Mamy 10 894 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Niezamówiona informacja handlowa

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 03.12.2013

Chciałabym się dowiedzieć, jak według polskiego prawa wygląda kwestia dopuszczalności wysyłania niezamówionej informacji handlowej w następującej sytuacji. Mam zamiar wysłać potencjalnym klientom zgodę na przesłanie swojej oferty; dopiero jeśli ją wyrażą, otrzymają informacje na temat mojej firmy. Dane adresatów wiadomości mam zamiar znaleźć w Internecie (przez wyszukiwarki, katalogi firm itp.), nie kupię gotowej bazy adresów. Czy mój pomysł jest zgodny z prawem? Czy takie wiadomości nie zostaną potraktowane jako spam?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Przepisy regulujące niezamówioną informacje handlową

 

Instytucję niezamówionej informacji handlowej regulują przepisy ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r. Nr 144, poz., 1204), zwanej dalej: u.s.u.d.e.

 

Zgodnie z art. 2 pkt 2 określenie „informacja handlowa” oznacza „każdą informację przeznaczoną bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi”.

 

Zgodnie z art. 9 u.s.u.d.e.

 

„1. Informacja handlowa jest wyraźnie wyodrębniana i oznaczana w sposób niebudzący wątpliwości, że jest to informacja handlowa.

2. Informacja handlowa zawiera:

1) oznaczenie podmiotu, na którego zlecenie jest ona rozpowszechniana, oraz jego adresy elektroniczne;

2) wyraźny opis form działalności promocyjnej, w szczególności obniżek cen, nieodpłatnych świadczeń pieniężnych lub rzeczowych i innych korzyści związanych z promowanym towarem, usługą lub wizerunkiem, a także jednoznaczne określenie warunków niezbędnych do skorzystania z tych korzyści, o ile są one składnikiem oferty;

3) wszelkie informacje, które mogą mieć wpływ na określenie zakresu odpowiedzialności stron, w szczególności ostrzeżenia i zastrzeżenia.

3. Przepisy ust. 1 i 2 nie naruszają przepisów ustawy:

1) z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. Nr 47, poz. 211, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 88, poz. 554, z 1998 r. Nr 106, poz. 668, z 2000 r. Nr 29, poz. 356 i Nr 93, poz. 1027 oraz z 2002 r. Nr 126, poz. 1068 i 1071 i Nr 129, poz. 1102) oraz

2)(13) z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz. U. Nr 201, poz. 1540)”.

 

Zgodnie z art. 10 u.s.u.d.e.:

 

„1. Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej.

2. Informację handlową uważa się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny.

3. Działanie, o którym mowa w ust. 1, stanowi czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu przepisów ustawy, o której mowa w art. 9 ust. 3 pkt 1”.

 

Uwaga: przepis ust. 1 uległ niedawno zmianie – do niedawna zakaz spamu dotyczył wszystkich kategorii podmiotów prawa, obecnie dotyczy tylko osób fizycznych. Osoba fizyczna to również przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Można zatem wysyłać niezamówione informacje handlowe bez uprzedniego pytania o zgodę osobom prawnym, spółkom, fundacjom, stowarzyszeniom itp. Natomiast nie można wysyłać niezamówionych informacji handlowych przedsiębiorcom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą – nadal jest to zakazane. I wreszcie – co istotne, nachalne wysyłanie niezamówionej informacji handlowej nawet do osoby prawnej może być uznane za naruszenie jej dóbr osobistych, mimo brzmienia art. 10 ust. 1.

 

Zgodnie z art. 24 u.s.u.d.e.:

 

„1. Kto przesyła za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezamówione informacje handlowe, podlega karze grzywny.

2. Ściganie wykroczenia, o którym mowa w ust. 1, następuje na wniosek pokrzywdzonego”.

 

Podstawowe wiadomości dotyczące spamu

 

Zgodnie z art. 10 ust. 1 u.s.u.d.e. zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej (spamu).

 

Pojęcie informacji handlowej definiuje art. 2 pkt 2 u.s.u.d.e.: jest to „każda informacja przeznaczona bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej wolny zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi”.

 

Zgodnie z art. 10 ust. 2 u.s.u.d.e. informację handlową uważa się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyraził zgodę na utrzymywanie takiej informacji, w szczególności udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny. Przepis ten jest podstawą tzw. zakazu spamu w prawie polskim.

 

W prawie Internetu są dwie koncepcje co do spamu. Jedna – tzw. opt-off (opt-out) głosi, że zasadą jest dopuszczalność rozsyłania niezamówionych informacji handlowych do klientów, dopóki ten nie wyrazi wyraźnego sprzeciwu (np. przez kliknięcie punktu, że nie chce otrzymywać niezapowiedzianych wiadomości). Taki system obowiązuje np. w USA. Natomiast przeciwny system – opt-in – polega na tym, że to użytkownik Internetu musi sam – z własnej inicjatywy, w sposób aktywny, zapisać się np. do serwisu internetowego czy sam zamówić np. newsletter. Przy systemie opt-off z inicjatywą występuje sam przedsiębiorca, przy systemie opt-in – użytkownik Internetu.

 

Działanie polegające na rozsyłaniu spamu:

 

  1. Stanowi czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, co naraża na odpowiedzialność cywilną.
  2. Stanowi wykroczenie, zgodnie z art. 24 ust. 1 u.s.u.d.e.: „Kto przesyła za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezamówione informacje handlowe, podlega karze grzywny. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego”. Zgodnie z art. 24 § 1 Kodeksu wykroczeń (w skrócie: K.w.) grzywnę wymierza się w wysokości od 20 do 5000 zł.


Natomiast jeśli chodzi o czyn nieuczciwej konkurencji, stosuje się ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Art. 18 tej ustawy wymienia roszczenia, które przysługują w przypadku dopuszczenia się takiego czynu. Konkurent, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:

 

  1. Zaniechania niedozwolonych działań (czyli zaprzestania rozsyłania spamu); najczęściej wykorzystywane; D. Kasprzycki, Komercyjne wykorzystywanie poczty elektronicznej oraz inne postaci nieuczciwych zachowań w Internecie, (w:) Prawo Internetu, pod red. P. Podreckiego, Warszawa 2007, s. 594).
  2. Usunięcia skutków niedozwolonych działań.
  3. Złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie.
  4. Naprawienia wyrządzonej szkody.
  5. Wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści (tj. korzyści, które nadawca spamu uzyskał przez to, iż np. zdobył klientów wysyłając spam).
  6. Zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czy n nieuczciwej konkurencji był zawiniony;
  7. Sąd też może na wniosek konkurenta, orzec o wyrobach, ich opakowaniach, materiałach reklamowych i innych przedmiotach bezpośrednio związanych z popełnieniem czynu nieuczciwej konkurencji.


Warto zwrócić uwagę, że spam godzi zarówno w interesy konkurentów, jak i konsumentów (D. Kasprzycki, op. cit., s. 594). Zachowanie polegające na przesyłaniu niezamawianych informacji handlowych narusza zasady współzawodnictwa konkurencyjnego, ponieważ stanowi nieuczciwy sposób pozyskiwania klientów. Nie liczy się tutaj szkoda konkurentów, ale „uczciwość jako taka” (B. Gadek, Generalna klauzula odpowiedzialności za czyn nieuczciwej konkurencji , ZNUJ PWiOWI 2003, z. 85, s. 86), ponieważ przedmiotem ochrony jest uczciwa rywalizacja gospodarcza, a nie interesy poszczególnych klientów. Tak więc każdy przedsiębiorca może wystąpić przeciwko nadawcy z roszczeniem.

 

Natomiast sam konsument nie może dochodzić roszczeń z tytułu czynu nieuczciwej konkurencji (X. Konarski, Komentarz do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Warszawa 2004, s. 118). Tak więc pojedyncza osoba, będąca konsumentem, nie może wystąpić przeciwko nadawcy z tytułu czynu nieuczciwej konkurencji. W imieniu konsumentów może jedynie wystąpić Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednakże konsument mógłby wystąpić o ochronę dóbr osobistych (przyjmuje się, że rozsyłanie spamu stanowi naruszenie miru domowego i prawa do prywatności). Ponadto może on wystąpić z wnioskiem o wszczęcie postępowania wykroczeniowego na podstawie art. 24 u.s.u.d.e.

 

Przesłanki uznania wiadomości za spam

 

Jeszcze raz należy przypomnieć, że aby można było mówić o spamie, wysłana wiadomość musi spełniać wszystkie następujące warunki:

 

  1. Musi być to informacja handlowa (o tym za chwilę).
  2. Musi być skierowana do oznaczonego odbiorcy – co jest dość niefortunnym sformułowaniem, chodzi po prostu o skierowanie wiadomości do większej grupy odbiorców (warunek ten jest spełniony).
  3. Musi być rozsyłana do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej (warunek ten jest spełniony);
  4. Musi być niezamówiona.

 

Informacja jest zamówiona dopiero wtedy, kiedy odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności sam udostępnił (z własnej inicjatywy) w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny e-mail. Zgodnie z systemem opt-in to odbiorca musi sam wyrazić zgodę na zapisanie się np. do newslettera czy na listę subskrypcyjną biuletynu, nie może być to robione w ten sposób, że nadawca rozsyła biuletyn z podaniem jedynie linka z opcją wypisania się z otrzymywania wiadomości (tzw. opt-off). Przy czym zgodnie z pierwotnie przyjmowaną tezą nie rozwiązuje sytuacji wysłanie do klientów e-maila z pytaniem, czy wyrażają zgodę na otrzymywanie informacji handlowych i dopiero następnie – po wyrażeniu przez nich zgody – wysłanie im informacji handlowej. Jak się wskazuje w literaturze: „obejściem art. 10 ust. 2 u.s.u.d.e. jest sytuacja, w której nadawca wysyła wiadomość z pytaniem, czy odbiorca wyraża zgodę na otrzymywanie informacji handlowych dotyczących określonego produktu czy usługi. Taką wiadomość należy uznać za niezamawianą informację handlową, ponieważ poza samym pytaniem zawiera treści promujące produkt, którego dotyczy” (komentarz przywołany powyżej; tak również: D. Kasprzycki, Spam, Kraków 2005, s. 201). Zbieranie adresów e-mailowych i następnie rozsyłanie do odbiorców pytania, czy zgadzają się na otrzymywanie informacji handlowych, stanowi więc również spam. O tym napiszę jeszcze niżej, ponieważ ze względu na praktykę obrotu przywołana teza uległa jednak pewnej liberalizacji.

 

Jednakże jak wskazałem wyżej, wszystkie cztery warunki muszą być spełnione łącznie, jeśli więc brak któregokolwiek z nich, informacja nie stanowi spamu. Jeśli zatem informacja nie jest informacją handlową, to chociaż spełnione są pozostałe trzy warunki, to nie można mówić o spamie.

 

Jak wskazywałem, pojęcie informacji handlowej zostało zdefiniowane w art. 2 pkt 2 u.s.u.d.e.: „jest to każda informacja przeznaczona bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej wolny zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi”.

 

W praktyce, aby daną informację uznać za spam, przyjmuje się, że muszą występować w niej następujące elementy.

 

Po pierwsze w informacji musi się znaleźć element perswazji – treść wiadomości nie może mieć charakteru negatywnego lub nawet neutralnego. By informacja mogła być uznana za handlową, musi przedstawiać towary i usługi w sposób pozytywny.

 

Przykład 1: Załóżmy, że ktoś chce wysłać informację dotyczącą psychoterapii. Oczywiście perswazja może być zarówno wyrażona wprost (przez wyraźną zachętę do skorzystania z danej formy terapii), jak i wynikać z kontekstu (np. przez pozytywną aurę jaką roztacza się wokół psychoterapii jako np. „doskonałej metody leczenia wszelkich problemów i uzależnień”). Natomiast obiektywne, rzeczowe przedstawienie informacji o danej problematyce wraz ze wskazaniem np. wad i zalet psychoterapii nie stanowi perswazji. Informacja musi w jakiś sposób (chociażby pośredni) zachęcać do nabycia towarów lub usług. Trudno powiedzieć, że ktoś, kto przedstawia nie tylko zalety, lecz także wady danej metody leczenia i stawia ją w obiektywnym świetle, popiera analizą naukową, dokonuje perswazji.

 

Po drugie informacja jest handlowa, jeśli jest tzw. reklamą gospodarczą. Nie jest spamem tzw. reklama społeczna czy polityczna (przedstawiająca dany światopogląd). Oczywiście pojawia się natychmiast problem, co w sytuacji, gdy usługi świadczone przez nadawcę mają z założenia „społeczny” charakter, jak właśnie psychoterapia (w powyższym przykładzie). Jeśli jednak akcent położony jest „społeczny” odcień psychoterapii, to mniejsze są szanse kwalifikacji tego jako spamu.

 

Po trzecie ważny jest adresat, do którego wiadomości są skierowane. Inaczej należy traktować korespondencję rozsyłaną do podmiotów prywatnych lub prywatnych przedsiębiorców, inaczej do instytucji publicznych czy podmiotów prywatnych realizujących zadania publiczne (szkoły prywatne, ośrodki uzależnień, centra terapii). Można się spotkać też z poglądem, że korespondencja e-mailowa z organami administracji publicznej w ogóle nie stanowi informacji handlowej (oczywiście nie obejmuje to podmiotów niepublicznych realizujących zadania publiczne).

 

Aby rozróżnić informację handlową (reklamę) od informacji neutralnej, bada się następujące kryteria (D. Doliński, Psychologia reklamy, Wrocław 1999; B. Kawrciak, Co trzeba wiedzieć o reklamie, Kraków 1997):

 

  1. zamiar autora wypowiedzi – badamy, czy nadawca chciał promować firmę, czy po prostu podzielić się z odbiorcami swoją wiedzą. Oczywiście dziś, gdy nauka i wiedza są kapitałem, bardzo trudno rozróżnić te dwie kwestie. Niemniej promocja firmy poprzez rzeczową, obiektywną, popartą naukowymi poglądami wiedzę, wydaje się jednak mniej natarczywa niż e-maile z informacją handlową. Z zasady zawsze zamiarem autora takiej wiadomości jest promocja swojej firmy czy swoich usług, w związku z czym znacznie bardziej liczy się forma wyrażenia tego zamiaru (bezpośrednia czy raczej ukryta). Przykładowo, większość adresatów natychmiast usuwa e-maile z prośbą o wyrażenie zgody na przesłanie informacji handlowej czy zawierające informację handlową. Natomiast przesłanie biuletynu czy newslettera dotyczącego problematyki środowiskowej czy ekologii (zwłaszcza zawierającego darmową wiedzę) może wzbudzić zainteresowanie adresatów.
  2. uzasadniony powód wypowiedzi – np. przedsiębiorca, który rozpowszechnia z pozoru wypowiedzi czysto informacyjne, dotyczące zmian w swoim przedsiębiorstwie, które trudno uznać za przydatne dla klienta, w istocie siebie reklamując (np. informacja, że przedsiębiorstwo X zatrudniło nowych pracowników).
  3. formę i sposób prezentacji wypowiedzi (atrakcyjność wizualną itd.);
  4. zasięg rozpowszechniania informacji – powinien być wprost proporcjonalny do potrzeby informowania.
  5. obecność elementów emocjonalnych i ocennych – używanie słów czy wyrażeń zachwalających towary czy usługi oznacza reklamę, natomiast obiektywna wypowiedź takiej reklamy nie stanowi. Przykładowo, nie stanowi reklamy alkoholu prowadzenie serwisu internetowego, w którym opisuje się historię alkoholu. Nie stanowi reklamy wyrobów tytoniowych serwis, na którym informuje się, ile zebrano tytoniu w danym kraju.
  6. odpłatność (nie chodzi tu o płatność dokonywaną przez klienta, tylko o pieniądze, które nadawca płaci np. agencji marketingowej za rozsyłanie wiadomości).
  7. wolę odbiorcy – istotą reklamy jest właśnie to, że dociera ona do adresata wbrew jego woli. Biorąc zatem pod uwagę krąg adresatów, jest bardzo prawdopodobne, że mogą być zainteresowani tego typu ofertą (co naturalnie nie oznacza jeszcze zgody, informacja zatem pozostaje niezamówiona).

 

Inni jeszcze autorzy definiują reklamę przez istnienie trzech elementów (E. Nowińska, Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, Warszawa 2010, s. 22 i n., I. Wiszniewska, R. Skubisz, Prawo reklamy, Lublin 1998, s. 18-19):

 

  1. uzewnętrznienie wypowiedzi – reklama musi posiadać zdolność jej odebrania, co sprowadza się do możliwości jej percepcji. Uzewnętrznienie wypowiedzi nie oznacza jej upublicznienia, przesłanie wiadomości e-mailem wystarcza do uznania wypowiedzi za uzewnętrznioną; 
  2. odniesienie do towarów i usług – związek przekazu z działalnością gospodarczą (jest to właśnie rozróżnienie pomiędzy działalnością gospodarczą a działalnością polityczną). Pytanie – w jaki sposób ma się to do koncepcji tzw. społecznej działalności biznesu? Niestety, takiego pojęcia jeszcze w Polsce nie było, gdy autorzy formułowali te definicje (o tym niżej); 
  3. pojawienie się szeroko rozumianej zachęty do nabywania towarów (powoływany wyżej element zachęty, perswazji) – wyszukanie elementów perswazyjnych, w konkretnym przekazie, które mogą przybrać w reklamie różne formy w zależności od zadania, jakie stawia się przed reklamą. Brak wskazań perswazyjnych wyklucza reklamę.

 

Wreszcie można twierdzić, że praktycznie każdy komercyjny list elektroniczny (a więc także biuletyn) spełnia kryteria informacji handlowej. Każdy przecież, kto wysyła pocztę elektroniczną (zwłaszcza niezamawianą), stara się w ten sposób zdobyć klientelę – jest to zawsze działanie o charakterze promocyjnym (tak: D. Kasprzycki, op. cit., s. 170).

 

Rozwiązanie problemu

 

Wysłanie takiej wiadomości adresatom wymaga więc ich wyraźnej zgody. Z pewnością nie jest więc dopuszczane wysłanie wiadomości tej treści od razu. Natomiast powstaje pytanie, czy zgoda może być wyrażona w ten sposób, że nadawca najpierw wysyła „zapytanie o zgodę na wysłanie informacji handlowej”, a potem – po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi odbierającego – wysyła ofertę.

 

To jest już stary i bardzo zażarty spór na temat tego, czy można przesłać internaucie na skrzynkę mailową e-maila: „chcielibyśmy zaprezentować Ci swoją ofertę. Czy wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji handlowej?”. Wielu autorów uważa, że to jest po pierwsze informacja handlowa, a po drugie internauta musi zawsze w sposób „aktywny” wyrazić zgodę na otrzymanie takiej oferty. Musi więc sam zapisać się do portalu i sam go znaleźć. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy to prowadzący portal wysyła użytkownikowi prośbę o wyrażenie zgody. Taki też pogląd został zaprezentowany w cytowanym wyżej komentarzu.

 

W mojej opinii z teoretycznego punktu widzenia powyższe stanowisko jest jak najbardziej prawidłowe. Z drugiej strony jest jednak mało praktyczne. „Grzeczne” zapytanie, czy internauta wyraża zgodę na otrzymywanie informacji handlowej nie godzi w żaden sposób w jego prywatność, nie zasypuje go setkami materiałów marketingowych. Skoro nowo powstała firma ma prawo reklamować się w gazetach, które np. kupuje klient, w telewizji (przerywając widzowi oglądanie np. ulubionego serialu, jeśli ktoś oczywiście ogląda TV), to trudno odmówić takiego prawa firmie w Internecie, która reklamuje się przez e-mail. Na razie w orzecznictwie kwestia, czy można wysłać „zapytanie o zgodę na otrzymywanie informacji handlowej”, nie została rozstrzygnięta. Fakt, że jest to powszechną praktyką, nie oznacza oczywiście, że jest to zgodne z prawem – zła praktyka nie legalizuje bezprawnych zachowań.

 

W załączniku przesyłam przykładową wiadomość (w różnych wariantach), którą może Pani wysłać klientom. Jak widać, ton tego e-maila jest wyważony:

 

  1. nie zawiera żadnych odnośników (adresu strony internetowej);
  2. zawiera jedynie nazwę firmy, nie podaje jej szczegółowych danych (aczkolwiek moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, by podać np. miasto);
  3. zawiera obiektywny opis świadczonych usług. Nie ma tutaj elementu perswazyjnego, ponadto opis ten jest na tyle ogólny, że trudno mówić o przesłaniu adresatowi konkretnych informacji.

 

Inny sposób obejścia przepisów o informacji handlowej to wykorzystanie instytucji biuletynu poświęconego aktualnym problemom dotyczącym tematyki, którą zajmuje się Pani portal. Krótko mówiąc – ktoś, kto tworzy taki biuletyn, na końcu musi zamieścić przecież informację, kto jest jego wydawcą, a mało tego, w samej treści e-maila informującego o biuletynie nazwa wydawcy się zapewne pojawi. Ktoś, kto biuletyn otrzyma, zapewne z zainteresowania wejdzie na Pani stronę internetową i zapozna się z ofertą. A to jest już pośrednia forma promocji. Wskazuje się bowiem, że nie jest konieczne wskazywanie elementów perswazyjnych w samej treści korespondencji. Perswazja może polegać także na tym, iż w mailu o neutralnej treści znajduje się link do strony internetowej, na której znajduje się oferta świadczonych usług. Skoro głównym celem rozsyłania biuletynu ma być – przykładowo – popularyzacja wiedzy o aspektach ekologii i ochrony środowiska w działalności przedsiębiorstw, to logiczne jest, że z takiego wzrostu zainteresowania przedmiotowym problemem czerpać będą korzyści firmy zajmujące się właśnie tą branżą (w postaci zwiększonej liczby klientów) i to w pierwszej kolejności ci, którzy ten biuletyn rozprowadzają. Każda taka informacja jest zatem w mniejszy lub większy sposób – formą pośredniej reklamy. Badać więc należy, jaki jest stopień owej „pośredniości” – jeżeli związek między treścią informacji (biuletynu) a korzyściami majątkowymi uzyskanymi przez jego nadawcę dzięki dotarciu do odbiorców takiej informacji jest odległy, to trudno taką informację uznać za handlową.

 

Podsumowując: w Pani przypadku sugeruję przemyślenie:

 

  1. jaka jest potencjalna grupa potencjalnych klientów Pani serwisu;
  2. jak liczna to jest grupa, czy są to profesjonaliści, czy też zwykli konsumenci.

 

Następnie możemy spróbować odpowiednio sformułować treść takiego e-maila.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

wersja do druku drukuj

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • jeden + 0 =

»Podobne materiały

Wysyłanie maili na adresy firmowe bez zgody odbiorcy

Jak należy traktować adres e-mailowy o konstrukcji typu jan_kowalski@nazwafirmy.pl? Czy istnieje możliwość wysłania pod taki adres jakiejkolwiek korespondencji elektronicznej bez zgody odbiorcy?

Niezamówiona oferta handlowa

Zastanawia mnie kwestia niezamówionej oferty handlowej. Chciałabym przesłać ofertę handlową do osób, które już wcześniej zakupiły u mnie jakiś towar. Mam adresy e-mailowe, ponieważ klienci podali mi je przy poprzednich transakcjach. Czy mogę takim osobom wysłać ofertę handlową? A może muszę najpierw
Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »