Przejście do głównej strony serwisu ePorady24.pl >>

Drukuj

Opublikowane: 29.06.2016

Autor: Jakub Bonowicz

Umieszczanie filmów z YouTube na własnej stronie

Moje pytanie dotyczy legalności umieszczania (osadzania) cudzych filmów z serwisu YouTube na własnej stronie internetowej. W serwisie YouTube jest dostępna opcja: „Udostępnij” –> „Umieść na stronie” –> należy skopiować fragment kodu iframe. Skoro taka opcja jest dostępna, czy znaczy to, że dana osoba zgadza się na osadzenie filmu na innych stronach? Czy mimo wszystko trzeba pytać o pozwolenie?

 

Jeśli masz problem prawny – kliknij tutaj >>

 

Umieszczenie na publicznie dostępnej stronie internetowej filmu – niezależnie od tego z jakiego źródła on pochodzi i niezależnie od tego, czy odczyt filmu odbywa się ze źródeł własnych, czy też ze źródeł cudzych, np. poprzez opcję „umieść na stronie” – jest niewątpliwie jego rozpowszechnianiem i może stanowić naruszenie prawa autorskich do filmu. Nawet jeśli strona ma charakter prywatnego bloga, to i tak nie można tutaj mówić o dozwolonym użytku, skoro jest ona ogólnie dostępna. Przez samo umieszczenie utworu w Internecie osobisty (dozwolony) użytej jest już wykluczony (D. Bryndal, J. Tokasz – Świątkowska: To już gdzieś było, „Rzeczpospolita”, PCD 2001/12/10).

 

Druga sprawa – odpowiedzialność za zamieszczanie filmów na YouTube spoczywa na użytkownikach. Serwis, co do zasady, nie weryfikuje, czy użytkownicy, którzy zamieszczają film, mają do niego prawa, czy też nie. Oczywiście efektem jest to, iż na YouTube można obejrzeć wszystko, a bardzo dużo zamieszczanych utworów narusza prawa autorskie, poczynając od oficjalnych teledysków po np. „prywatne” covery różnych znanych przebojów (np. ktoś gra na gitarze i śpiewa utwór znanego artysty, a biorąc pod uwagę „jakość” wielu takich nagrań, można jeszcze się zastanowić nad naruszeniem autorskich praw osobistych). Stąd też nie ma Pan żadnej pewności, czy osoba, która zamieściła film na YouTube, w ogóle ma do niego prawa autorskie i czy zamieściła utwór w sposób legalny. Jak wskazuje bowiem prof. J. Błeszyński (Co łączy „Dzienniczek” św. Faustyny z Paderewskim?, „Rzeczpospolita”, PCD.2009/10/6: sama dostępność utworu w Internecie nie przesądza o tym, że dany tekst rozpowszechniony został legalnie. A zatem skoro zamieszczający nie miał zgody na zamieszczenie danego filmu i rozpowszechnianie go poprzez serwis YouTube narusza prawa autorskie do tego filmu, to tym bardziej naruszać będzie prawa autorskie osoba, która korzystając z infrastruktury YouTuby zamieszcza film na swojej stronie.

 

Na marginesie: YouTube oczywiście nie ponosi odpowiedzialności za materiał zamieszczony na serwisie, natomiast w sytuacji, gdy otrzymuje zgłoszenie naruszenia praw autorskich, to musi zweryfikować, przy użyciu oczywiście dostępnych środków, czy zgłoszenie jest wiarygodne. Jeśli tak, to wówczas usuwa film. Jednakże jest to tzw. kontrola „następcza” – inicjowana przez zgłoszenie użytkownika, który twierdzi, iż jego prawa autorskie zostały naruszone, a nie kontrola „prewencyjna”, tj. zanim film zostanie zamieszczony na YouTube.

 

Natomiast użytkownik, rejestrując się w serwisie YouTube, akceptuje regulamin, który wskazuje, iż można udostępniać materiały wyłącznie co do których zamieszczającemu przysługują prawa autorskie (czyli nienaruszające praw innych osób).

 

Jeśli zatem film nie został zamieszczony przez uprawnionego z praw autorskich jak i też wtedy, gdy nie ma Pan możliwości sprawdzenia, czy zamieszczający ma prawa autorskie lub zgodę właściciela na zamieszczanie filmu, to zamieszczenie go na swojej stronie, korzystając z opcji: „Udostępnij”, jest ryzykowne i naraża Pana na zarzut naruszenia praw autorskich.

 

Natomiast druga sytuacja to taka, gdy film został zamieszczony przez uprawnioną osobę, np. na oficjalnym kanale YouTube producenta czy wytwórni filmowej.

 

Oczywiście sam fakt, iż właściciel praw autorskich publicznie rozpowszechnił film na swoim kanale YouTube nie oznacza, iż każdy użytkownik Internetu może zamieszczać tenże film, nawet korzystając z opcji „Udostępnij”, w każdym miejscu w Internecie, bez jego zgody. Zresztą dokładnie tak samo, jak np. jeśli ktoś wykona stronę internetową, która jest przecież publicznie dostępna, to nie oznacza, że każdy może kopiować treść strony. Jeśli ktoś na blogu publikuje wiersze, to nadal podlegają one ochronie prawnoautorskiej, mimo że są przecież dostępne publicznie. I jeśli ktoś przekopiuje takie wiersze np. na własnego bloga, to oczywiście dopuszcza się naruszenia praw autorskich.

 

Teraz trzeba rozważyć, czy jeśli na serwisie YouTube użytkownicy mają opcję „udostępnij” pod filmem, to gdy uprawniony zamieszcza taki film na YouTube, mając świadomość, iż taka opcja będzie i każdy użytkownik po kliknięciu „udostępnij” będzie mógł rozpowszechniać film w dowolnie wybranym miejscu w Internecie – nie oznacza to niejako wyrażenia zgody przez uprawnionego na takie działanie. W tym miejsc powołać należy pkt 8 regulaminu – Warunków korzystania z serwisu YouTube, – jeśli dany Użytkownik zamieszcza na serwisie treść, to przyjmuje do wiadomości, że te utwory mogą być rozpowszechnianie, udostępniane, a nawet opracowywane. Tym bardziej, że jeśli dany Użytkownik nie chce, aby istniała taka możliwość udostępnienia jego materiału wideo, to może odznaczyć taką opcję (co ma miejsce podczas wstawiania filmu na YouTube).

 

„8. Prawa, na które użytkownik udziela licencji

8.1 Przesyłając do YouTube lub zamieszczając w jego witrynach Treści, użytkownik udziela:

  1. YouTube nieograniczonej terytorialnie, niewyłącznej, bezpłatnej, zbywalnej licencji (z prawem sublicencji) na korzystanie z Treści, powielanie takich Treści, ich rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie utworów zależnych, ich wystawianie bądź wykonywanie w związku ze świadczeniem Usług i prowadzeniem działalności YouTube, w tym m.in. do promowania i rozpowszechniania Usług w części lub całości (wraz z utworami zależnymi) niezależnie od formatu nośnika i sposobu przekazywania materiału;
  2. każdemu użytkownikowi Usług – nieograniczonej terytorialnie, niewyłącznej, bezpłatnej licencji na dostęp do jego Treści za pośrednictwem Usług oraz na korzystanie z takich Treści, ich powielanie i rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie utworów zależnych, oraz ich wystawianie bądź wykonywanie w ramach zespołu funkcji oferowanych przez Usługi oraz w granicach dozwolonych na podstawie niniejszych Warunków.”

 

Zatem generalnie, jeśli ktoś zamieszcza na YouTube film, zgadza się na to, iż inni użytkownicy będą mogli rozpowszechniać go na swojej stronie internetowej za pomocą opcji „udostępnij”.

 

Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o innej stronie problemu – użytkownik, który film udostępnia na swojej stronie za pomocą opcji „udostępnij”, nie narusza praw właściciela filmu (o ile oczywiście zamieszczanie filmu na YouTube nastąpiło przez właściciela praw autorskich lub za jego zgodą), natomiast pytanie, czy w jakikolwiek sposób narusza prawa YouTube? Na to pytanie odpowiada pdpkt E regulaminu:

 

„Użytkownik zobowiązuje się nie korzystać z Witryny Internetowej lub Usług (w tym Odtwarzacz YouTube), w celach komercyjnych bez uprzedniego uzyskania pisemnego upoważnienia ze strony YouTube. Zabronione wykorzystywanie do celów komercyjnych obejmuje m.in.: odsprzedaż dostępu do Witryny Internetowej lub dowolnych Usług (takich jak Odtwarzacz YouTube) na innej witrynie internetowej, której głównym celem jest uzyskanie przychodów z reklamy lub abonamentu oraz redystrybucję Usług (w tym Materiałów Zgłaszanych przez Użytkowników dostępnych poprzez Usługi), których głównym celem jest uzyskiwanie przychodów z działalności gospodarczej zasadniczo podobnej lub porównywalnej do działalności prowadzonej przez YouTube.”

 

Czyli nie wolno zamieszczać filmów z YouTube na swojej stronie internetowej, jeśli głównym jej celem jest uzyskanie przychodów z reklamy lub abonamentu, oraz dokonywać redystrybucji usług, jeśli głównym celem usługi jest działalność konkurencyjna dla YouTube. Chodzi generalnie o to, aby nie zarabiać na tym, iż udostępniamy np. odpłatnie filmy, które są dostępne bezpłatnie na YouTube, bo to jest nieuczciwa konkurencja.

 

I wreszcie pdpkt J: „Użytkownik zobowiązuje się nie korzystać z Witryny Internetowej i Usług (w tym komentarzy i elementów poczty elektronicznej na Witrynie Internetowej) w celu pozyskiwania zleceń w obrocie handlowym lub w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa”.

 

Również chodzi o to samo, aby udostępnianie filmów na YouTube nie wiązało się z uzyskaniem korzyści. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy Użytkownik stworzył własny film promujący swoją firmę i zamieścił go na YouTube oraz na własnej stronie internetowej; wszak w takim wypadku to on decyduje, jak korzystać z filmu. Chodzi po prostu o to, aby np. jako filmów reklamowych nie zamieszczać cudzych filmów dostępnych na YouTube.

 

PODSUMOWUJĄC

 

Kwestię udostępniania filmów zamieszczonych na YouTube można rozpatrywać na dwojakim gruncie:

 

  1. Po pierwsze – z punktu widzenia naruszenia prawa autorskich właściciela filmu. Skutki zależą od tego, kto zamieścił film (względnie – czy istniała zgoda właściciela filmu na zamieszczenie go na YouTube):
    1. Jeśli film zamieściła osoba nieuprawniona – to oczywiście nie miała ona praw do tego, aby udzielić każdemu użytkownikowi licencji na korzystanie z filmu i użytkownik YouTube, udostępniając ten film na swojej stronie internetowej, narusza prawa autorskie.
    2. Jeśli film zamieściła osoba uprawniona lub jego zamieszczenie nastąpiło za zgodą uprawnionego, to zgodnie z art. 8 lit. b) warunków korzystania (Regulaminu) YouTube – takie zamieszczenie jest równoznaczne z udzieleniem każdemu użytkownikowi YouTube licencji na m.in. powielanie i rozpowszechnianie filmu, w tym poprzez jego udostępnienie na swojej stronie internetowej za pomocą opcji „udostępnij”, Uwaga, proszę pamiętać, że nie jest to zezwolenie nieograniczone, bowiem „rozpowszechnianie filmu musi nastąpić w granicach dozwolonych na podstawie niniejszych Warunków” (Regulaminu YouTube). Jeśli ktoś rozpowszechnia film z naruszeniem tych warunków (o czym niżej), wówczas narusza prawa autorskie zarówno właściciela filmu jak i warunki korzystania z YouTube.
  2. Po drugie – z punktu widzenia naruszenia warunków korzystania z YouTube. Przy czym zgodnie z tym, co napisałem w lit. b), naruszenie warunków korzystania z YouTube poprzez zbyt szerokie rozpowszechnianie utworu będzie zwykle równało się także naruszeniu praw autorskich właściciela filmu, o których była mowa w pkt 1.
    Przykład 1.: prowadzę serwis internetowy bezpłatny poświęcony turystyce rowerowej. Zamieszczam na nim relacje ze swoich wypraw rowerowych i aby uatrakcyjnić serwis zamieszczam również filmy z YouTube z wyprawami innych podróżników. Nie naruszam praw YouTube.
    Przykład 2: prowadzę bezpłatny serwis poświęcony turystyce rowerowej, na którym zarabiam + dodatkowo na serwisie tym zamieszczam linki do swojego sklepu z akcesoriami turystycznymi (sklep sprzedaje towary odpłatnie). Aby uatrakcyjnić serwis, zamieszczam filmy z YouTube ukazujące np. wyprawy podróżników, którzy wypowiadają się, jak ważny jest odpowiedni sprzęt (np. śpiwór, karimata, namiot, kuchenka itp.). Tutaj mamy – „w celu pozyskiwania zleceń w obrocie handlowym lub w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa”.
    Można się zastanawiać, czy związek pomiędzy zamieszczeniem filmów a pozyskiwaniem zleceń zakupu towarów jest, czy nie, lub też prowadzeniem przedsiębiorstwa – jest czy też nie. Moim zdaniem tak – aby to ocenić, trzeba byłoby po prostu dokonać analizy statystyk odwiedzin strony rowerowej i strony sklepu i zobaczyć, ilu użytkowników weszło na stronę sklepu bezpośrednio ze strony rowerowej, zwłaszcza po obejrzeniu filmów.
    Przykład 3: prowadzą sklep z akcesoriami turystycznym i na stronie sklepuzamieszczam film z YouTube ukazujący jak ważny jest odpowiedni sprzęt turystyczny – np. podróżnicy wypowiadają się, jaki kupić namiot, śpiwór itp. Tutaj związek jest ewidentny – film jest emitowany wyłącznie w celu zachęcenia kupujących do kupna sprzętu.
    Inny przykład (przeczytany w na forum w toku dyskusji między użytkownikami) – ktoś prowadzi sklep internetowy z częściami samochodowymi i zamieszcza film z wyścigiem samochodowym. Tutaj jest problem, czy rzeczywiście jest to film promocyjny, czy nie, ponieważ co prawda tematyka jest podobna (motoryzacja), ale wyścig samochodowy ma na celu raczej uatrakcyjnienie strony serwisu, a nie bezpośrednią (czy nawet pośrednią) zachętę kupujących do kupna części samochodowych. Sprawa jest tutaj sporna.
    Przykład 5: ktoś prowadzi serwis, który jest zbieraniną filmów z YouTube udostępnionych odpłatnie, względnie – nieodpłatnie, ale na stronie zamieszczone są reklamy, na których właściciel serwisu zarabia. Takie działanie stanowi oczywiście naruszenie Warunków Korzystania (i tym samym praw autorskich właściciela filmu).

 

I wreszcie ostatnie pytanie, które zapewne Panu samo się nasuwa – co można zrobić, jeśli nie jest się w stanie zweryfikować, czy osoba, która zamieściła film, posiada do niego prawa autorskie, czy też nie? I gdy nie można w żaden sposób dotrzeć do autora?

 

W takiej sytuacji niestety pozostaje zaniechać prób udostępniania filmu. Na gruncie identycznego problemu (dotyczącego zdjęć) wypowiada się A. Karpowicz, specjalista prawa autorskiego (Autor – Wydawca, Poradnik Prawa Autorskiego, Wydawnictwo Prawnicze PWN):

„bardzo często występująca sytuacja w odniesieniu do zdjęć fotograficznych – wydawca dysponuje zdjęciem, chce je wykorzystać w swojej publikacji, ale nie zna nazwiska autora albo co częstsze – jego adresu. Próby jego znalezienia nie dają rezultatu, a czas nagli: wydawca staje wobec dylematu – podjąć ryzyko i drukować czy raczej zrezygnować ? wielu uspokaja się rozumowaniem, że to tylko jedno zdjęcie, czyli sprawa nie jest poważna, ryzyko nie jest więc wielkie. Jednakże nawet przytoczenie jednego zdjęcia może spowodować dla wydawcy nieprzyjemne konsekwencje – roszczenie o naruszenie praw autorskich majątkowych fotografa. Jego spojrzenie na tę kwestię może być zgoła odmienne – przecież to bezprawne wykorzystanie jego utworu”.

 

Zatem pozostaje nam:

 

  • albo poszukiwać autora zdjęcia i zdobyć jego zgodę;
  • albo po prostu poszukać innego zdjęcia.

 

Autor przywołuje dwa wyroki sądów:

 

  • wyrok SA w Warszawie z 02.03.1999 r., I ACa 1187/98 – nietrafny jest także zarzut apelacji co do możliwości odnalezienia Wydawnictwa X, a tym samym autora fotografii. To, czy łatwe, czy trudne, czy wręcz niemożliwe jest dotarcie do autora utworu nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia naruszenia praw autorskich. Jeżeli bowiem osoba, chcąca wykorzystać utwór nie może skontaktować się z jego autorem, musi zrezygnować ze swych planów w tym zakresie. Trudność w dotarciu do autora nie zezwala na wykorzystanie jego utworu. W takiej sytuacji mamy do czynienia zawsze z naruszeniem praw autorskich.
  • wyrok SA z 18.09.2003 r. VI ACa 23/03 – Zdaniem sądu pozwani dopuścili się zawinionego naruszenia praw autorskich powoda, gdyż trudniąc się zawodowo działalnością prasową powinni byli ustalić osobę autora plakatu i uzyskać jego zgodę na wykorzystanie dzieła w zaproponowanej formie za odpowiednim wynagrodzeniem. Nie ma tu większego znaczenia fakt, że nie znali oni personaliów autora, gdyż powinni byli podjąć starania w kierunku ustalenia tych danych.

 

To samo dotyczy innych dziedzin twórczości: „Również brak wiadomości o osobie reprezentanta praw autorskich nie uprawnia dyrektora teatru do naruszenia tych praw przez publiczne wystawienie sztuki bez upoważnienia. Przed wystawieniem bowiem sztuki winien dyrektor dowiedzieć się o osobie wykonującej prawa autorskie i zawrzeć z nią umowę o wystawienie dzieła – wyrok SN z 25.10.1932 r. II 4K 299/32”.

 

Jeśli nadal masz problem prawny – kliknij tutaj >>

Drukuj

 

Tekst wydrukowany z serwisu www.ePorady24.pl