Mamy 11 498 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Czy muszę zapłacić ZAiKS-owi?

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 04.06.2013

Przedstawiciel ZAiKS-u przyszedł do mojej małej restauracji i sporządził protokół kontroli. Stwierdził odtwarzanie muzyki z radia i konieczność podpisania umowy i zapłacenia kary z odsetkami za 6 lat prowadzonej przeze mnie działalności w wysokości 17 500 zł. Czy muszę zapłacić tę kwotę?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Jeśli prowadzi Pan restaurację, to niestety obok opłaty abonamentowej musi Pan płacić opłaty na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) z tytułu odtwarzania muzyki.

 

Obecnie istnieje kilka OZZ – STOART (reprezentuje artystów wykonawców), SAWP (reprezentuje tych artystów wykonawców, których nie reprezentuje STOART), ZAiKS (reprezentujący autorów) i ZPAV (reprezentujący producentów). Niestety, jak widać, każda organizacja reprezentuje kogo innego (np. SAWP reprezentuje artystów polskich, a STOART zarówno polskich, jak i zagranicznych), w związku z czym płacić trzeba na rzecz każdej z organizacji. Organizacje bowiem nie rozliczają się ze sobą, a umowa proponowana przez jedną z nich nie obejmuje podmiotów zrzeszonych w innych podobnych organizacjach. Oznacza to, że jeśli nawet zawrze Pan umowę z ZAiKS-em, to za jakiś czas może pojawić się przedstawiciel innej organizacji i również zażądać zapłaty – np. ze STOART, w którym miesięczna minimalna stawka za radio to 7 zł, za telewizję – 15,40 zł, lub ze SAWP – 2,50 zł za radio, 5 zł za telewizję.

 

Opłata uiszczana na rzecz takich organizacji jest niezależna od opłaty abonamentowej.

 

Zgodnie z art. 17 prawa autorskiego (pr. aut.): „jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”. Ktoś, kto korzysta z utworów bez zgody twórcy, musi zawrzeć umowę licencyjną i zapłacić wynagrodzenie, chyba że jego działanie mieści się w granicach tzw. dozwolonego użytku. W przypadku programów radiowych i telewizyjnych przypadek dozwolonego użytku przewiduje art. 24 ust. 1 i 2 pr. aut. o następującym brzmieniu:

 

„1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych.

 

2. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych”.

 

Art. 24 ust. 2, który stanowi tutaj podstawę Pani obrony, formułuje instytucję odbioru publicznego. O ile przesłanki zastosowania tego przepisu są spełnione, mamy do czynienia z tzw. dozwolonym użytkiem publicznym (licencja ustawowa).

 

Przede wszystkim należy wskazać, że w pierwszej kolejności przepis mówi o „odbiorze programu radiowego lub telewizyjnego”, a nie płyt CD. Zatem odbiór płyt CD, kaset, mp3 jest co do zasady wyłączony i nie mieści się w zakresie dozwolonego odbioru publicznego.

 

Druga ważna sprawa, o ile mamy do czynienia z odbiorem programu radiowego lub telewizyjnego, to urządzenia te mogą być umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym. Ustawodawca unika sformułowania „miejsce publiczne”, które zawsze wywoływało wątpliwości. Miejsce ogólnie dostępne to miejsce, do którego każdy ma dostęp (przynajmniej w określonych godzinach, a przede wszystkim w takich, w których następuje odbiór programu radiowego lub telewizyjnego). Takim miejscem z pewnością jest sklep, pawilon handlowy, pasaż itd.

 

Po trzecie, rozpowszechnianie w ten sposób utworów nie może dla nikogo łączyć się z korzyściami majątkowymi. Jest to w zasadzie powtórzenie przesłanki, która obowiązuje dla wszystkich licencji ustawowych (art. 35 pr. aut., zgodnie z którym każdy dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy). Chodzi tutaj więc o wyłączenie działalności wyraźnie zarobkowej związanej z rozszerzeniem kręgu odbiorców, a nawet pośredniej korzyści wynikającej z szerokiego uprzystępnienia odbioru. Jest to zgodne z zasadą, według której podmiot uprawniony powinien zawsze partycypować w korzyściach, jakie inne osoby uzyskują z rozpowszechniania jego utworu.

 

Reszta to już kwestia praktyki. Przyjrzyjmy się orzecznictwu:

 

I tak w orzeczeniu Sądu Najwyższego z 21 listopada 1963 r. (II CR 991/62, OSPiKA 1965, z glosą S. Rittermana) stwierdzono, że jeśli klub sportowy, korzystając z głośników, przekazuje publiczności zgromadzonej na imprezie sportowej utwory nadawane w danej chwili przez stacje Polskiego Radia, to wówczas nie ciąży na nim obowiązek wynagrodzenia autorów (kompozytorów) nadawanych utworów. Natomiast nie wolno mu bez zapłaty odpowiedniego wynagrodzenia nadawać przez głośniki płyt gramofonowych, na które przeniesione zostały utwory kompozytorów – odbiór na stadionie muzyki z radia, jeśli łączą się z tym korzyści majątkowe, nie jest wolny, gdyż taki użytek godziłby w słuszne interesy twórców (art. 35) i licencja z art. 24 ust. 2 przestaje znajdować zastosowanie.

 

Gdy właściciel hotelu lub pensjonatu odtwarza nagrany podczas nadawania radiowego lub telewizyjnego utwór – nie mieści się to w ramach dozwolonego użytku.

 

Gdy PKP lub inny przewoźnik odtwarza przez głośniki muzykę z taśm samodzielnie nagranych z programów radiowych – nie jest to dozwolony użytek.

 

Ciekawy przykład jest opisywany w komentarzu do prawa autorskiego napisanym pod redakcją prof. J. Barty i R. Markiewicza (E. Traple [w:] J. Barta, R. Markiewicz, Komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dom Wydawniczy ABC 2001, wyd. 2, komentarz do art. 24). Autorzy ci omawiają sprawę, gdy przewoźnik albo właściciel domu towarowego puszcza przez centralny głośnik muzykę nadawaną w radiu. Celem takiego działania jest często umilenie pasażerom lub klientom czasu spędzonego w podróży lub przy zakupach, co pośrednio może łączyć się z uzyskiwaniem korzyści majątkowych, a zatem przekracza ramy dozwolonego użytku. Biura marketingowe prowadzone w różnych krajach wskazują na istnienie ścisłego związku pomiędzy ilością dokonywanych zakupów a miłą, odprężającą atmosferą panującą w sklepie. Udostępnianie utworów za pośrednictwem odbiornika umieszczonego w miejscu publicznie dostępnym jest formą rozpowszechniania i jest dozwolone na zasadzie wyjątku, zatem to korzystający z takiego urządzenia powinien udowodnić, że działanie takie nie przynosi mu nawet pośrednio zwiększenia korzyści z prowadzonej działalności. W praktyce taki dowód mógłby dotyczyć małych placówek handlowych, w których czas przebywania klienta jest niezmiernie krotki ze względu na ograniczony asortyment towaru i niewielką powierzchnię sklepową (w których przeważnie i tak nie ma muzyki – jednak u Pana jest inaczej).

 

„Organizacje zbiorowego zarządzania [prawami autorskimi – przyp. aut.] nie mogą żądać zawarcia umowy licencyjnej na publiczne odtwarzanie radia wewnątrz sklepów, a przedsiębiorca i właściciel sklepu nie muszą jej podpisywać” (M. Bienias, Gdy radio gra, Rzeczpospolita 2003/8/28).

 

„Art. 24 ust. 2 oznacza, że podmiot korzystający z odbiorników radiowych czy TV nie jest zasadniczo zobligowany do wypłaty stosownego wynagrodzenia autorom nadawanych utworów. Obowiązek taki może ewentualnie powstać, jeżeli użytkownik radia czy TV nagra wyemitowane w trakcie nadawanego programu utwory muzyczne w celu późniejszego ich publicznego odtworzenia, z czym mogą wiązać się dodatkowe korzyści majątkowe (np. w przypadku osób prowadzących zarobkowo bary, hotele, itp. instytucje, gdzie postępowanie takie nie mieści się w ramach integralnego i równoczesnego rozpowszechniania utworu)” (pismo Ministra Kultury i Sztuki z 19 sierpnia 1995 r., DPA.024/144/95).

 

Natomiast w dwóch grupach wypadków orzecznictwo stoi bezspornie na stanowisku, że autorom (OZZ) należy się wynagrodzenie. Dotyczy to:

 

  1. Lokali gastronomicznych (pismo MK z 10 września 2002 r., DP/WPA/024/355) – przyjmuje się, że odbiór muzyki z radia lub programu TV w lokalu gastronomicznym jest przeznaczony dla klientów lokalu (np. puszczanie przez głośnik programu radiowego lub umożliwienie klientom oglądania programu TV zwykle łączy się z osiąganiem korzyści majątkowych przez właściciela lokalu). Umieszczenie odbiornika w takim miejscu ma na celu uprzyjemnienie klientom czasu spędzonego w lokalu i może wpływać na decyzje konsumenckie, a więc i zwiększenie korzyści z prowadzonej działalności (zob. też. pismo MK z 17 października 2002 r., DP/WPA 024/324).

 

  1. Pokoi hotelowych umieszczanie odbiorników RTV podwyższa standard pokoi hotelowych, więc generalnie uznaje się, że odbiór ten łączy się z osiąganiem korzyści majątkowych przez właściciela hotelu. Publiczne odtwarzanie obejmuje odbiór przez gości hotelowych programu radiowego lub TV w pokojach hotelowych. Właściciel hotelu, umieszczając odbiorniki radiowe lub TV w pokojach, umożliwia gościom taki odbiór (publiczne rozpowszechnianie dzieł nadawanych) – pismo MK z 2 grudnia 2002 r. (DP/WPA 024/415/02), zob. też J. Mordwikło, Studia Iuridica 2005/44/241, Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 października 2004 r. (VI ACa 62/04).

 

Odbiór programu w restauracjach, barach, pokojach hotelowych co do zasady łączy się z dodatkowymi korzyściami. Muzyka jest niekiedy podstawowym czynnikiem, który decyduje o wyborze pubu. Wyjątkowo odbieranie audycji za pomocą odbiornika radiowego lub TV umieszczonego w klubie o charakterze zamkniętym stanowi przejaw dozwolonego użytku chronionych utworów (pismo Ministra Kultury i Sztuki z 1 stycznia 1996 r., DPA/024/313/96), kiedy członkowie klubu pozostają w faktycznym stosunku towarzyskim (jeśli członkowie klubu znają się, podtrzymują więzy towarzyskie, a zatem krąg członków klubu nie jest jedynie grupą formalną bardzo luźno powiązanych ze sobą osób). Jeśli chodzi o programy radiowe i telewizyjne, to podstawą jest art. 24 ust. 2. Jeśli zaś o CD, to podstawą stałby się tutaj art. 23 ust. 1 i 2.

 

Stąd, jak wskazałem na początku, niezbędne jest zawarcie z OZZ umów licencyjnych. W innym wypadku naraża się Pan na kontrolę OZZ i odpowiedzialność karną oraz cywilną (w wysokości trzykrotnego wynagrodzenia, które musiałby Pan normalnie płacić za odtwarzanie muzyki – art. 79 ust. 1 lit. b) pkt 3 prawa autorskiego).

 

Jest jeszcze jedna ważna kwestia – bez wątpienia w radiu leciała muzyka, ale czy była to muzyka artystów reprezentowanych przez ZAiKS? Jeśli nie, to brak jest dowodów na to, że puszczał Pan muzykę takich artystów. Zawsze może Pan się bowiem wytłumaczyć, że owszem, muzyka u Pana w restauracji leci, ale nie jest to muzyka artystów reprezentowanych przez ZAiKS. Pytanie teraz, kto ma co wykazać. Dużo zależy od tego, jaka jest treść protokołu kontroli. Jeśli na protokole kontroli stwierdzono, że w restauracji odtwarzano muzykę artysty, który był reprezentowany przez ZAiKS, i na dodatek Pan protokół podpisał, to sprawa niestety wydaje się jasna. Inaczej jest wtedy, kiedy w protokole w ogóle nie stwierdzono, jakiego rodzaju muzykę odtwarzano lub gdy co prawda przedstawiciel ZAiKS-u stwierdził, że odtwarzano muzykę artysty reprezentowanego przez ZAiKS, ale Pan tego nie podpisał.

 

Ponadto wątpliwości budzi sposób wyliczenia kwoty przez ZAiKS. Kwota 17 500 zł wydaje się rażąco wygórowana. Miesięczne abonamenty za jeden radioodbiornik wynoszą kilka złotych. Nawet gdyby uznać, że miesięczna stawka to 10 zł, to 10 zł x 12 miesięcy = 120 zł, 120 zł x 6 lat = 720 zł. Nawet jeśli uznamy, że doszło tutaj do zawinionego naruszenia praw autorskich i na podstawie art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b) jest Pan zobowiązany do zapłaty trzykrotności wynagrodzenia licencyjnego, to wówczas 720 zł x 3 = 2460 zł. To zdecydowanie mniej niż 17 500 zł. Wątpliwa jest także kwestia żądania odsetek, skoro nigdy wcześniej nie był Pan wzywany do zapłaty. Co do zasady sądy stoją na stanowisku, że jeśli co innego z przepisu nie wynika, to odsetki należą się od dnia doręczenia wezwania do zapłaty.

 

Wreszcie najbardziej istotna jest kwestia przedawnienia. Roszczenia bowiem podmiotów prowadzących działalność gospodarczą związane z tą działalnością ulegają przedawnieniu po upływie lat 3 od dnia, kiedy stały się wymagalne lub stałyby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najszybszym możliwym terminie.

 

Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że roszczenia te przedawniają się z upływem lat 10.

 

Słynna sprawa dotyczyła sporu między Stowarzyszeniem Twórców Ludowych w Lublinie i producentem słodyczy Wawel SA. W 2007 r. firma ta, w ramach wielkanocnej akcji reklamowej swych słodyczy, wykorzystała na opakowaniach wzory zaczerpnięte z twórczości ludowej. Były to m.in. motywy wycinanek z elementami zwierzęcymi i kwiatowymi. Jedna z ludowych twórczyń, Helena M., rozpoznała na niektórych opakowaniach zeskanowane wycinanki swego autorstwa. Proces w interesie jej i ewentualnie innych jeszcze twórców wytoczyło wspomniane Stowarzyszenie. Domagało się ono, by sąd zobowiązał firmę Wawel do wskazania, jakie utwory z zakresu twórczości ludowej i czyjego autorstwa wykorzystywała w ostatnich 10 latach, w jakiej ilości egzemplarzy i w odniesieniu do jakich produktów. Do wystąpienia z takim powództwem uprawnia OZZ art. 105 ust. 2 pr. aut. Stowarzyszenie zażądało także na podstawie art. 78 ust. 1 pr. aut. zasądzenia od Wawelu 70 000 zł, 10 000 zł jako zadośćuczynienie za naruszenie autorskich praw osobistych oraz przeprosin w prasie za rozpowszechnianie utworów twórców bez podania ich nazwisk i bez ich zgody. Zdaniem SN wszczęta przez OZZ sprawa, nawet gdy jest ona przedsiębiorcą, o ochronę praw twórcy nie jest sprawą gospodarczą. Nie można doprowadzić do ograniczenia ochrony majątkowych praw autorskich do 3 lat. Obowiązuje więc 10-letni termin ich przedawnienia.

 

Tak samo orzeknięto w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2005 r. (I ACa 896/2005): „Jeżeli ZAiKS dochodzi odszkodowania za niewypłacenie tantiem, to ma na to dziesięć lat, a nie trzy – jak przy świadczeniach okresowych lub roszczeniach związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Roszczenie o takie odszkodowanie przedawnia się po dziesięciu latach, nawet gdy należności płatne są okresowo”.

 

Na ten temat toczy się dość zażarta dyskusja i wcale nie jest powiedziane, że sąd nie orzeknie inaczej niż Sąd Najwyższy. Do niedawna dominowało przekonanie, że art. 118 Kodeksu cywilnego (K.c.) odnosi się do działalności gospodarczej zdefiniowanej w art. 2 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (j.t. Dz. U. z 2007 r. Nr 155, poz. 1095). W związku z powyższym działalność OZZ nie mieściłaby się w tej definicji z uwagi na fakt, iż ich działalność nie jest działalnością zarobkową sensu stricte. Poza tym w myśl art. 2 ust. 1 ustawy o stowarzyszeniach: „stowarzyszenie jest […] zrzeszeniem o celach niezarobkowych”.

 

Jednakże J. Barta i R. Markiewicz (Prawo autorskie, Warszawa 2008, s. 187 i n.) skłaniają się ku (do niedawna odosobnionemu) poglądowi, iż OZZ powinny podlegać w zakresie przedawnienia roszczeń reżimowi zastrzeżonemu dla podmiotów profesjonalnie prowadzących działalność gospodarczą. Ponadto liczne decyzje Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów odnoszące się do OZZ zakładają, że OZZ należy uznać za przedsiębiorcę w rozumieniu art. 4 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (za przykład może służyć decyzja Prezesa UOKiK z 25 czerwca 2008 r. nakładająca na ZAiKS karę w wysokości 1,5 mln zł). Naczelny Sąd Administracyjny uznał ponadto w wyroku z 29 czerwca 2005 r. (OSK 1732/04), że: „Przeznaczenie uzyskiwanego przez stowarzyszenie dochodu wyłącznie na cele statutowe nie prowadzi do uznania, że działalność stowarzyszenia nie ma charakteru gospodarczego w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 1999 r. – Prawo o działalności gospodarczej”. Wreszcie OZZ w wielu krajach mają możliwość prowadzenia działalności w formie spółki prawa handlowego, z czego często korzystają (np. w Niemczech 9 z 13 zarejestrowanych OZZ ma formę spółki z o.o. – GmbH). Ostatecznie J. Barta i R. Markiewicz opowiadają się za koncepcją trzyletniego terminu przedawnienia w przypadku roszczeń wysuwanych przez OZZ. Autorzy ci powołują się dodatkowo na orzeczenie SN w sprawie ZAiKS-u (wyrok SN z 6 grudnia 2007 r., III SK 16/07, niepubl.):

 

„Organizacje zbiorowego zarządzania dostarczają rynkowi produktu, którego nie są w stanie dostarczyć sami twórcy – oferują zainteresowanym podmiotom dostęp w jednym miejscu (u jednego dostawcy) do bogatego – co do zasady – katalogu praw autorskich. […] W ten sposób organizacje zbiorowego zarządzania obniżają koszty transakcyjne dla podmiotów korzystających z praw autorskich w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Z drugiej strony, umożliwiają twórcom uzyskanie wynagrodzenia za wykorzystywanie przysługujących im praw autorskich na różnych polach eksploatacji i przez różne podmioty, bez konieczności samodzielnego monitorowania rynku, co w praktyce jest niewykonalne. […] Organizacje zbiorowego zarządzania świadczą swoje usługi na rzecz twórców i na rzecz użytkowników praw autorskich.

 

Zdaniem Sądu Najwyższego okoliczność, iż organizacje zbiorowego zarządzania […] prowadzą działalność w formie stowarzyszeń nie pozbawia ich statusu przedsiębiorców w rozumieniu art. 4 pkt 1 UOKiK […]. Dochód z działalności gospodarczej stowarzyszenia służy do realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między członków. […] Okoliczność, że dochody uzyskiwane z prowadzenia działalności gospodarczej są przeznaczane na takie czy inne cele, nie zmienia charakteru takiej działalności. […]

 

[OZZ za swoje – przyp. aut.] usługi pobierają wynagrodzenie w postaci części opłat uiszczanych przez użytkowników praw autorskich. Działalność organizacji ma charakter odpłatny”.

 

Istnieje zatem szansa, by obronić pogląd, że część roszczeń ZAiKS-u (za okres wcześniejszy niż 3 lata wstecz) już się przedawniła.

 

W związku z tym wydaje się, że roszczenie ZAiKS-u jest słuszne co do zasady, natomiast jest zdecydowanie wygórowane.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (2):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 4 - 0 =

01.02.2015

a co z art 79 ustawy o swobodzie prowadzenia działalnosci gospodarczej ? dlaczego tu nie ma o tym mowy choć powinna co to kontrolezy np zaiks są ponad tym prawem ... nie oczekuję odpowiedzi , ale na podstawie tego art nie musze wpuscic kontrolera który mnie o przeprowadzeniu kontroli nie poinformował

krzysztof

27.06.2014

Bardzo profesjonalny artykuł. Sama jestem prawnikiem, mam podobny problem z ZPAV i nie wiedziałam od czego ruszcyć temat.

Ann

»Podobne materiały

Opłaty dla ZAiKS-u

Jestem właścicielką kilku sklepów. Niedawno jeden z nich odwiedził przedstawiciel ZAiKS-u i powiedział, że muszę płacić abonament za puszczanie radia w sklepie. Radia słuchają pracownice. Płacę abonament radiowo-telewizyjny, czy faktycznie muszę jeszcze płacić ZAiKS-owi?

 

Wynajem pokoi – jak uniknąć zapłaty na rzecz STOART?

Wynajmuję turystom pokoje i opłacam abonament RTV. Zgłosił się do mnie STOART, strasząc mnie podpisaniem umowy za korzystanie z TV. Jak się bronić? Jakie oni mają szanse? Jak się ma ilość pokoi i sezonowość do ewentualnej wysokości opłaty? Z góry wyznaczyli kwotę 15 zł za miesiąc od punktu, co w ska

 

Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »