.
Mamy 12 435 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Publikowanie danych dłużników w prasie

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 14.01.2014

Wydaję czasopismo poświęcone wierzytelnościom. Chciałabym zamieszczać w nim artykuły dotyczące dłużników. Chodzi o sytuacje, w których dłużnicy – prezesi czy menadżerowie spółek kapitałowych – prezentują się jako prężni biznesmeni, a jednocześnie nie płacą zobowiązań wynikających z prawomocnych tytułów, często unikając egzekucji dzięki fikcyjnym rozwodom i ustanawianiu bardzo wysokich alimentów na małżonka i dzieci (po kilka tysięcy złotych na osobę). Czy w takich sytuacjach – w których moim zdaniem interes społeczny jest bezsporny – publikowanie danych dłużników w prasie jest zgodne z prawem?

 


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

W mojej opinii publikowanie danych dłużników w prasie narusza ich dobra osobiste i wiąże się z bardzo dużym ryzykiem.

 

Przedmiotowe informacje mają zawierać dane osobowe dłużnika, pozwalające na jego łatwą identyfikację (imię, nazwisko, miejsce pracy i – co wynika z opisu, również stanowisko – np. dyrektor generalny, prezes) oraz informację o tym, że jest on tzw. nierzetelnym dłużnikiem, tzn. nie reguluje na bieżąco swoich zobowiązań wynikających z prawomocnych wyroków sądowych.

 

Zgodnie z art. 212 Kodeksu karnego (w skrócie: K.k.): kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

 

Dodatkowo, jeśli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Ściganie przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego.

 

Bezsporne jest to, że publikowanie informacji o tym, iż ktoś nie płaci długów, zwłaszcza pełniąc funkcję kierowniczą, może narazić taką osobę na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu czy rodzaju działalności.

 

W związku z tym publikujący taką informację musi wykazać okoliczność wyłączającą bezprawność z art. 213 K.k. Ciężar dowodu spoczywa na oskarżonym (wyjątek od zasady domniemania niewinności).

 

Przepis art. 213 K.k. rozróżnia sytuację, kiedy zarzut jest czyniony publicznie oraz niepublicznie. Bezsporne jest to, że publikowanie informacji o dłużnikach w prasie ogólnodostępnej jest zarzutem czynionym publicznie.

 

Zgodnie z art. 213 § 1 nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy. Natomiast w przypadku zarzutu stawianego publicznie nie wystarczy, by zarzut był prawdziwy. Konieczne jest coś więcej – otóż przestępstwa nie popełnia tylko ten, kto rozgłasza prawdziwy zarzut, dotyczący:

 

  • postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
  • służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.

 

Ponadto jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.

 

Jeśli chodzi o osobę pełniącą funkcję publiczną, to zgodnie z art. 115 § 19 K.k. jest nią funkcjonariusz publiczny. Zgodnie zaś z art. 115 § 13 K.k. funkcjonariuszami publicznymi są:

 

    1. Prezydent RP;
    2. poseł, senator, radny;
    3. poseł do Parlamentu Europejskiego;
    4. sędzia, ławnik, prokurator, funkcjonariusz organu postępowania przygotowawczego lub organu nadrzędnego nad finansowym organem postępowania przygotowawczego, notariusz, komornik, kurator sądowy, syndyk, nadzorca sądowy i zarządca, osoba orzekająca w organach dyscyplinarnych, działających na podstawie ustawy;
    5. osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych;
    6. osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe;
    7. osoba zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej;
    8. funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej;
    9. osoba pełniąca czynną służbę wojskową;
    10. pracownik międzynarodowego trybunału karnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe.
    11. członek organu samorządowego;
    12. osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi (np. pracownik banku państwowego), chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe;
    13. inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą RP umowę międzynarodową.

 

W ogromnej większości prezesi czy dyrektorzy spółek nie będą zatem osobami pełniącymi funkcje publiczne. Z taką sytuacją moglibyśmy mieć do czynienia jedynie w sytuacji prezesów czy dyrektorów spółek państwowych lub np. zakładów budżetowych czy gminnych spółek. Natomiast przywołany przypis w żadnym wypadku nie dotyczy pracowników sektora prywatnego.

 

Po drugie, pisze Pani o ujawnianiu szczegółów dotyczących życia rodzinnego, np. rozwodu, wysokości alimentów. Takie informacje podlegają szczególnej ochronie – jak wskazano wyżej, zarzut nie może dotyczyć życia rodzinnego lub prywatnego, chyba że zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego. Stąd też w żadnym wypadku nie wolno ujawniać informacji dotyczących podziału majątku, ugody alimentacyjnej, wyroku zasądzającego alimenty itp.

 

Jeśli chodzi o trzeci element, tj. zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu, to w moim wypadku nie uzasadnia on publikowania danych dłużników w prasie.

 

Otóż przede wszystkim z samego faktu, że ktoś nie płaci rachunków za telefon czy prąd, nie wynika, że jest on złym menedżerem. Ponadto prezes zarządu spółki jest przecież oderwany od samej spółki, która jest odrębną osobą prawną i sytuacja majątkowa prezesa zarządu nie przekłada się w sposób bezpośredni na sytuację majątkową spółki. Po trzecie, nigdy do końca nie wiadomo, jakie są przyczyny niepłacenia długu. Może być przecież tak, że np. wierzytelności są sporne, może być tak, że bank wystawił bankowy tytuł egzekucyjny, który sąd zaopatrzył w klauzulę wykonalności, a dłużnik złożył pozew przeciwegzekucyjny. Jest wiele wypadków, kiedy ktoś nie płaci zobowiązań, które później są skutecznie kwestionowane. Po czwarte – fakt, że ktoś popadł w długi, wcale nie musi być następstwem jego winy czy niegospodarności. Wiele firm, zwłaszcza w ostatnich czasach kryzysu, zbankrutowało, mimo że trudno było zarzucić zarządowi jakieś rażące błędy. Zadłużenie jest wypadkową wielu czynników i istnieją oczywiście sytuacje, gdy dłużnik oficjalnie nic nie ma, a w rzeczywistości posiada ogromny majątek (czy to przepisany na kogo innego, czy to ukryty gdzieś za granicą, np. w tzw. rajach podatkowych), ale zdarzają się również sytuacje, gdy ktoś po prostu przetracił swój majątek w sposób niezawiniony (czasem wystarczy jedna niezapłacona faktura od dużego kontrahenta, by działalność się „posypała”).

 

Istnieje pewien portal (www.dodajoszusta.pl), w którym ludzie publikują informacje o nierzetelnych kontrahentach. Taka działalność budzi wątpliwości, choć do tej pory ów portal funkcjonuje i nie został zamknięty*. W portalu zaznaczono, że „pojęcie «oszust» używane w serwisie nie może być nigdy utożsamiane jedynie z osobą, która została skazana prawomocnym wyrokiem sądowym za oszustwo z art. 286 Kodeksu karnego. Ma ono znaczenie potoczne, a nie prawne, i oznacza osobę – uczestnika obrotu, która dopuszcza się nieuczciwych lub nierzetelnych (zdaniem użytkownika) zachowań lub jest za nie w inny sposób odpowiedzialna”.

 

Ponadto notka na dole strony stanowi: „Portal oparty jest na zasadach swobody wypowiedzi i ochrony praw konsumentów, które to wartości stanowią podstawę europejskiego porządku prawnego i świadomego społeczeństwa obywatelskiego; nie jest zaś zamiarem pomysłodawców portalu naruszanie dobrego imienia i innych praw osób trzecich”.

 

Jest tylko jedno „ale” – portal, o którym mowa, opiera się na treściach dodawanych przez użytkowników. Jeśli usługodawca dostaje informację, że jakaś treść narusza dobra osobiste jakiegoś podmiotu, to zwykle taką treść usuwa (pod warunkiem że istnieją wiarygodne wiadomości, że ktoś publikuje nierzetelny wpis). Wówczas nie ponosi odpowiedzialności za takie treści (art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną). Natomiast w Pani wypadku sytuacja jest zgoła inna – mamy do czynienia z zarejestrowanym czasopismem i za jego treść odpowiada wydawca. Mało tego, dziennikarze obowiązani są do dołożenia należytej staranności w zbieraniu i publikowaniu zamieszczanych materiałów. Wobec czasopisma stosować należy znacznie zatem surowsze kryteria oceny dochowania należytej staranności niż wobec serwisu internetowego.

 

Po drugie – prowadzę właśnie jedną sprawę dotyczącą zniesławieniapolegającego na tym, że ktoś na forum internetowym umieścił ostrzeżenie przed nierzetelnym kontrahentem. Takie sprawy nie są proste. Sytuacja była taka, że przeciwko pewnej spółce toczyło się kilka postępowań sądowych, w których wydawano nakazy i tytuły wykonawcze, były postępowania prokuratorskie o oszustwa gospodarcze, wreszcie została ogłoszona upadłość, były zeznania świadków, że spółka ich oszukała. Problem dotyczył prezesa zarządu tej spółki, który założył później inną spółkę, o bardzo podobnej nazwie, tej samej osobie, z powiązaniami kapitałowymi i osobowymi. Autor wpisu ostrzegał przed prezesem zarządu i właśnie tą drugą spółką; zdążył już nawet zebrać odpowiedni materiał dowodowy na to, by udowodnić, że również druga spółka oszukuje ludzi. Sprawa ciągnie się już ponad rok (właśnie z prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 K.k.) i na razie końca nie widać. Nawet więc w takiej sytuacji – gdy istniały wyroki sądowe, tytuły wykonawcze, upadłość, postępowania karne i oczywiste powiązania kapitałowe, majątkowe i osobowe, zeznania wielu świadków – sąd ma wątpliwość, czy autor nie nadużył swobody wypowiedzi na forum internetowym.

 

W związku z tym do tematu należy podejść dość praktyczniemusi Pani pamiętać o tym, że osoby, o których zamierza Pani pisać, mają z reguły znaczny majątek. Jeśli mają fundusze, to stać ich też na prawników, pozwy, opłaty sądowe itd. A w sprawach o zniesławienie i dobra osobiste zakres swobody sędziowskiej jest bardzo, bardzo duży i wiele zależy od sędziego, a także od prawników. Nie jest łatwo sądzić się z prezesem dużej firmy. Oprócz tego nawet jeśli Pani wygra proces, to musi się Pani zastanowić, czy korzyści, które Pani uzyska z publikacji tego typu artykułów, nie przerosną kosztów, które Pani poniesie.

 

Korzyści to zwiększona liczba czytelników, korzyści z reklam, prowizja od kancelarii współpracujących, zajmujących się windykacją długów. Koszty to opłaty związane z procesem sądowym, wynagrodzenie prawnika. Ponadto jest to czas, który musi Pani poświęcić, stres i nerwy. A w wypadku niekorzystnego wyroku ryzykuje Pani wpisem do rejestru karnego, dużym odszkodowaniem lub zadośćuczynieniem (prezesi dużych firm, jeśli tracą, to tracą przeważnie bardzo dużo, więc wysokość odszkodowania czy zadośćuczynienia będzie też odpowiednio wysoka). Stąd osobiście ze względów bardziej praktycznych niż prawnych odradzałbym publikację danych osobowych w prasie jako dość ryzykowną i niosącą za sobą ryzyko procesów sądowych, wiążących się, nawet w przypadku wygranej, z dużymi kosztami.

 

 

 

* Stan z dnia 4 lipca 2012 r.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 3 plus 0 =
.
Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
Szukamy ambitnego prawnika »