Mamy 10 803 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Sklep internetowy z piosenkami mp3

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 02.06.2010

Chciałbym otworzyć w Polsce sklep internetowy, w którym klienci kupowaliby piosenki w formacie mp3 z zastrzeżeniem, że są one przeznaczone do własnego użytku i zabroniona jest dalsza dystrybucja czy sprzedaż. Korzystałbym z bazy danych dużego serwisu tego typu (uzyskałem już wstępną zgodę) oraz z baz polskich dystrybutorów. Czy mogę legalnie zrealizować swój pomysł?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Bezsporne jest to, iż piosenka podlega ochronie prawno-autorskiej. Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy z 04.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych „przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej, o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia, sposobu wyrażenia (utwór)”. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory muzyczne i słowno-muzyczne (art. 1 ust. 2 pkt 7).

 

Drugą sprawą jest określenie prawa właściwego, zważywszy, że pojawią się tutaj elementy zagraniczne (np. utwory zagranicznych wykonawców, zagraniczny serwis internetowy). Z opisanego stanu faktycznego wynika, że chce Pan świadczyć usługi przez internet, zatem zastosowanie znajdą przepisy ustawy z 18.07.2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r. Nr 144, poz. 1204). Ustawa definiuje w art. 2 pkt 4 świadczenie usług drogą elektroniczną jako „wykonanie usługi świadczonej bez jednoczesnej obecności stron (na odległość), poprzez przekaz danych na indywidualne żądanie usługobiorcy, przesyłanej i otrzymywanej za pomocą urządzeń do elektronicznego przetwarzania, włącznie z kompresją cyfrową, i przechowywania danych, która jest w całości nadawana, odbierana lub transmitowana za pomocą sieci telekomunikacyjnej w rozumieniu ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne”.

 

Zgodnie zaś z art. 3a ust. 1 „świadczenie usług drogą elektroniczną podlega prawu państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego, na którego terytorium usługodawca ma miejsce zamieszkania lub siedzibę”. Oznacza to, że gdyby np. założył Pan spółkę w Anglii, to wówczas świadczenie przez Pana usług on-line podlegałoby prawu angielskiemu, a nie polskiemu. Zgodnie jednak z art. 3a ust. 2 pkt 1 przepisu tego „nie stosuje się do: ochrony praw autorskich i praw pokrewnych w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, z późn. zm.), baz danych w rozumieniu ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (Dz. U. Nr 128, poz. 1402, z 2004 r. Nr 96, poz. 959 oraz z 2007 r. Nr 99, poz. 662 i Nr 176, poz. 1238) oraz własności przemysłowej w rozumieniu ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117, z późn. zm.)”.

 

Przy wszystkich prawach własności intelektualnej obowiązuje więc zasada, iż stosujemy prawo tego państwa, na którego terytorium rozprowadzane (rozpowszechniane) są utwory i na którego terytorium prawo takie może zostać naruszone. Odnośnie praw autorskich zasada ta wynika wprost z Konwencji Berneńskiej z 09.09.1886 r. Jest to akt prawny, który formułuje ramy międzynarodowej ochrony praw autorskich. Polska jest członkiem tej konwencji od 28.06.1919 r., a ostatnim tekstem, który Polska ratyfikowała, jest tekst w redakcji paryskiej (art. 22-38 od 04.08.1990 r. i art. 1-21 od 05.07.1994 r.), i ten tekst jest dla Polski wiążący. Podstawową zasadą Konwencji jest tzw. zasada asymilacji. Wyraża ją art. 5 ust. 1: „w odniesieniu do dzieł, co do których autorom przysługuje ochrona na podstawie Konwencji, autorzy w państwach należących do Związku, innych niż państwa pochodzenia dzieła, korzystają z praw, jakie odpowiednie ustawy przyznają aktualnie lub przyznają w przyszłości swoim obywatelom, jak też z praw specjalnie przyznanych przez Konwencję”. Krótko mówiąc – stosujemy prawo polskie lub Konwencję, w zależności od tego, które przepisy są korzystniejsze (art. 7 ustawy o prawie autorskim). Przepisy polskiego prawa autorskiego zwykle pokrywają z Konwencją, stąd przytaczam przede wszystkim przepisy polskie.

 

Sytuacja jest w miarę nieskomplikowana, jeśli będzie Pan działał we własnym imieniu; inaczej będzie w przypadku bycia przedstawicielem firmy amerykańskiej lub oddziałem przedsiębiorcy amerykańskiego.

 

Pierwsza sytuacja – gdy uzyskuje Pan mp3 nielegalnie, to znaczy bez porozumienia z dystrybutorem, bez zgody autora utworu, po prostu ściąga Pan np. pliki gdzieś z internetu czy innego źródła. Wówczas taka działalność jest zakazana. Zgodnie bowiem z art. 17 ustawy o prawie autorskim „jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, właścicielowi praw autorskich przysługuje wyłączna prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”. Nie wolno Panu rozpowszechniać utworów bez porozumienia z właścicielem praw autorskich.

 

Takie działanie może rodzić:

 

Odpowiedzialność cywilną – przewidzianą w art. 79 prawa autorskiego. Zgodnie z tym przepisem uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:

 

  1. Zaniechania naruszania.
  2. Usunięcia skutków naruszenia.
  3. Naprawienia wyrządzonej w szkody, w szczególności poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.
  4. Wydania uzyskanych korzyści (np. dochody ze sprzedaży mp3).
  5. Jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia o odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd, oczywiście na Pana koszt.
  6. Zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu Promocji Twórczości, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek.

 

Odpowiedzialność cywilną za naruszenie autorskich dóbr osobistych autora piosenki (art. 78 – sankcje podobne jak w przypadku naruszenia autorskich praw majątkowych).

 

Odpowiedzialność karną – przestępstwo z art. 116 prawa autorskiego. Zgodnie z § 1 tego przepisu: „kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Według § 2 „jeśli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Przestępstwo może być popełnione nawet nieumyślnie (ale w tym wypadku zagrożone jest najwyżej karą pozbawienia wolności do 1 roku – § 4).

 

Niezmiernie istotne jest to, że wbrew obiegowej opinii naruszenie praw autorskich, by rodzić odpowiedzialność cywilną wobec właściciela autorskich praw majątkowych, nie musi być zawinione. Proszę zwrócić uwagę na art. 79 ust. 1 pkt 3) b – naprawienia wyrządzonej szkody uprawniony może żądać poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności opłaty licencyjnej (należnego wynagrodzenia), a dopiero wtedy, gdy naruszenie jest zawinioneaż trzykrotności.

 

Oczywiście więc nie ma możliwości legalnego prowadzenia takiej działalności, gdy uzyska Pan utwory mp3 nielegalnie.

 

Warto przy tym dodać, że w takim wypadku nic nie daje twierdzenie, iż utwory przeznaczone są do użytku wyłącznie osobistego. Ustawa wprawdzie wprowadza w art. 23 pojęcie tzw. dozwolonego użytku prywatnego („bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego”), ale przepis ten odnosi się jednak tylko do samego internauty, który ściąga mp3, a nie do usługodawcy, który te pliki oferuje, ponieważ usługodawca nie korzysta z utworów ani do użytku „własnego”, ani do „osobistego” – wręcz przeciwnie – wykonuje w ten sposób działalność gospodarczą nastawioną na osiąganie zysku.

 

Odrębnie należy natomiast spojrzeć na problem, jeśli wejdzie Pan w posiadanie plików mp3 w sposób legalny. Legalny – tzn. na podstawie porozumienia z właścicielami autorskich praw majątkowych, czyli dystrybutorami lub ewentualnie z innym podmiotem uprawnionym do dysponowania nimi (np. licencjobiorcą). Oczywiście w takim wypadku wszystko zależy od umowy z takim podmiotem. Zaleca się jednak dużą ostrożność w takich przypadkach. Przede wszystkim dlatego, że – jak już wskazałem – naruszenie praw autorskich nie musi być zawinione, by rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą. Jeśli zatem okaże się, iż kupił Pan od BMG prawo do rozpowszechniania utworu np. zespołu Kombi, a BMG w rzeczywistości tych praw nie miał (bo np. umowa z Kombi nie uprawniała go do dalszej odsprzedaży prawa do wykorzystywania piosenek), to i tak nie może Pan podnosić zarzutu, iż zakupił Pan te prawa u profesjonalnego podmiotu. Dopiero gdyby wypłacił Pan odszkodowanie autorowi, to mógłby Pan dochodzić zwrotu od BMG (co jest oczywiście kłopotliwe, gdyż najpierw i tak trzeba płacić autorowi, a dochodzenie roszczenia zwrotnego może potrwać).

 

W pierwszej kolejności musi się Pan upewnić, czy dystrybutor, u którego Pan nabywa prawa do rozpowszechniania utworu, rzeczywiście jest sam uprawniony. Należy więc sprawdzić, czy twórca przeniósł na dystrybutora prawa autorskie do piosenki lub też udzielił licencji. Warto wiedzieć, że wiele systemów prawnych nie rozróżnia licencji od przeniesienie praw autorskich, więc pojęcia te w tym wypadku używane są zamiennie (prawo polskie je rozróżnia). Należy zwrócić uwagę, czy przeniesienie obejmuje także prawo do rozprowadzania utworów w internecie w formacie mp3. Umowa licencyjna lub o przeniesienie praw autorskich musi określać wyraźnie, na jakich tzw. polach eksploatacji licencjobiorca lub nabywca może eksploatować utwór. Zasadą prawa jest to, iż nikt nie może przenieść na drugiego więcej prawa niż sam posiada (łac. nemo plus iuris ad alium transferre potest quam ipse habet) – jeśli dystrybutor nie otrzymał od autora prawa do sprzedawania utworów w formacie mp3 , to logiczne jest, iż nie może takiego prawa przenieść na Pana. Należy też dowiedzieć się, czy licencja obejmuje także prawo do udzielania dalszego zezwolenia na rozprowadzenie utworu osobom trzecim

 

Z jeszcze większą ostrożnością należałoby podejść do zagranicznych serwisów internetowych oferujących utwory w formacie mp3. Podmioty takie bowiem zwykle nie są dystrybutorami. Być może mają uprawnienie do sprzedawania mp3, ale trzeba dokładnie sprawdzić:

 

  • od kogo takie uprawnienie pochodzi (czy np. zawarto stosowną umowę z dystrybutorem, do czego ona uprawnia, jakie określa pola eksploatacji);
  • czy umowa upoważnia go do udzielania prawa dalszej dystrybucji utworów,
  • jaki jest zakres terytorialny licencji;
  • czy licencja nie jest ograniczona w czasie (by nie okazało się, iż nagle kończy się licencja Pana kontrahenta i Pan musi kończyć działalność albo sam negocjować z dystrybutorem);
  • jakiemu prawu podlega taka licencja.

 

Gdy już okaże się, iż dystrybutor lub serwis jest uprawniony do tego, by sprzedać Panu prawo do odpłatnego rozpowszechniania mp3 w internecie, kolejnym krokiem jest sformułowanie właściwej umowy z tym podmiotem, która powinna określać prawa i obowiązki stron.

 

Należy jeszcze poruszyć problem tzw. wyczerpania praw autorskich. Zgodnie z art. 51 § 3 „wprowadzenie do obrotu oryginału albo egzemplarza utworu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego wyczerpuje prawo do zezwalania na dalszy obrót takim egzemplarzem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, z wyjątkiem jego najmu lub użyczenia”.

 

Oczywiście, wyczerpanie odnosi się do egzemplarza utworu, a nie do utworu. Krótko mówiąc – jeśli ktoś kupuje książkę (egzemplarz utworu literackiego), to nic nie stoi na przeszkodzie, by tę książkę sprzedał koledze i jeszcze na tym zarobił, ponieważ prawo twórcy do zarobku na pierwszym wprowadzeniu do obrotu (pierwszej sprzedaży) już się wyczerpało w momencie tej pierwszej odsprzedaży. Autor nie może więc czerpać korzyści (np. prowizji) z kolejnych odsprzedaży, a tym bardziej nie może tego zabronić. W tym momencie sprzedaje się bowiem książkę, a nie utwór. Natomiast nie można np. zamieścić skanu książki w internecie i np. oferować pobranie odpłatnych kopii, bo wówczas sprzedaje się utwór, a nie książkęmam nadzieję, że ta na pierwszy rzut oka mało uchwytna różnica jest zrozumiała.

 

W przypadku pliku mp3 sytuacja jest jednak zupełnie inna – nie mamy do czynienia ze sprzedażą utworu, a z jego zwielokrotnianiem. Jeśli bowiem ktoś sprzedaje książkę, to książka ta nie zostaje u sprzedawcy, tylko wychodzi z jego rąk i przechodzi w ręce kupującego. Sprzedawca nie pozostawia sobie książki i nie ma możliwości korzystania z niej. Natomiast inaczej sprawa wygląda w przypadku plików mp3. Tutaj ze sprzedażą moglibyśmy mieć do czynienia tylko wtedy, gdyby np. użytkownik pobierał plik, a Pan by go kasował – osiągamy efekt identyczny jak przy sprzedaży książki. Jeśli np. użytkownik kupi płytę CD i sprzedaje ją koledze – to jest to obrót egzemplarzem i tutaj stosuje się regułę wyczerpania, ale jeśli kopiuje ją i sprzedaje kopię koledze – to jest to obrót utworem (bo mamy do czynienia ze zwielokrotnianiem utworu) i tutaj nie stosuje się wyczerpania.

 

De facto Pana działalność nie miałaby charakteru sprzedaży mp3, tylko udzielania licencji na korzystanie z nich. Przy okazji – powyższy wywód doskonale tłumaczy, dlaczego nie można uznać np. nabycia e-booków czy właśnie mp3 za „sprzedaż”. Nie można – dlatego że z majątku sprzedawcy nic nie wychodzi; gdyby sprzedawał e-booka, to musiałby się go pozbyć, a przecież zapis komputerowy e-booka zawsze zostaje u „sprzedawcy”. On więc w istocie jedynie upoważnia użytkownika do korzystania z takiego e-booka (udziela licencji).

 

Jak więc Pan widzi, kolejną kwestią będzie sformułowanie przejrzystych warunków umowy, na mocy której udziela Pan licencji na korzystanie z mp3 pobierającemu.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

wersja do druku drukuj

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 5 + IV =

»Podobne materiały

Oszustwo sklepu internetowego

Sprawa dotyczy sklepu internetowego, który oszukał setki ludzi i nadal to robi. Scenariusz jest zawsze ten sam: zamówienie, brak wysyłki, rezygnacja z zamówienia, brak zwrotu pieniędzy, przeciąganie w czasie, kłamstwa, bezradność poszkodowanych. Na policję zgłaszają się nieliczni. Kiedy jednak spraw
Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »