Mamy 11 279 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Jak reagować na zaczepki i wyzwiska ze strony sąsiada?

Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 12.10.2017

Mieszkam w bloku należącym do spółdzielni. Dwa dni temu sąsiad na klatce schodowej przy wejściu znieważył mnie, wypowiadając publicznie wyzwiska pod moim adresem. To nie był pierwszy raz, miesiąc temu w podobnej sytuacji zwróciłem mu uwagę, na co on stwierdził, że „nie miał mnie kto kultury nauczyć”. Pomimo mojego upomnienia sąsiad nadal obraża mnie i moją rodzinę publicznie. Proszę o wskazówki, jak reagować na te zaczepki i wyzwiska. Niestety nie mam świadków tego zdarzenia (może sąsiedzi słyszeli, ale nie wiem, czy chcieliby zeznawać). Czy warto złożyć skargę na policji albo do spółdzielni? Może zgłosić się do dzielnicowego w celu pouczenia sąsiada?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Jak reagować na zaczepki i wyzwiska ze strony sąsiada?

Fot. Fotolia

Podstawowe znaczenie – zwłaszcza w sytuacjach rzeczywiście spornych – mają dowody. Ludzie na ogół często pamiętają o znaczeniu dowodów w związku postępowaniami karnymi oraz dotyczącymi wykroczeń (np. drogowych), ale mają one znaczenie również w innych dziedzinach prawa. Przykładem może być prawny obowiązek udowodnienia faktów (okoliczności), z których wywodzi się skutki prawne (w zakresie prawa prywatnego) – art. 6 Kodeksu cywilnego (K.c.) oraz art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.).

 

W przedstawionym stanie rzeczy mogą nasuwać się różne hipotezy. Na przykład taka, że chodzi o coś w rodzaju prowokacji w celu choćby wywołania Pańskiej energicznej reakcji lub w celu skierowania przez Pana powiadomień, choć nie ma Pan dowodów obiektywnych (np. nagrań). Pańskie słowa wskazują na orientację co do tego, jakie jest nastawienie wielu ludzi do składnia zeznań. Sąsiedzi mogą rzeczywiście nic nie słyszeć – nie wszyscy „monitorują” otoczenie swych mieszkań, a poza tym ludzie rzeczywiście mają swe własne sprawy. Dowody obiektywne (np. z dokumentu lub z nagrań) potrafią rozstrzygnąć trudny do rozstrzygnięcia spór o cechach „słowo przeciw słowu”. Różny sprzęt współczesny, np. telefon komórkowy lub niewielka kamera (nie tylko „sportowa”), ułatwia utrwalanie zdarzeń lub ich przebiegu.

 

Inną hipotezą może być to, że ma Pan do czynienia z człowiekiem, który potrzebuje wsparcia psychologicznego, a może nawet psychiatrycznego. Na ogół niewielu ludzi przyznaje się (zwłaszcza komuś, z kim nie ma dobrych relacji) do swych zachowań sprzecznych z prawem, zwłaszcza z prawem karnym. Racjonalnie rzecz ujmując, może chodzić o próbę sprowokowania Pana lub o przejaw zaburzeń u tamtego mężczyzny. Trudno określić, z którą hipotezą może wiązać się większe ryzyko, np. procesu (wytoczonego przez prowokatora, przedstawiającego się jako „ofiara rozsiewanych plotek) lub agresji (w tym fizycznej). Nagranie może ułatwić uzyskanie pilnej pomocy psychiatrycznej dla kogoś zagrażającego żuciu lub zdrowiu ludzkiemu.

 

Niewątpliwie zaczepki, a zwłaszcza wyzwiska, można uznać za przejaw naruszenia dóbr osobistych. Podstawowe znaczenie w ochronie dóbr osobistych mają artykuły 23 oraz 24 K.c.; w drugim z nich ustawodawca określił rodzaje roszczeń, których można dochodzić w przypadku naruszenia dóbr osobistych – zadośćuczynienie pieniężne to jeden z rodzajów roszczeń. Gdyby Pan dysponował dowodami – zwłaszcza obiektywnymi (co w opisanej sytuacji praktycznie sprowadza się do nagrań) – to miałby Pan szanse wygrać proces cywilny z zakresu prawnej ochrony dóbr osobistych. Być może także miałby Pan szanse dochodzić sprawiedliwości w ewentualnym postępowaniu karnym – o możliwych aspektach karnoprawnych piszę niżej. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że ów mężczyzna przyzna się do opisanych przez Pana zachowań? Moim zdaniem, takie prawdopodobieństwo jest małe. Osoba zdemoralizowana potrafi „kłamać jak z nut”, zaś ofiara jakichś zaburzeń psychicznych może rzeczywiście zapomnieć określone sytuacje, np. swe bardzo naganne zachowania.

 

Powiadamianie różnych osób lub instytucji mogłoby być na rękę jakiemuś prowokatorowi – jeśli Pan nie przedstawi dowodów (zwłaszcza obiektywnych) na poparcie swych twierdzeń. Pan wie, jak było, ale obcy człowiek (np. policjant lub sędzia) potrzebuje dowodów. O ile w sprawie cywilnej może wygrać ten, kto jest bardziej aktywny (wiele osób nie docenia artykułu 230 K.p.c.), o tyle w sprawach karnych obowiązuje domniemanie niewinności; oskarżonemu należy wykazać winę – powinny mieć to na uwadze także organa ścigania (jeśli chcą wygrywać sprawy przed sądami karnymi).

 

Jest różnica między poproszeniem o radę dzielnicowego a zgłoszeniem powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa lub wniosku o ściganie określonego człowieka. W każdym z takich przypadków chodzi o kontakt z władzami publicznymi, ale konsultację z dzielnicowym na ogół (jeśli brakuje agresji wobec innej osoby) trudno uznać za przejaw naruszenia dóbr osobistych – sprawa najwyżej „zostaje w kajecie” dzielnicowego. Czynności ukierunkowane na prowadzenie postępowania karnego (zwłaszcza przeciwko imiennie wskazanej osobie) mają dużo większe znaczenie; udokumentowanie takich czynności (np. w postaci przyjęcia ustnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa) może mieć spore znaczenie dowodowe np. w procesie cywilnym, w którym ktoś próbowałby dochodzić od Pana roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych owego mężczyzny. Chodzenie po jakichś biurach (np. spółdzielni mieszkaniowej) może np. dać świadków na okoliczność, jakoby to Pan naruszał dobra osobiste tamtego mężczyzny, np. przez „oczernianie” go. Niestety, zdarza się, że ludzie cyniczni lub podli prowokują innych do mało ostrożnych zachowań, by potem dochodzić wobec nich roszczeń (nawet zupełnie bezzasadnych). Co więcej – jak niedawno poinformowano w telewizyjnym programie pt. Warto Rozmawiać – przy pomocy prywatnych aktów oskarżenia dochodzi do prób wywierania nacisku na funkcjonariuszy publicznych (właściwych do dokonywania czynności kontrolnych). Dodać można, że aparat spółdzielni mieszkaniowych to nie władze publicznie, więc nie ma prawa rozstrzygać sporów.

 

Dyskusyjne – zarówno w praktyce, jak i w teorii – bywa rozróżnienie sfer (np. miejsc) prywatnych i publicznych. W zakresie samego prawa własności lub użytkowania wieczystego jest to dość proste – na ogół wystarczą księgi wieczyste. Samo miejsce (np. klatka schodowa lub teren w pobliżu budynku) ma określony stan prawny. Nie oznacza to jednak, jakoby wszystko było wolno na terenie prywatnym osobie, której prawo do danego miejsca przysługuje, oraz jakoby należałoby mieć pozwolenie na „kiwnięcie palcem” na terenie należącym do władz publicznych (np. do gminy lub do Skarbu Państwa).

 

W zakresie odpowiedzialności karnej, wykroczeniowej oraz związanej z naruszaniem dóbr osobistych bardzo duże znaczenie ma aspekt funkcjonalny. Spróbujmy odwołać się do przykładów (niekiedy przy użyciu formy pytajnej). Czy charakter publiczny może mieć „męska rozmowa” (i to z użyciem wulgaryzmów) między dwoma uczestnikami kolizji drogowej na drodze publicznej, jeśli rzecz dzieje się na odludziu i inne pojazdy przejeżdżają w pobliżu (przez co osoby w nich się znajdujące nie mają nawet szansy usłyszeć takowej „męskiej rozmowy”)? Czy obnaża się publicznie ten, kto za bardzo ukazuje swe ciało innym ludziom w swym prywatnym ogródku tuż obok często uczęszczanego chodnika, czy też ktoś opalający się bez ubrania na zasłoniętym (np. roślinnością) odludziu – choć na gruncie, którego właścicielem jest jakaś gmina? Większe skutki w zakresie naruszenia dóbr osobistych ma awantura dwóch sąsiadek, które wyzywają się za dnia blisko rynku miasteczka (choć każda w czasie scysji stoi na swym prywatnym gruncie), niż wyzwiska rzucone na tym samym rynku w środku nocy (jeśli wypowiadane były niezbyt głośno). Publicznie obrażałby władze państwowe ktoś bardziej z balkonu prywatnego mieszkania (zwłaszcza w przypadku balkonu od strony często uczęszczanej przez ludzi ulicy), niż przez wykrzyczenie takich samych słów pośrodku leśnej głuszy (i to w lesie należącym do Lasów Państwowych).

 

Spółdzielnia mieszkaniowa (a zwłaszcza aparat spółdzielczy) – ta droga wydaje się zupełnie błędna. Rozmowa z dzielnicowym (wpierw o niskim stopniu formalizacji) może coś dać. W grę może wchodzić (kierowane do sądu rejonowego) zawezwanie do próby ugodowej – być może obecność sędziego (kierującego posiedzeniem pojednawczym skutecznie wpłynęłaby na owego mężczyznę, a ponadto opłata sądowa od takiego zawezwania jest niska. Czasami pomóc może (np. jako mediator) ktoś z otoczenia – ale może być z tym trudno w środowisku, w którym silna jest tendencja w stylu „nic nie słyszałem, nic nie widziałem”.

 

Z uwagi na wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście dochodziło do zachowań o charakterze publicznym, wysokość roszczeń finansowych może być niezbyt duża. Być może doszło do przestępstwa zniewagi – art. 216 Kodeksu karnego (K.k.) – lub do przestępstwa pomówienia (art. 212 i następne K.k.). Zaczepki (niezależnie od tego, czy dochodziło do nich miejscu publicznym), zwłaszcza zaczepki powtarzające się, mogą być przejawem przestępstwa nękania (art. 190a K.k.). W takich przypadkach może być właściwe skorzystanie z drogi postępowania karnego.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • III - dziewięć =

»Podobne materiały

Wulgarny i obraźliwy e-mail – czy mogę pozwać jego nadawcę?

Prowadzę pewien serwis internetowy. Napisałem darmowego e-booka i udostępniam go osobom, które podadzą swojego maila, a wcześniej zgodzą się z polityką prywatności. Otrzymałem ostatnio bardzo wulgarnego i obraźliwego maila od użytkownika, który zarzucił mi, że nie otrzymał e-booka. Oburzony zadzwoni

 

Zdjęcia gwiazd na koszulkach a wykorzystywanie wizerunku

Planuję otworzyć firmę sprzedającą koszulki, na których rysownicy będą umieszczać podobizny gwiazd (m.in. sportowców), wzorując się na ich zdjęciach. Nie będzie to jednak ani portret, ani karykatura. Czy sprzedaż takich koszulek bez prawa do komercjalnego wykorzystania wizerunku jest możliwa? W załą

 

Żądanie zadośćuczynienia za bezprawne wykorzystywanie wizerunku w celach reklamowych

Pewna sieć handlowa wykorzystuje mój wizerunek oraz nazwę mojej firmy do własnych celów reklamowych już od kilku lat. W jaki sposób mogę żądać zadośćuczynienia i w jakiej kwocie?

 

Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »