Mamy 8440 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Umowa kupna-sprzedaży zwierzęcia hodowlanego

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 19.07.2010

Jestem hodowcą pewnej popularnej rasy kotów. W zeszłym roku kupiłem kocura, który w tej chwili jest kotem kryjącym (hodowlanym). W umowie, którą podpisałem, mam punkt, że kociaki urodzone po tym właśnie kocurze muszę wykastrować przed sprzedażą. Nie chcę tego robić, ponieważ nie ma dobrych opracowań ani badań, czy tak wczesna kastracja zwierząt (w drugim miesiącu życia) jest dla nich bezpieczna. Moje pytanie brzmi: czy przepisy polskiego prawa mogą w pewien sposób narzucać kupującemu, jak ma używać zakupionego przedmiotu? Oczywiście nie łamię żadnych innych praw, przestrzegam również statutu hodowlanego mojego klubu felinologicznego. Chodzi jedynie o to, czy sprzedający może nakazać mi, jak mam używać zakupioną rzecz. Według mnie ta umowa kupna-sprzedaży jest zbyt rygorystyczna. Załączam ją i proszę o jej analizę i ustalenie, czy w świetle polskiego prawa jest ona w ogóle ważna.

Jakub Bonowicz

»Wybrane opinie klientów

Rewelacja!!! Wszystko bardzo klarownie wytłumaczone. Korzystałem z usług nie jednego prawnika, ale tak przygotowane pismo i objaśnienia jakie otrzymałem wprawiło mnie w zdumienie. Wszystko na najwyższym poziomie!!! Polecam serdecznie i dziękuję całemu zespołowi ePorady24, a w szczególności Panu Karolowi Jokielowi.
Zbyszek
Żadna opinia nie wyrazi mojej wdzięczności dla zespołu ePorady. Moja sprawa wydawała mi się tak skomplikowana, że nie do rozwiązania. Nie wiedziałem, od której strony ją zacząć. Szperając w internecie, natrafiłem na ePorady i okazało się, że moją sprawę można zacząć od strony, której absolutnie bym się nie spodziewał.
Jestem bardzo zadowolony z obrotu sprawy, która mnie dotyczy. Z tak znikomych danych, które przekazałem, otrzymałem pismo tak profesjonalnie napisane, jakby zespół ePorady był moim bardzo dobrym znajomym i znał mój problem tak dobrze jak ja. Dziękuję bardzo i będę polecał wszystkim korzystanie z waszych usług.
Henryk
Bardzo, bardzo dziękuję!!! W ciągu dwóch dni otrzymałam więcej wiadomości na temat mojej sprawy niż w ciągu 2 miesięcy od dwóch adwokatów!!!! Do tej pory dowiadywałam się tylko, jakie prawa ma osoba, która naraziła mnie na ogromne szkody, i jakie konsekwencje grożą mi, jeżeli nie będę respektować tych praw. Nawet odpowiedź na dodatkowe pytanie nastąpiła szybciej i była bardziej wyczerpująca niż trwająca od tygodnia dyskusja na ten temat z moim pełnomocnikiem (teraz byłym). O kosztach nie mówiąc. BARDZO POLECAM!!!
Małgorzata
Widziałem już wiele pozwów, ale sporządzony przez prawnika z eporady24.pl jest prawdziwym majstersztykiem i wyrazem profesjonalizmu. Jasno, konkretnie, przy minimum słów, maksimum treści. Do tego relacja jakości do ceny również znajduje swoje uzasadnienie. Z pełnym przekonaniem wygranej sprawy zanoszę pozew do sądu. Nikomu nie należy życzyć sądowych spraw, ale gdyby zaszła potrzeba, z pełnym przekonaniem mogę polecić eporady24.pl.
Jacek
Powiem tak: cuda załatwiane są od ręki! Na sprawie w sądzie sędzina była zaskoczona tak profesjonalnym i rzeczowym przygotowaniem, a wszystko dzięki ePorady24! Zakończyłem sprawę i wygrałem!!!! Polecam ten serwis i serdecznie dziękuję. Tak sprawnej obsługi mógłby pozazdrościć każdy inny serwis! Prawnicy są na najwyższym poziomie!!! Polecam z całego serca!!!
Zbyszek
Cóż ja mogę napisać. Jedynie chwalić w niebiosa, wszystkich Prawników którzy na łamach tego portalu, pomagają, za dość niską cenę, zwykłym „Kowalskim” w ich problemach Zwłaszcza wielkie dzięki dla Pani Elizy - PROFESJONALISTKA W PEŁENEJ KRASIE!!!
Stały klient Tomasz
Tak profesjonalnego portalu prawniczego nie spotkałam, mimo szuflowania w necie! Nie musicie się obawiać o dużą konkurencję bo wiarygodność Wasza pozwala w razie potrzeby tylko TUTAJ kliknąć! Sposób informowania klienta poprzez maile, to przykład jak serio podchodzicie do załatwienia sprawy, zaangażowanie się paru prawników do jednej kwestii problemu to również zasługuje na "piec z plusem". Jesteście WIELCY! nikt Wam do tej pory dorównać nie jest w stanie! Pozdrowienia dla całej ekipy tego portalu.
Iwona
Wspaniały serwis, wspaniali prawnicy. Szybka odpowiedź na pytanie i, co najważniejsze, wyczerpująca odpowiedź. Prawnicy są wspaniali, dostałam bardzo przejrzystą odpowiedź, zawierającą ważne szczegóły. Pani prawnik dokładnie doradziła mi, co mam robić, jak działać, jakie mam możliwości, co mam uwzględnić, pisząc wniosek, z jakiego paragrafu i co dla mnie ważne – napisała także od siebie, co najlepiej wypisać i na co zwracać uwagę. Gorąco polecam.
Agnieszka
Serdecznie dziękuję za szybką i wyczerpującą opinię. Szczerze mówiąc, korzystałam z porad kilku prawników. Zdecydowanie jesteście najbardziej solidni, widać w opinii, że przygotowana jest dla konkretnej sprawy, a przygotowujący ją prawnik wnikliwie przeanalizował konkretną sytuację, a nie tylko cytował fragmenty prawa autorskiego. Pozdrawiam i dziękuję.
Anna
Polecam ten serwis, ponieważ oprócz fachowej i wyczerpującej odpowiedzi na moje pytania potrafią zrozumieć ludzkie nieszczęście. Na pewno przy kolejnych sprawach prawnych zwrócę sie do waszego serwisu.
Krzysztof
Dziękuję za fachową poradę – bardzo mnie uspokoiła. Pani sędzia podczas rozprawy, uzasadniając swoje stanowisko w sprawie, również powołała się na cytowane przez Pana artykuły. Pozdrowienia dla Pana Lenowieckiego – od dziś polecam wszystkim EPORADY24.
Danuta
Fachowa porada bardzo dokładnie opisana szybko na temat miałem uczucie że rozmawiam z prawnikiem w cztery oczy - gorąco polecam.
Maciej
Super profesjonalna porada!!!! Polecam wszystkim fachowców którzy na łamach tego portalu pomagają zwykłym „Kowalskim” w sprawach dla Nich trudnych i niezrozumiałych. Starannie z wielką dokładnością opisany problem został wytłumaczony i zaproponowany tok załatwienia problemu za co, z całego serca DZIĘKUJE!!!!
Tomasz
Dziękuję za szybką i rzetelną pomoc. Do porad prawnych udzielanych internetowo podchodziłam raczej ostrożnie. Jednak po kilku wizytach w kancelariach prawnych, w których prawnik rezerwuje sobie czas ok. 15 min na klienta, a ponadto udziela odpowiedzi z głowy, bez żadnego wcześniejszego przygotowania, mówiąc: „prawdopodobnie”, z żalem stwierdziłam, że straciłam tylko czas i pieniądze. W związku z tym po przestudiowaniu kilku porad w interesującym mnie temacie postanowiłam spróbować skorzystać z serwisu ePorady24.pl. Opisałam jak najdokładniej zaistniałą sytuację i w ciągu 2 dni otrzymałam wyczerpującą i jasną odpowiedź. Byłam bardzo mile zaskoczona. Tutaj prawnik ma czas, aby przetrawić problem, zajrzeć gdzie trzeba, aby pomóc w rozwiązaniu sytuacji, i to jest WIELKI PLUS tego portalu. Polecam wszystkim taka formę!
Małgosia
Dziękuję za jasną, rzeczową i bardzo szybką odpowiedź. Dzięki waszej pomocy sprawę w sądzie wygrałam. Wszystkim będę polecać Wasz portal eporady24.
Joanna
Serdecznie dziękuję prawnikom tego portalu za pomoc. Odpowiedzi były naprawdę rzetelne i, co ważne, udzielane bardzo szybko. Wiem, „na czym stoję”. Wiedzy nigdy za wiele, w kancelarii bywało, że po opisaniu swojego problemu dowiadywałem się jedynie, że sprawa jest ciekawa i trudna, traciłem czas, pieniądze i wiedziałem tyle, co wiedziałem. W przypadku tego portalu tak się nie da – jest pytanie i jest wyczerpująca odpowiedź. Osobiście jestem bardzo zadowolony z porady.
Roman
BARDZO POLECAM. Sprawa z którą się zwróciłem wydawała się bez wyjścia. Wplątałem się w bardzo skomplikowany "układ" współpracy z dużym producentem materiałów budowlanych. Sądziłem, że mając gwarancję + aprobaty + deklaracje + faktury i wykonując usługi na wysokim poziomie mogę spać spokojnie. Myliłem się. Realia okazały się bardzo brutalne. Byłem załamany - wszystkie próby zainteresowania różnych instytucji były nieskuteczne. Pani Eliza wskazała mi sposób i czynnie POMOGŁA w jego wprowadzeniu. Wiem, że do ostatecznego rozstrzygnięcia minie jeszcze sporo czasu. Sprawa jest naprawdę bardzo trudna. Odzyskałem jednak wiarę w siebie i ludzi. Kontakt bardzo dobry - o wiele lepszy od kontaktów z innymi prawnikami. Jeszcze raz gorąco POLECAM.
Zbyszek
Panie, Panowie, nie marnujcie czasu na przeszukiwanie internetu i poszukiwanie właściwych rozwiązań co do waszych prywatnych spraw. Napiszcie zapytanie do „eporady24”, a szybko, konkretnie i na temat dostaniecie odpowiedź... Za niewielką opłatą uzyskałem nie „odpowiedź”, lecz „odpowiedzi”, bo było ich kilka i jestem w pełni usatysfakcjonowany.
Jarek
Jeżeli w poradach rozdawaliby Oskary, na pewno bym wysłał nominację do Oskara na eporady24.
Piotr
Dziękuję bardzo za rzetelną i wyczerpującą odpowiedź. Od jakiegoś czasu słyszałam różne sprzeczne opinie dotyczące mojego problemu i szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam, do kogo się zwrócić, by uzyskać potrzebne informacje. W stosownym urzędzie nie dowiedziałam się niestety niczego konkretnego, a korzystanie z drogich usług biur doradczych nie wchodziło w grę. Państwa konkurencja w internecie wyceniła mój problem drożej. Pan Aleksander Słysz dokładnie przeanalizował moje pytania i rozwiał wątpliwości. Teraz wiem, jakie powinnam podjąć kroki w najbliższej przyszłości. Przyznam się, że obawiałam się krótkiej, lakonicznej odpowiedzi, niekoniecznie adekwatnej do wpłaconej kwoty, ale jestem pozytywnie zaskoczona. Duży plus za możliwość zadawania pytań dodatkowych.
Roksana
Chodziło o jedną sprawę - zadałem w sumie 5 pytań. Myślałem że odpowiedź to będzie kilka zdań tymczasem dostałem kilka stron naprawdę fachowej porady - każdy problem został dokładnie opisany. Teraz praktycznie nie muszą wynajmować prawnika - dostałem gotowe rozwiązanie. Mało tego prócz porady dosłałem kilkadziesiąt innych źródeł (książki internet) których znalezienie i zweryfikowanie zajęło by mi pewnie bardzo dużo czasu. A co do ceny to muszę bez wahania przyznać że usługa była za pól darmo w porównaniu do ilości wiedzy jaką dostałem.
Krzysztof

Z opisanego stanu faktycznego wynika, że zawarł Pan ze sprzedawcę (hodowcą) umowę, która nazwana została – „umowa kupna-sprzedaży”. Przedmiotem tej umowy jest sprzedaż kota rasy X, opisanego szczegółowo w § 2 za cenę 2900 zł.

 

Zgodnie z art. 535 Kodeksu cywilnego (dalej „K.c.”): „przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę”. Sprzedawca ma więc zasadniczo dwa obowiązki: wydania rzeczy i przeniesienia własności. Wydanie rzeczy oznacza przeniesienie jej posiadania (wydanie kota nastąpiło w dniu 20.04.2009 r. – § 1 ust. 1 umowy). Natomiast nabycie własności kota przez kupującego oznacza, iż ma on uprawnienia określone w art. 140 K.c.: „W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa (prawa własności), w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”.

 

Właścicielowi przysługują więc (i jest to konstrukcja prawna niezmienna od ponad 2 tysięcy lat) uprawnienia takie jak:

 

  • prawo dysponowania rzeczą (tzw. ius disponendi) – może ją sprzedać, oddać w najem, wydzierżawić, obciążyć zastawem;
  • prawo zniszczenia rzeczy (tzw. ius abutendi) – może swoją rzecz zniszczyć, porzucić;
  • prawo swobodnego używania (korzystania) z rzeczy (tzw. ius utendi) – właściciel może swobodnie decydować o sposobie używania rzeczy, np. jak kupuje samochód, to czy trzymać go w garażu czy nie, czy ubezpieczyć czy nie, czy np. dokonać remontu silnika, czy serwisować w autoryzowanym serwisie czy w niezależnym warsztacie;
  • prawo posiadania rzeczy (ius possidendi) – właściciel sprawuje fizyczne władztwo nad rzeczą (w przypadku kota oznacza to, iż kot znajduje się u właściciela);
  • prawo pobierania pożytków z rzeczy (ius fruendi) – np. czynsz z lokali zakupionej kamienicy, owoce z drzewa, plony z gospodarstwa rolnego, czy właśnie koty zrodzone z hodowli.

 


Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

Natomiast umowa kupna-sprzedaży nakłada na Pana jako kupującego bardzo istotne ograniczenia w tychże prawach. Kolejno:

 

  1. Jakikolwiek kot lub kociak sprzedany do hodowli musi pozostać w hodowli Kupującego (§ 1 ust. 6) – z wyjątkiem kotów wysłanych na usługi krycia.
  2. Zakupiony kot nie będzie dalej sprzedany, pożyczony, oddany ani wykorzystany do krycia przez obcą rasę jak i wypożyczony do innej hodowli (§ 4 ust. 1). Określenie „zakaz odsprzedaży” jest o tyle mało precyzyjne, iż nie tyle zakazuje się odsprzedaży kota, co sprzedawcy przysługuje prawo pierwokupu. Oznacza to, iż gdyby Pan chciał odsprzedać kota, to zobowiązany jest poinformować sprzedawcę, który może skorzystać z prawa pierwokupu i w terminie 2 tygodni oświadcza, czy odkupi od Pana kota. Dopiero jeśli sprzedawca nie skorzysta ze swego prawa, może Pan odsprzedać kota (§ 4 ust. 2).
  3. Zakupiony kot ma kryć tylko kotki z licencją hodowlaną (z rodowodem) i tylko rasy X (§ 4 ust. 3).
  4. Kocur będzie wystawiony na wystawie kotów rasowych przynajmniej 3 razy w klasie otwartej (§ 4 ust. 4).
  5. Zakaz krycia przez kota kotek z poza hodowli Y (§ 4 ust. 5).
  6. Tylko jeden kocur lub kotka z każdego miotu po sprzedanym kocurze może zostać sprzedana do celów hodowlanych w Polsce (§ 4 ust. 7). Przed sprzedażą kociąt do hodowli po zakupionym kocurze nabywca poinformuje hodowcę, do jakiej hodowli ma zamiar sprzedać kociaka (§ 4 ust. 8).
  7. Zakazuje się sprzedaży kociąt bez rodowodu (§ 4 ust. 9).
  8. Kocięta po zakupionym kocurze (…) zostaną poddane zabiegowi kastracji (sterylizacji) przed opuszczeniem hodowli (§ 4 ust. 10).
  9. Kot nie będzie używany w celach doświadczalnych ani sprzedany w celach doświadczalnych (§ 4 ust. 12 a).
  10. Kot nie będzie sprzedany do ZOO lub osobom zajmującym się zawodowo handlem zwierzętami (§ 4 ust. 12B).
  11. Zwierzę nie może być trzymane w klatkach, lecz w domu w kontakcie z ludźmi.
  12. Zakaz amputacji pazurów ani żadnych szczególnych niepotrzebnych operacji.
  13. Obowiązek kontroli weterynaryjnych, poddawania szczepieniom i odrobaczaniu, obowiązek samodzielnego zaszczepienia.
  14. Sprzedający ma prawo raz w roku do zapowiedzianych odwiedzin kota w jego domu.
  15. Obowiązek dbania o kondycję fizyczną i psychiczną kota. W przypadku stwierdzenia przez sprzedającego bardzo złej kondycji fizycznej lub psychicznej sprzedający ma prawo zabrać kota bez zwrotu kwoty, za którą został zakupiony (§ 4 ust. 12G).
  16. Zakaz wypuszczania kota samego, jedynie w szelkach i na smyczy pod nadzorem osoby odpowiedzialnej.
  17. Zakaz sprzedaży kociąt (oraz ogłaszania reproduktora) na wszystkich aukcjach internetowych, również na Allegro.
  18. Kupujący zobowiązuje się do utrzymywania kontaktów z hodowcą i przesyłania raz na trzy miesiące zdjęć zakupionego kocura.

 

W jaki sposób sprzedawca zabezpieczył wykonanie tych obowiązków? Otóż zgodnie z § 5 pkt 2), „jeżeli Kupujący naruszy jedno z zobowiązań podanych w powyższej umowie, to w każdym przypadku naruszenia, zapłaci karę sprzedającemu w wysokości 2000 euro”. Postanowienie to jest absurdalne – bo jeśli na przykład nie prześle Pan zdjęcia kocura, to zapłaci Pan karę prawie 8 tys. zł.

 

Otóż rzeczywiście zgodnie z art. 483 § 1 K.c.: „Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna)”. Art. 484 § 1 K.c. – „w razie niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania kara umowna należy się wierzycielowi w zastrzeżonej na ten wypadek wysokości bez względu na wysokość poniesionej szkody” (co należy czytać: „bez względu na to, czy szkoda została w ogóle poniesiona”). Jednakże zgodnie z art. 484 § 2 dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana. Kara w wysokości 2000 euro w sytuacji gdy cena sprzedaży wynosi 2900 zł (no właśnie – złotych! w umowie nie określono nawet waluty sprzedaży!), jest z pewnością rażąco wygórowana. Niemniej z art. 484 § 2 wynika jedynie uprawnienie do zmniejszenia kary umownej, a nie żądanie jej całkowitego zniesienia.

 

Teraz przejdźmy do drugiej kwestii – mianowicie samego nakazu kastracji. Otóż w pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, iż zasadą w prawie polskim jest swoboda umów. Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania (art. 3531 K.c.). Mogą więc dowolnie określać wzajemne prawa i obowiązki, dowolnie kształtować cenę sprzedaży, sankcje za ich złamanie, kary umowne itd. Zasada ta nie jest jednak zasadą bez wyjątków. Bowiem treść umowy lub jej cel nie może sprzeciwiać się właściwości (naturze, istocie) stosunku prawnego, ustawie oraz zasadom współżycia społecznego.

 

Otóż odwołać się należy tutaj do ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002), która stanowi w art. 1 ust. 1: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Jedynie w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy (art. 1 ust. 2 – chodzi tutaj właśnie o to, iż zwierzę może być przedmiotem obrotu). Żaden przepis nie reguluje wprost kwestii kastracji lub sterylizacji zwierząt. Art. 11a ust. 1 stanowi jedynie, iż rada gminy może w drodze uchwały przyjąć program zapobiegający bezdomności zwierząt obejmujący w szczególności: 1) sterylizację albo kastrację zwierząt, 2) poszukiwanie nowych właścicieli dla zwierząt, 3) usypianie ślepych miotów. Ponadto, zgodnie z art. 27 ust. 1: „Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione”. Ponadto zgodnie z art. 5 każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Zgodnie z art. 6 ust. 1 nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione, a zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt 1) przez znęcanie się nad zwierzęciem należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, niestanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu.

 

Praktyka uznaje kastrację lub sterylizację zwierząt za dopuszczalną, niemniej wyłączna decyzja w tej materii powinna być pozostawiona właścicielowi. W mojej opinii zapis w umowie, który zobowiązuje kupującego do wykastrowania kota lub sterylizacji kotki – jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego (art. 3531). Zgodnie zaś z art. 58 § 2 K.c. czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna, a jeśli nieważnością dotknięta jest tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana (art. 58 § 3 K.c.). Nieważność zapisu § 4 ust. 10 nie wpływa więc na ważność całej umowy kupna-sprzedaży.

 

Natomiast znacznie bardziej skomplikowana jest druga kwestia – czy w sytuacji, kiedy istotą umowy sprzedaży jest przeniesienie własności kota na kupującego, to jak odnieść się do postanowień umownych, które tak daleko ograniczają prawa kupującego. Problem jest znany, bo takie zapisy są przez hodowców powszechnie stosowane (chodzi o to, aby zachowali oni monopol na handel rasowymi kotami). Czy w przypadku gdy tak naprawdę Pan może – jak to ktoś napisał swego czasu – jedynie kota „przytulić i pogłaskać” i w zasadzie nic więcej, to czy w ogóle mamy tutaj do czynienia z umową kupna-sprzedaży? De facto nie dochodzi tutaj do przeniesienia własności, Pan nie ma bowiem praktycznie jakichkolwiek uprawnień właścicielskich. Taka umowa kupna-sprzedaży ma w istocie bardziej cechy umowy o korzystanie ze zwierzęcia (zbliżonej do umowy najmu lub dzierżawy). Sama nazwa umowy nie jest tutaj decydująca, ponieważ falsa demonstratio non nocet – wadliwe nazwanie umowy nie szkodzi. Oznacza to, iż strony mogą nazwać umowę, która faktycznie jest najmem „umową kupna-sprzedaży” i jeśli z całokształtu okoliczności wynika, że umowa ma cechy umowy najmu, a nie sprzedaży, to właśnie tak należy ją kwalifikować. W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu (art. 65 § 2 K.c.).

 

Biorąc pod uwagę całokształt umowy, należy stwierdzić, że wynika z niej, iż nie doszło do przeniesienia własności na kupującego, ponieważ nie ma on praktycznie w stosunku do kota żadnych praw, o których mowa w art. 140 K.c. – nie może nim swobodnie dysponować, korzystać z niego, ma on bardzo ściśle określone obowiązki wobec sprzedawcy (prawo wizyty, obowiązek przesyłania zdjęć). Oczywiście sprzedawca może sobie zastrzec w umowie sprzedaży pewne prawa w stosunku do rzeczy sprzedanej. Jednakże w tym wypadku ograniczenia są tak daleko idące, iż uznać je należy za sprzeczne z istotą umowy sprzedaży i nieważne (art. 3531 w zw. z art. 58 § 3 K.c.). Powstaje teraz pytanie, jaki jest tego skutek:

 

  1. Albo uznać należy, iż „jeśli nieważnością jest dotknięta tylko część umowy, to umowa pozostaje w mocy co do pozostałych części” – tj. umowa kupna-sprzedaży jest ważna tylko bez tych wszystkich ograniczeń, które nałożył na Pana sprzedawca – art. 58 § 3 K.c.
  2. Albo uznać, że stosujemy dalszą część przepisu art. 58 § 3 K.c. – który mówi, iż umowa jest nieważna w całości, jeśli dotknięte są nieważnością tylko niektóre jej postanowienia, ale z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Powstaje pytanie, czy umowa w ogóle zostałaby zawarta, gdyby nie takie ograniczenia – najprawdopodobniej hodowca w ogóle by tej umowy nie podpisał. W takim wypadku, skoro umowa jest nieważna, powinien nastąpić zwrot świadczeń (Pan oddaje kota, a sprzedawca cenę z odsetkami). Oczywiście rozwiązanie pierwsze jest bardziej praktyczne i mniej kłopotliwe.

 

Odnosząc się do podstawowego pytania, uważam, iż nie ma Pan obowiązku dokonać kastracji kociąt. Zapis nakładający na Pana jako na kupującą taki obowiązek uznać należy za sprzeczny z zasadami współżycia społecznego oraz z naturą umowy sprzedaży. Uważam, iż bardzo mało prawdopodobne, aby sąd wydał nakaz wykastrowania zwierzęcia.

 

W przypadku uznania umowy za nieważną – rozliczenie następuje według przepisów o rozliczeniach między właścicielem a samoistnym posiadaczem (art. 224 K.c.), z czego Pan powinien być traktowany jako posiadacz w dobrej wierze. Oznacz to, iż:

 

  1. nie jest Pan zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy;
  2. nie jest Pan odpowiedzialny za jej zużycia, ani za jej pogorszenie;
  3. nabywa Pan własność pożytków, które zostały odłączone w czasie posiadania kota, zachowuje pobrane pożytki cywilne – kocięta zatem powinny pozostać przy Panu.
  4. może Pan żądać zwrotu nakładów koniecznych na kota (koszty utrzymania, wyżywienia) oraz zwrotu nakładów użytecznych (takich, które zwiększyły wartość kota) – choć trudno z pewnością takie znaleźć.

 

Generalnie więc Pana pozycja jest tutaj silniejsza niż pozycja hodowcy.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Prezentowana opinia prawnika nie zawiera odpowiedzi na dodatkowe pytania klienta i dlatego może nie wyczerpywać w pełni omawianego zagadnienia. Często dopiero dzięki dodatkowym pytaniom i odpowiedziom można uzyskać kompletną poradę prawną. Podkreślamy, że w naszym serwisie można zadawać dodatkowe pytania bez ograniczeń czasowych i ilościowych.

wersja do druku drukuj

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 4 plus 6 =

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

»Podobne materiały

Prawo do opieki nad zwierzęciem

Moje pytanie dotyczy nietypowej sprawy: razem z mężem przygarnęliśmy jakiś czas temu bezdomnego kota. Nie mogliśmy zatrzymać go na stałe z uwagi na częste wyjazdy, znaleźliśmy więc nowego właściciela (nie zawarliśmy z nim żadnej pisemnej umowy). Kilka dni po przekazaniu zwierzęcia nasz dobry znajomy zadeklarował chęć pomocy w opiece nad kotem podaczas naszych nieobecności. Nie zwlekając, zgłosiliśmy nowemu właścicielowi chęć odzyskania kota, jednak odmówił oddania zwierzęcia (widać, że nie przywiązał się do niego, chodzi mu jedynie o zasadę). Czy możemy w jakiś sposób walczyć o prawo do opieki nad zwierzęciem? Dodam, że – pomijając zaangażowanie emocjonalne – włożyłam dużo pieniędzy w leczenie kota.

Zapytaj prawnika

wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »