje pytania i rozwiał wątpliwości. Teraz wiem, jakie powinnam podjąć kroki w najbliższej przyszłości. Przyznam się, że obawiałam się krótkiej, lakonicznej odpowiedzi, niekoniecznie adekwatnej do wpłaconej kwoty, ale jestem pozytywnie zaskoczona. Duży plus za możliwość zadawania pytań dodatkowych.
Roksana
Chodziło o jedną sprawę - zadałem w sumie 5 pytań. Myślałem że odpowiedź to będzie kilka zdań tymczasem dostałem kilka stron naprawdę fachowej porady - każdy problem został dokładnie opisany. Teraz praktycznie nie muszą wynajmować prawnika - dostałem gotowe rozwiązanie. Mało tego prócz porady dosłałem kilkadziesiąt innych źródeł (książki internet) których znalezienie i zweryfikowanie zajęło by mi pewnie bardzo dużo czasu. A co do ceny to muszę bez wahania przyznać że usługa była za pól darmo w porównaniu do ilości wiedzy jaką dostałem.
Krzysztof

Umieszczenie na publicznie dostępnej stronie internetowej filmu – niezależnie od tego z jakiego źródła on pochodzi i niezależnie od tego, czy odczyt filmu odbywa się ze źródeł własnych, czy też ze źródeł cudzych, np. poprzez opcję „umieść na stronie” – jest niewątpliwie jego rozpowszechnianiem i może stanowić naruszenie prawa autorskich do filmu. Nawet jeśli strona ma charakter prywatnego bloga, to i tak nie można tutaj mówić o dozwolonym użytku, skoro jest ona ogólnie dostępna. Przez samo umieszczenie utworu w Internecie osobisty (dozwolony) użytej jest już wykluczony (D. Bryndal, J. Tokasz – Świątkowska: To już gdzieś było, „Rzeczpospolita”, PCD 2001/12/10).

 

Druga sprawa – odpowiedzialność za zamieszczanie filmów na YouTube spoczywa na użytkownikach. Serwis, co do zasady, nie weryfikuje, czy użytkownicy, którzy zamieszczają film, mają do niego prawa, czy też nie. Oczywiście efektem jest to, iż na YouTube można obejrzeć wszystko, a bardzo dużo zamieszczanych utworów narusza prawa autorskie, poczynając od oficjalnych teledysków po np. „prywatne” covery różnych znanych przebojów (np. ktoś gra na gitarze i śpiewa utwór znanego artysty, a biorąc pod uwagę „jakość” wielu takich nagrań, można jeszcze się zastanowić nad naruszeniem autorskich praw osobistych). Stąd też nie ma Pan żadnej pewności, czy osoba, która zamieściła film na YouTube, w ogóle ma do niego prawa autorskie i czy zamieściła utwór w sposób legalny. Jak wskazuje bowiem prof. J. Błeszyński (Co łączy „Dzienniczek” św. Faustyny z Paderewskim?, „Rzeczpospolita”, PCD.2009/10/6: sama dostępność utworu w Internecie nie przesądza o tym, że dany tekst rozpowszechniony został legalnie. A zatem skoro zamieszczający nie miał zgody na zamieszczenie danego filmu i rozpowszechnianie go poprzez serwis YouTube narusza prawa autorskie do tego filmu, to tym bardziej naruszać będzie prawa autorskie osoba, która korzystając z infrastruktury YouTuby zamieszcza film na swojej stronie.


Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Na marginesie: YouTube oczywiście nie ponosi odpowiedzialności za materiał zamieszczony na serwisie, natomiast w sytuacji, gdy otrzymuje zgłoszenie naruszenia praw autorskich, to musi zweryfikować, przy użyciu oczywiście dostępnych środków, czy zgłoszenie jest wiarygodne. Jeśli tak, to wówczas usuwa film. Jednakże jest to tzw. kontrola „następcza” – inicjowana przez zgłoszenie użytkownika, który twierdzi, iż jego prawa autorskie zostały naruszone, a nie kontrola „prewencyjna”, tj. zanim film zostanie zamieszczony na YouTube.

 

Natomiast użytkownik, rejestrując się w serwisie YouTube, akceptuje regulamin, który wskazuje, iż można udostępniać materiały wyłącznie co do których zamieszczającemu przysługują prawa autorskie (czyli nienaruszające praw innych osób).

 

Jeśli zatem film nie został zamieszczony przez uprawnionego z praw autorskich jak i też wtedy, gdy nie ma Pan możliwości sprawdzenia, czy zamieszczający ma prawa autorskie lub zgodę właściciela na zamieszczanie filmu, to zamieszczenie go na swojej stronie, korzystając z opcji: „Udostępnij”, jest ryzykowne i naraża Pana na zarzut naruszenia praw autorskich.

 

Natomiast druga sytuacja to taka, gdy film został zamieszczony przez uprawnioną osobę, np. na oficjalnym kanale YouTube producenta czy wytwórni filmowej.

 

Oczywiście sam fakt, iż właściciel praw autorskich publicznie rozpowszechnił film na swoim kanale YouTube nie oznacza, iż każdy użytkownik Internetu może zamieszczać tenże film, nawet korzystając z opcji „Udostępnij”, w każdym miejscu w Internecie, bez jego zgody. Zresztą dokładnie tak samo, jak np. jeśli ktoś wykona stronę internetową, która jest przecież publicznie dostępna, to nie oznacza, że każdy może kopiować treść strony. Jeśli ktoś na blogu publikuje wiersze, to nadal podlegają one ochronie prawnoautorskiej, mimo że są przecież dostępne publicznie. I jeśli ktoś przekopiuje takie wiersze np. na własnego bloga, to oczywiście dopuszcza się naruszenia praw autorskich.

 

Teraz trzeba rozważyć, czy jeśli na serwisie YouTube użytkownicy mają opcję „udostępnij” pod filmem, to gdy uprawniony zamieszcza taki film na YouTube, mając świadomość, iż taka opcja będzie i każdy użytkownik po kliknięciu „udostępnij” będzie mógł rozpowszechniać film w dowolnie wybranym miejscu w Internecie – nie oznacza to niejako wyrażenia zgody przez uprawnionego na takie działanie. W tym miejsc powołać należy pkt 8 regulaminu – Warunków korzystania z serwisu YouTube, – jeśli dany Użytkownik zamieszcza na serwisie treść, to przyjmuje do wiadomości, że te utwory mogą być rozpowszechnianie, udostępniane, a nawet opracowywane. Tym bardziej, że jeśli dany Użytkownik nie chce, aby istniała taka możliwość udostępnienia jego materiału wideo, to może odznaczyć taką opcję (co ma miejsce podczas wstawiania filmu na YouTube).

 

„8. Prawa, na które użytkownik udziela licencji

8.1 Przesyłając do YouTube lub zamieszczając w jego witrynach Treści, użytkownik udziela:

  1. YouTube nieograniczonej terytorialnie, niewyłącznej, bezpłatnej, zbywalnej licencji (z prawem sublicencji) na korzystanie z Treści, powielanie takich Treści, ich rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie utworów zależnych, ich wystawianie bądź wykonywanie w związku ze świadczeniem Usług i prowadzeniem działalności YouTube, w tym m.in. do promowania i rozpowszechniania Usług w części lub całości (wraz z utworami zależnymi) niezależnie od formatu nośnika i sposobu przekazywania materiału;
  2. każdemu użytkownikowi Usług – nieograniczonej terytorialnie, niewyłącznej, bezpłatnej licencji na dostęp do jego Treści za pośrednictwem Usług oraz na korzystanie z takich Treści, ich powielanie i rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie utworów zależnych, oraz ich wystawianie bądź wykonywanie w ramach zespołu funkcji oferowanych przez Usługi oraz w granicach dozwolonych na podstawie niniejszych Warunków.”

 

Zatem generalnie, jeśli ktoś zamieszcza na YouTube film, zgadza się na to, iż inni użytkownicy będą mogli rozpowszechniać go na swojej stronie internetowej za pomocą opcji „udostępnij”.

 

Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o innej stronie problemu – użytkownik, który film udostępnia na swojej stronie za pomocą opcji „udostępnij”, nie narusza praw właściciela filmu (o ile oczywiście zamieszczanie filmu na YouTube nastąpiło przez właściciela praw autorskich lub za jego zgodą), natomiast pytanie, czy w jakikolwiek sposób narusza prawa YouTube? Na to pytanie odpowiada pdpkt E regulaminu:

 

„Użytkownik zobowiązuje się nie korzystać z Witryny Internetowej lub Usług (w tym Odtwarzacz YouTube), w celach komercyjnych bez uprzedniego uzyskania pisemnego upoważnienia ze strony YouTube. Zabronione wykorzystywanie do celów komercyjnych obejmuje m.in.: odsprzedaż dostępu do Witryny Internetowej lub dowolnych Usług (takich jak Odtwarzacz YouTube) na innej witrynie internetowej, której głównym celem jest uzyskanie przychodów z reklamy lub abonamentu oraz redystrybucję Usług (w tym Materiałów Zgłaszanych przez Użytkowników dostępnych poprzez Usługi), których głównym celem jest uzyskiwanie przychodów z działalności gospodarczej zasadniczo podobnej lub porównywalnej do działalności prowadzonej przez YouTube.”

 

Czyli nie wolno zamieszczać filmów z YouTube na swojej stronie internetowej, jeśli głównym jej celem jest uzyskanie przychodów z reklamy lub abonamentu, oraz dokonywać redystrybucji usług, jeśli głównym celem usługi jest działalność konkurencyjna dla YouTube. Chodzi generalnie o to, aby nie zarabiać na tym, iż udostępniamy np. odpłatnie filmy, które są dostępne bezpłatnie na YouTube, bo to jest nieuczciwa konkurencja.

 

I wreszcie pdpkt J: „Użytkownik zobowiązuje się nie korzystać z Witryny Internetowej i Usług (w tym komentarzy i elementów poczty elektronicznej na Witrynie Internetowej) w celu pozyskiwania zleceń w obrocie handlowym lub w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa”.

 

Również chodzi o to samo, aby udostępnianie filmów na YouTube nie wiązało się z uzyskaniem korzyści. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy Użytkownik stworzył własny film promujący swoją firmę i zamieścił go na YouTube oraz na własnej stronie internetowej; wszak w takim wypadku to on decyduje, jak korzystać z filmu. Chodzi po prostu o to, aby np. jako filmów reklamowych nie zamieszczać cudzych filmów dostępnych na YouTube.

 

PODSUMOWUJĄC

 

Kwestię udostępniania filmów zamieszczonych na YouTube można rozpatrywać na dwojakim gruncie:

 

  1. Po pierwsze – z punktu widzenia naruszenia prawa autorskich właściciela filmu. Skutki zależą od tego, kto zamieścił film (względnie – czy istniała zgoda właściciela filmu na zamieszczenie go na YouTube):
    1. Jeśli film zamieściła osoba nieuprawniona – to oczywiście nie miała ona praw do tego, aby udzielić każdemu użytkownikowi licencji na korzystanie z filmu i użytkownik YouTube, udostępniając ten film na swojej stronie internetowej, narusza prawa autorskie.
    2. Jeśli film zamieściła osoba uprawniona lub jego zamieszczenie nastąpiło za zgodą uprawnionego, to zgodnie z art. 8 lit. b) warunków korzystania (Regulaminu) YouTube – takie zamieszczenie jest równoznaczne z udzieleniem każdemu użytkownikowi YouTube licencji na m.in. powielanie i rozpowszechnianie filmu, w tym poprzez jego udostępnienie na swojej stronie internetowej za pomocą opcji „udostępnij”, Uwaga, proszę pamiętać, że nie jest to zezwolenie nieograniczone, bowiem „rozpowszechnianie filmu musi nastąpić w granicach dozwolonych na podstawie niniejszych Warunków” (Regulaminu YouTube). Jeśli ktoś rozpowszechnia film z naruszeniem tych warunków (o czym niżej), wówczas narusza prawa autorskie zarówno właściciela filmu jak i warunki korzystania z YouTube.
  2. Po drugie – z punktu widzenia naruszenia warunków korzystania z YouTube. Przy czym zgodnie z tym, co napisałem w lit. b), naruszenie warunków korzystania z YouTube poprzez zbyt szerokie rozpowszechnianie utworu będzie zwykle równało się także naruszeniu praw autorskich właściciela filmu, o których była mowa w pkt 1.
    Przykład 1.: prowadzę serwis internetowy bezpłatny poświęcony turystyce rowerowej. Zamieszczam na nim relacje ze swoich wypraw rowerowych i aby uatrakcyjnić serwis zamieszczam również filmy z YouTube z wyprawami innych podróżników. Nie naruszam praw YouTube.
    Przykład 2: prowadzę bezpłatny serwis poświęcony turystyce rowerowej, na którym zarabiam + dodatkowo na serwisie tym zamieszczam linki do swojego sklepu z akcesoriami turystycznymi (sklep sprzedaje towary odpłatnie). Aby uatrakcyjnić serwis, zamieszczam filmy z YouTube ukazujące np. wyprawy podróżników, którzy wypowiadają się, jak ważny jest odpowiedni sprzęt (np. śpiwór, karimata, namiot, kuchenka itp.). Tutaj mamy – „w celu pozyskiwania zleceń w obrocie handlowym lub w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa”.
    Można się zastanawiać, czy związek pomiędzy zamieszczeniem filmów a pozyskiwaniem zleceń zakupu towarów jest, czy nie, lub też prowadzeniem przedsiębiorstwa – jest czy też nie. Moim zdaniem tak – aby to ocenić, trzeba byłoby po prostu dokonać analizy statystyk odwiedzin strony rowerowej i strony sklepu i zobaczyć, ilu użytkowników weszło na stronę sklepu bezpośrednio ze strony rowerowej, zwłaszcza po obejrzeniu filmów.
    Przykład 3: prowadzą sklep z akcesoriami turystycznym i na stronie sklepuzamieszczam film z YouTube ukazujący jak ważny jest odpowiedni sprzęt turystyczny – np. podróżnicy wypowiadają się, jaki kupić namiot, śpiwór itp. Tutaj związek jest ewidentny – film jest emitowany wyłącznie w celu zachęcenia kupujących do kupna sprzętu.
    Inny przykład (przeczytany w na forum w toku dyskusji między użytkownikami) – ktoś prowadzi sklep internetowy z częściami samochodowymi i zamieszcza film z wyścigiem samochodowym. Tutaj jest problem, czy rzeczywiście jest to film promocyjny, czy nie, ponieważ co prawda tematyka jest podobna (motoryzacja), ale wyścig samochodowy ma na celu raczej uatrakcyjnienie strony serwisu, a nie bezpośrednią (czy nawet pośrednią) zachętę kupujących do kupna części samochodowych. Sprawa jest tutaj sporna.
    Przykład 5: ktoś prowadzi serwis, który jest zbieraniną filmów z YouTube udostępnionych odpłatnie, względnie – nieodpłatnie, ale na stronie zamieszczone są reklamy, na których właściciel serwisu zarabia. Takie działanie stanowi oczywiście naruszenie Warunków Korzystania (i tym samym praw autorskich właściciela filmu).

 

I wreszcie ostatnie pytanie, które zapewne Panu samo się nasuwa – co można zrobić, jeśli nie jest się w stanie zweryfikować, czy osoba, która zamieściła film, posiada do niego prawa autorskie, czy też nie? I gdy nie można w żaden sposób dotrzeć do autora?

 

W takiej sytuacji niestety pozostaje zaniechać prób udostępniania filmu. Na gruncie identycznego problemu (dotyczącego zdjęć) wypowiada się A. Karpowicz, specjalista prawa autorskiego (Autor – Wydawca, Poradnik Prawa Autorskiego, Wydawnictwo Prawnicze PWN):

„bardzo często występująca sytuacja w odniesieniu do zdjęć fotograficznych – wydawca dysponuje zdjęciem, chce je wykorzystać w swojej publikacji, ale nie zna nazwiska autora albo co częstsze – jego adresu. Próby jego znalezienia nie dają rezultatu, a czas nagli: wydawca staje wobec dylematu – podjąć ryzyko i drukować czy raczej zrezygnować ? wielu uspokaja się rozumowaniem, że to tylko jedno zdjęcie, czyli sprawa nie jest poważna, ryzyko nie jest więc wielkie. Jednakże nawet przytoczenie jednego zdjęcia może spowodować dla wydawcy nieprzyjemne konsekwencje – roszczenie o naruszenie praw autorskich majątkowych fotografa. Jego spojrzenie na tę kwestię może być zgoła odmienne – przecież to bezprawne wykorzystanie jego utworu”.

 

Zatem pozostaje nam:

 

  • albo poszukiwać autora zdjęcia i zdobyć jego zgodę;
  • albo po prostu poszukać innego zdjęcia.

 

Autor przywołuje dwa wyroki sądów:

 

  • wyrok SA w Warszawie z 02.03.1999 r., I ACa 1187/98 – nietrafny jest także zarzut apelacji co do możliwości odnalezienia Wydawnictwa X, a tym samym autora fotografii. To, czy łatwe, czy trudne, czy wręcz niemożliwe jest dotarcie do autora utworu nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia naruszenia praw autorskich. Jeżeli bowiem osoba, chcąca wykorzystać utwór nie może skontaktować się z jego autorem, musi zrezygnować ze swych planów w tym zakresie. Trudność w dotarciu do autora nie zezwala na wykorzystanie jego utworu. W takiej sytuacji mamy do czynienia zawsze z naruszeniem praw autorskich.
  • wyrok SA z 18.09.2003 r. VI ACa 23/03 – Zdaniem sądu pozwani dopuścili się zawinionego naruszenia praw autorskich powoda, gdyż trudniąc się zawodowo działalnością prasową powinni byli ustalić osobę autora plakatu i uzyskać jego zgodę na wykorzystanie dzieła w zaproponowanej formie za odpowiednim wynagrodzeniem. Nie ma tu większego znaczenia fakt, że nie znali oni personaliów autora, gdyż powinni byli podjąć starania w kierunku ustalenia tych danych.

 

To samo dotyczy innych dziedzin twórczości: „Również brak wiadomości o osobie reprezentanta praw autorskich nie uprawnia dyrektora teatru do naruszenia tych praw przez publiczne wystawienie sztuki bez upoważnienia. Przed wystawieniem bowiem sztuki winien dyrektor dowiedzieć się o osobie wykonującej prawa autorskie i zawrzeć z nią umowę o wystawienie dzieła – wyrok SN z 25.10.1932 r. II 4K 299/32”.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Prezentowana opinia prawnika nie zawiera odpowiedzi na dodatkowe pytania klienta i dlatego może nie wyczerpywać w pełni omawianego zagadnienia. Często dopiero dzięki dodatkowym pytaniom i odpowiedziom można uzyskać kompletną poradę prawną. Podkreślamy, że w naszym serwisie można zadawać dodatkowe pytania bez ograniczeń czasowych i ilościowych.

wersja do druku drukuj

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 7 minus 3 =

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

»Podobne materiały

Naruszenie praw autorskich poprzez wykorzystanie fragmentu mapy

W 2006 r. użyłem w adresie firmy fragmentu nieaktualnej mapy (bez legendy), wówczas niezastrzeżonej przez IGiK, z serwisu internetowego. Firma X nabyła rok później prawo wyłączności od IGiK na publikację lub udzielanie zezwoleń na publikację całej mapy. Dostałem od nich pismo, że naruszyłem ich prawa do rozpowszechniania mapy. Powołują się na Prawo autorskie, a dokładniej na art. 16, 17 i 67 ust. 2, 3, 5 i ust. 4 tej ustawy. Kilka dni temu otrzymałem wezwanie na policję celem złożenia wyjaśnień. Dotąd firma X nie przedstawiła mi żadnych roszczeń finansowych ani propozycji współpracy i jak rozumiem dąży do konfrontacji sądowej. Czy firma X może żądać odszkodowania albo innej formy zadośćuczynienia, próbując sprzedać klientom nieaktualne fragmenty „mapy” i czy mogę ewentualnie wnieść pozew czy doniesienie do prokuratury w sprawie pobierania opłat za niezgodny ze stanem faktycznym dokument?

Naruszenie praw autorskich – odpowiedzialność cywilna i karna

Przypadkiem ściągnęłam z niemieckiej strony internetowej trzy zdjęcia sprzętu AGD, które wykorzystałam później na swoich aukcjach na Allegro (prowadzę sklep). Okazało się, że zdjęcia były chronione prawem autorskim – zostałam oskarżona o naruszenie praw autorskich. Sprawa została zgłoszona na policję, prokurator wyznaczył mi karę 1000 zł. Zatrudniłam adwokata, który złożył wniosek o umorzenie, ale poszkodowany się na to nie zgodził. Doszło do następnych rozpraw, w końcu poszkodowany zażądał odszkodowania w wysokości 90 000 tys. zł. Co powinnam teraz zrobić, by załatwić sprawę polubownie, tym bardziej że zdjęcia wykorzystałam tylko częściowo, „wycinając” z nich sam produkt? Czy poszkodowany nie powinien mnie najpierw poinformować, że łamię prawo, wykorzystując jego zdjęcia, zamiast od razu zgłaszać sprawę na policję? Dodam jeszcze, że żądanie odszkodowania zdenerwowało mnie tak bardzo, że przeszłam lekki zawał serca – czy mogę w związku z tym żądać jakiegoś zadośćuczynienia?

Umieszczanie fragmentów coverów utworów na stronie internetowej

Załóżmy, że istnieje współczesny utwór muzyczny (A) zespołu X, chroniony prawem autorskim. Zostaje nagrany prywatny cover (A') danego utworu przez inny zespół Y. Ile sekund oryginalnego utworu (A) i ile sekund coveru (A') tej samej piosenki wykonanego przez inny zespół może zostać umieszczone na stronie internetowej?

 

wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »