Biuletyn
Wartościowe treści
Ostatnio szukane
Porady Prawne – skutecznie i na czas
Myślisz o rozwodzie lub Twój małżonek go żąda - zadaj nam pytanie
| Wypełnij poniższe pola i zadaj pytanie | Otrzymasz bezpłatną wycenę |
|---|
|
Opublikowane: 19.04.1961 | Zaktualizowane: Rozwód – władza rodzicielska nad dzieckiemOrzeczenie SN z dnia19 kwietnia 1961 r. (sygn. akt I CR 209/61)
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Barbary S. przeciwko Stanisławowi S. o rozwód, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 11 listopada 1960 r., zaskarżony wyrok w ust. II o tyle zmienił, że przyznał pozwanemu prawo nadzoru nad wychowaniem dziecka; poza tym rewizję nadzwyczajną oddalił.
Strony zawarły związek małżeński dnia 4 października 1951 r. Z małżeństwa pochodzi córka Zofia, urodzona dnia 1 kwietnia 1952 r. Wyrokiem z dnia 27.IV.1959 r. Sąd Wojewódzki orzekł rozwód z winy obu stron, a wykonywanie władzy rodzicielskiej nad córką powierzył matce, zapewniając ojcu prawo nadzoru nad jej wychowaniem oraz prawo utrzymywania z nią stosunków osobistych. Jednocześnie sąd zobowiązał pozwanego do płacenia na rzecz dziecka - tytułem alimentów - po 500 zł miesięcznie. Wyrok ten został oparty na następujących ustaleniach i wnioskach:
Pożycie małżeńskie stron niemal od pierwszych lat nie układało się dobrze. Sam pozwany przyznał, że zawarł z powódką "eksperymentalne próbne małżeństwo" i już na przyjęciu weselnym przygotował umowę regulującą kwestię mieszkaniową na wypadek rozwodu. O żonie wyrażał się niepochlebnie, a w pewnym momencie przestał nawet w dostatecznej mierze przyczyniać się do utrzymywania domu. Niemniej jednak również i powódka swoim postępowaniem spowodowała pogłębienie rozkładu pożycia małżeńskiego i dlatego uzasadnione jest orzeczenie rozwodu z winy obu stron. Udowodnione bowiem zostało, że składała ona do prokuratury bezpodstawne doniesienie na męża, jako też różne pisma w Inspektoracie Oświaty Prez. Dzieln. Rady Nar. o treści zniesławiającej pozwanego.
Złe stosunki, jakie zapanowały między stronami, przybierały z biegiem czasu na sile i wreszcie wytworzyły stan, który wyłącza możliwość podjęcia pożycia przez małżonków. Sporna kwestia, komu powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej, została rozstrzygnięta - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - w imię dobra dziecka. Nie zostały stwierdzone żadne rażące uchybienia ze strony powódki jako matki, które uzasadniałyby odebranie jej 7-letniej dziewczynki i oddanie dziecka pod opiekę instytucji społecznej, jak tego domagał się pozwany. Żaden ze świadków nie potwierdził zarzutu o rzekomo zgubnym i demoralizującym wpływie matki na dziecko, przeciwnie, okazało się nawet, że powódka w miarę swych możliwości należycie dbała o jego rozwój. Ustalając obowiązek alimentacyjny pozwanego w stosunku do dziecka, sąd miał na uwadze z jednej strony jego możliwości zarobkowania (uposażenie ok. 2.500 zł miesięcznie), a z drugiej strony - potrzeby dziecka, będącego już w wieku szkolnym.
W rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego powódka domagała się m. in. ograniczenia uprawnień pozwanego w zakresie opieki nad dzieckiem do prawa utrzymywania stosunków osobistych, pozwany zaś w swej rewizji żądał odebrania powódce władzy rodzicielskiej i umieszczenia małoletniej córki stron w Państwowym Domu Dziecka na koszt obojga rodziców. Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy na skutek rewizji obu stron, zmienił wyrok Sądu Wojewódzkiego w zakresie wykonywania władzy rodzicielskiej zgodnie z żądaniem powódki.
Sąd Najwyższy stwierdził, że stan napięcia istniejący między stronami, a zwłaszcza jego źródło: przekonanie pozwanego o własnych kwalifikacjach pedagogicznych, "każe ograniczyć płaszczyznę ewentualnych konfliktów" między nimi właśnie w interesie dziecka, czemu czyni zadość wniosek powódki, następnie poparty przez pozwanego na rozprawie przed Sądem Najwyższym, w toku której obie strony wniosły zgodnie o nieorzekanie o winie i o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej powódce, przy czym pozwanemu nie będzie przysługiwało prawo nadzoru, lecz tylko prawo utrzymywania z dzieckiem stosunków osobistych.
Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego pismem z dnia 10 marca 1961 r. złożył rewizję nadzwyczajną i zgłosił wniosek o uchylenie wyroku Sądu Najwyższego oraz wyroku Sądu Wojewódzkiego i o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje: Rewizja nadzwyczajna słusznie stwierdza, że nieprawidłowe jest zawarte w zaskarżonym wyroku orzeczenie normujące prawa i obowiązki stron względem ich małoletniego dziecka. Zaskarżony wyrok, powierzając powódce wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem stron i pozbawiając pozwanego nadzoru nad wychowaniem dziecka, pozostawił pozwanemu jako ojcu tylko jedno jedyne uprawnienie, a mianowicie "prawo" utrzymywania z nim stosunków osobistych. Jednakże "prawo" to przysługuje nawet rodzicowi pozbawionemu władzy rodzicielskiej (art. 63 k.r.), nie jest ono bowiem atrybutem władzy rodzicielskiej. Jeżeli więc zaskarżony wyrok powierzył powódce wykonanie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, a odbierając pozwanemu nadzór nad wychowaniem dziecka, pozostawił mu jedynie "prawo utrzymywania z nim stosunków osobistych", to tym samym stworzył stan rzeczy częściowo podobny do tego, jaki by powstał w razie pozbawienia pozwanego władzy rodzicielskiej.
Co prawda nie można podzielić zbyt daleko idącego poglądu rewizji nadzwyczajnej, że "zaskarżony wyrok, mimo że expressis verbis nie użył tego określenia, orzekł pozbawienie pozwanego władzy rodzicielskiej". Ani z sentencji, ani też z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego takie stanowisko nie wynika. Chodzi tu o różnicę sytuacji nie tylko teoretyczną, lecz mającą także ewentualne praktyczne znaczenie. W szczególności gdyby zaskarżony wyrok Sądu Najwyższego został utrzymany w mocy, to w razie ustania z jakiegokolwiek powodu władzy rodzicielskiej powódki pozwanemu przysługiwałoby automatycznie prawo do wykonywania tej władzy. Takiego prawa nie miałby pozwany, gdyby Sąd Najwyższy władzy rodzicielskiej go pozbawił.
Niemniej jednak, jak to już wyżej zostało stwierdzone, wyrok Sądu Najwyższego na czas wykonywania władzy rodzicielskiej przez powódkę stworzył stan rzeczy podobny i naruszył przy tym przepis art. 437 k.p.c. Przepis ten nie uprawnia sądu do orzekania o tym, czy i ewentualnie jakie będą prawa drugiego z rodziców, lecz stanowi wyraźnie, że sąd "określa uprawnienia drugiego z rodziców w stosunku do osoby dziecka, w szczególności w zakresie nadzoru nad jego wychowaniem". Uprawnienia te mogą więc być określone - w zależności od tego, czego wymaga dobro dziecka - szerzej lub węziej, nie mogą być jednak odmówione "drugiemu z rodziców" w ogóle, a tę właśnie zasadę naruszył zaskarżony wyrok.
Sąd Najwyższy dopatrzył się podstawy do pozbawienia pozwanego nadzoru nad wykonywaniem władzy rodzicielskiej przez powódkę w "bardzo napiętych stosunkach między stronami", przy czym źródłem nieporozumień są "w przeważającej mierze zarzuty pozwanego oparte na wyolbrzymionym przekonaniu o własnych kwalifikacjach pedagogicznych", co właśnie "każe ograniczyć płaszczyznę ewentualnych konfliktów między stronami". Sąd Najwyższy uwzględnił tym samym stanowisko powódki, która nie tylko poprzednio, ale także w toku rozprawy przed składem 7 sędziów wyrażała obawy, że przyznanie pozwanemu prawa nadzoru utrudni jej wychowanie dziecka.
Należy w tym względzie wyjaśnić, co następuje: Napięte stosunki między rozwiedzionymi rodzicami dziecka, zdarzające się bardzo często, ustawodawca uwzględnił w art. 437 k.p.c. jako główną rację prawną tego przepisu. Właśnie dlatego, że rozwiedzeni małżonkowie najczęściej nie są zbyt skłonni do harmonijnego podejmowania decyzji, ustawodawca w art. 437 k.p.c. każe wykonywanie władzy rodzicielskiej powierzać tylko jednemu z rodziców przy zapewnieniu drugiemu rodzicowi jedynie uprawnień w zakresie nadzoru. Powódka w swych nieuzasadnionych obawach widocznie znów źle rozumie znaczenie słowa "nadzór" w tym rozumieniu, o jakie chodzi w normie art. 437 k.p.c.
Wyrażenie to - użyte w ustawie niezbyt ściśle - nie implikuje oczywiście, jak to ma miejsce poza tym przy innych formach nadzoru, jakiejś hierarchicznej nadrzędności rodzica, któremu ten nadzór zapewniono, nad rodzicem, któremu powierzono wykonywanie władzy rodzicielskiej. Chodzi tu raczej o zapewnienie pewnego wglądu w wychowanie dziecka przez byłego współmałżonka. "Nadzór" nie tylko nie daje rozwiedzionemu małżonkowi uprawnień nadrzędnych, ale nie stawia go nawet na równi z byłym współmałżonkiem, któremu powierzono wykonywanie władzy rodzicielskiej. Tylko ten ostatni małżonek uprawniony jest do podejmowania wszelkich decyzji w sprawach łączących się z wychowaniem dziecka, co nie wyłącza oczywiście liczenia się z ewentualnymi uwagami drugiego rodzica, jeżeli uzna je za przekonywające. Małżonek, który ma zapewniony tylko nadzór, nie jest w szczególności uprawniony do żądania rozstrzygnięcia przez sąd w trybie art. 15 k.r., a jeżeli decyzja czy postępowanie b. współmałżonka wydają mu się nieprawidłowe z punktu widzenia dobra dziecka, może o tym tylko donieść władzy opiekuńczej (art. 5 post. rodz.).
Z art. 437 k.p.c. wynika pogląd ustawodawcy, że tak rozumiany nadzór nie wywoła z reguły trudności w wykonywaniu władzy rodzicielskiej, która - ze względu na napięte zazwyczaj stosunki między eksmałżonkami - może być powierzona tylko jednemu z rodziców. Nie jest więc prawidłowe stanowisko powódki, aprobowane nietrafnie w zaskarżonym wyroku, że właśnie napięte stosunki b. małżonków wystarczają do niestosowania przepisu art. 437 k.p.c. w części dotyczącej przyznania prawa nadzoru nad wychowaniem.
Z zasad powyższych, skoro zachodzi tylko naruszenie prawa materialnego, należało orzec co do istoty sprawy (art. 386 k.p.c.) i przyznać pozwanemu prawo nadzoru nad wychowaniem dziecka. Nie mógł być natomiast uwzględniony dalej idący wniosek rewizji nadzwyczajnej zmierzający do uchylenia wyroków sądów obu instancji i ponownego rozpoznania w szczególności zagadnienia, czy wykonywanie władzy rodzicielskiej powinno być powierzone powódce. Ten wniosek rewizyjny opiera się na zarzucie, że Sąd Wojewódzki nie stwierdził "rażących uchybień u powódki jako matki", a więc widocznie przyjmował, że zachodzą uchybienia nierażące, jednakże nie ustalił, na czym one polegają, co uniemożliwia prawidłowe rozstrzygnięcie o prawach i obowiązkach stron względem dziecka.
Zarzut ten nie jest jednak słuszny. Wnioskowanie z jednego tylko zdania wyroku Sądu Wojewódzkiego - bez uwzględnienia całego kontekstu - nie oddaje należycie właściwej treści uzasadnienia wyroku Sądu Wojewódzkiego. Sąd ten poddał swej ocenie całokształt zeznań świadków i stwierdził na ich podstawie, że świadkowie nie potwierdzili tez pozwanego "o rzekomym zgubnym i demoralizującym wpływie powódki na dziecko", przeciwnie, dali podstawę do ustalenia, że powódka należycie wypełnia swe "obowiązki matki względem dziecka".
Z całego uzasadnienia wyroku Sądu Wojewódzkiego w omawianym zakresie wynikałoby więc, że nie ma w ogóle żadnych uchybień powódki, które by ją dyskwalifikowały jako osobę, której ma być powierzone wykonanie władzy rodzicielskiej. Usprawiedliwiony zarzut rewizyjny musiałby zwalczać ustalenia Sądu Wojewódzkiego, na których oparł się następnie Sąd Najwyższy, i wykazywać, że w materiale zebranym w sprawie istniały ewentualnie podstawy do dokonania odmiennych ustaleń, a więc że zachodzą takie uchybienia (jedynie istotne), które mogłyby wpłynąć na wynik sprawy. Takich sprecyzowanych zarzutów rewizja nadzwyczajna nie zarzuca. Wychodząc poza podstawy rewizyjne zgłoszone w rewizji nadzwyczajnej, Sąd Najwyższy stwierdził, że w całym materiale zebranym w sprawie sądy obu instancji słusznie nie dopatrzyły się okoliczności, które by mogły uzasadnić pogląd, że powódce nie powinno być powierzone wykonywanie władzy rodzicielskiej.
Jedynie zeznanie świadka Ryszarda S. mogłoby rzucać odmienne światło na postępowanie powódki, gdyby zeznanie to Sąd Wojewódzki uznał na wiarygodne. Świadek miał bowiem słyszeć z drugiego pokoju rozmowę powódki z córką, w której powódka miała wyrażać swe niezadowolenie z faktu, że córka powiedziała pozwanemu o przyniesieniu zabawek z przedszkola, wskutek czego pozwany "zabrał zabawki do przedszkola". Sąd Wojewódzki widocznie, jak wynika z całokształtu uzasadnienia, nie dał wiary tym zeznaniom, sprzecznym z tym wszystkim, co o postępowaniu powódki w stosunku do dziecka zeznawali inni świadkowie.
Sąd Wojewódzki zresztą przeprowadził z urzędu (art. 236 k.p.c., art. 18 ust. z dnia 20.VII.1950 r.) w powyższym zakresie dowód z zaświadczeń Państwowego Przedszkola z dnia 26 stycznia 1961 r. oraz z dnia 30 stycznia 1961 r. Pierwsze z tych zaświadczeń stwierdza, że pozwany przyniósł do przedszkola parę klocków twierdząc, jakoby córka miała je zabrać z przedszkola, co jednak okazało się niezgodne ze stanem faktycznym. Zaświadczenie to podkreśla, że nie było nigdy faktu zabierania przez dziecko stron jakiejkolwiek zabawki. Zaświadczenie Przedszkola nie stwierdza również zabierania zabawek przez Zofię S., podkreśla natomiast, że dziecko jest "kulturalne" i "zadbane przez matkę".
Wynik powyższych dowodów stanowi dalszy sprawdzian prawidłowości stanowiska, zajętego już widocznie przez Sąd Wojewódzki, że twierdzenie pozwanego i zeznania świadka S., jakoby powódka pochwalała zabieranie przez dziecko zabawek z przedszkola, są niezgodne z prawdą. Należy jeszcze podkreślić, że Sąd Najwyższy, utrzymując w zaskarżonym wyroku w mocy powierzenie powódce wykonywania władzy rodzicielskiej, dysponował w materiale sprawy m. in. szeregiem dokumentów, których treść za takim właśnie rozstrzygnięciem wyraźnie przemawia. W szczególności świadectwo szkoły podstawowej z dnia 23 czerwca 1960 r. stwierdza, że Zofia S. otrzymała "bardzo dobrą" ocenę "ze sprawowania" oraz takąż "ogólną ocenę z przedmiotów nauczania".
Zaświadczenie zaś szkoły z dnia 10.XI.1960 r. stwierdza, że "Zofia S. wyróżnia się pilnością w pracy i wzorowym zachowaniem w szkole", że "otrzymała kilka wyróżnień i nagród książkowych za osiągnięte wyniki w nauce w roku szkolnym 1959/60" i że "trudności natury wychowawczej nie sprawia", jednakże "pomimo to opieka domowa (matka) jest w stałym kontakcie z wychowawcą klasowym". Redakcja "Problemów", w której powódka pracuje od sześciu lat, w opinii z dnia 10.XI.1960 r. podkreśla, że powódka "dała się poznać jako osoba zasługująca w pełni na zaufanie, sumiennie wykonująca swoje obowiązki" i że "w pewnym okresie Stanisław S. (pozwany) kilkakrotnie usiłował rzucić na Barbarę S. wobec redakcji najrozmaitsze, pozbawione sensu zarzuty".
W świetle powyższych wyjaśnień zarzut zmierzający w konsekwencji do ponownego rozpoznawania sprawy z punktu widzenia kwalifikacji powódki do wykonywania władzy rodzicielskiej nie może być uwzględniony i w tym zakresie rewizja nadzwyczajna ulega oddaleniu. Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >> |
Porady Prawne – skutecznie i na czas
Myślisz o rozwodzie lub Twój małżonek go żąda - zadaj nam pytanie
| Wypełnij poniższe pola i zadaj pytanie | Otrzymasz bezpłatną wycenę |
|---|
|
»Najczęściej czytane artykuły w dziale
14.02.2008 |
Prawo do lokalu spółdzielczego po ustaniu małżeństwa
»Najnowsze artykuły w dziale
14.03.2012 |
Źródła nieważności małżeństwa kościelnego
29.07.2011 |
Przedsiębiorstwo jednego małżonka a proces rozwodowy
14.02.2008 |
Prawo do lokalu spółdzielczego po ustaniu małżeństwa
19.03.2012 |
Ile kosztuje sprawa cywilna w sądzie?
|
»Najczęściej czytane pytania w dziale
05.12.2007 |
Pozew rozwodowy i treść pozwu o rozwód
13.04.2008 |
Znęcanie się psychiczne
19.05.2008 |
Uzasadnienie pozwu
08.01.2008 |
Szybki rozwód
07.06.2008 |
Rozwód bez rozprawy pojednawczej
»Najnowsze pytania w dziale
22.05.2012 |
Co może być dowodem w sprawie rozwodowej?
18.05.2012 |
Trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego
17.05.2012 |
Jak zabezpieczyć majątek na wypadek rozwodu?
16.05.2012 |
Kontakty z dzieckiem a osoby trzecie
07.05.2012 |
Nieobecność podczas sprawy rozwodowej
|
Zadane pytania:
Najnowsze artykuły
Najnowsze pytania