.
Mamy 12 435 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Przechwytywanie domen

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 26.09.2012

Przechwyciłam domenę .pl zagranicznej firmy. Właściciel tej domeny (nazwę ją „Domeną X”) nie opłacił jej i została ona wystawiona na sprzedaż w banku domen. Ja również posiadam własną domenę internetową – „Domenę Y”. Obie domeny wykorzystywane były do prowadzenia podobnego rodzaju działalności, tj. prowadzenia witryny prezentującej nowinki techniczne z dziedziny motoryzacji. Właściciela Domeny X i mnie łączyła umowa, zgodnie z którą jego firma udostępniała mi systematycznie najświeższe informacje z dziedziny motoryzacji, które następnie prezentowałam w moim serwisie. Jakiś czas temu owa firma przestała przesyłać mi dane i nie było z nią żadnego kontaktu. Zorientowałam się, że Domena X jest na sprzedaż. Ponownie spróbowałam skontaktować się z kontrahentem, ale nie działał żaden adres emailowy. Pomyślałam, że może zakończyli działalność i zdecydowałam złożyć mojemu usługodawcy (u którego kupiłem swoją domenę) ofertę kupna Domeny X.

Nadal jednak próbowałam nawiązać kontakt z kontrahentem i wreszcie udało mi się to poprzez Skype. Odpisali, że mają chwilowy problem techniczny, ale w ciągu dnia sytuacja powróci do normy, a fakt był taki, iż stracili Domenę X. Tym samym nie wywiązali się również z warunków łączącej nas umowy: nie poinformowali o problemach i nie wskazali drogi zastępczej na pozyskiwanie bieżących informacji.

O przechwyceniu, czyli kupnie Domeny X poinformowałam swojego kontrahenta. Chciałam pomóc, więc przełączyłam ich DNS i strona z informacjami na Domenie X zaczęła znów działać – zgodnie z ich prośbą. Teraz chciałabym za tę pomoc wynegocjować korzystniejsze warunki umowy. Jeśli przekażę im domenę, to kontrahent będzie mógł zaprzestać wysyłania interesujących mnie informacji, a wtedy upadnie mój serwis. Zastanawiam się więc nad wydzierżawieniem Domeny X. Tym bardziej, że oferta, jaką kontrahent mi złożył za oddanie domeny, jest gorsza od dotychczasowej.

Dodać powinnam, że Domena X jest równocześnie nazwą tej zagranicznej firmy, z tym że nazwa ta nie jest zastrzeżona w Urzędzie Patentowym, brak jest także filii (oddziału) w Polsce. Podkreślę jednak, że nazwa domeny kojarzy się użytkownikom z ich firmą.

Czy zatem były właściciel może ode mnie wyegzekwować sądownie odzyskanie tej domeny? Co jeśli na tej domenie uruchomię swoją stronę o takiej samej tematyce, czy narażę się na zarzut czynu nieuczciwej konkurencji? Jeśli nie uda mi się porozumieć z kontrahentem, to czy będę mogła wykorzystać tę domenę, na przykład uruchamiając na niej własny serwis z nowinkami motoryzacyjnymi lub przekierowując tę nazwę na nazwę mojej domeny?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Już na wstępie zaznaczę, że sprawa jest dość skomplikowana, przede wszystkim ze względu na fakt, iż Państwo współpracowaliście ze sobą. Oto najważniejsze okoliczności sprawy:

 

  • Jak rozumiem, sporna domena ma końcówkę .pl.
  • Na obu domenach (Pani i tej firmy) były prowadzone serwisy o identycznej tematyce.
  • Dodatkowo Pani z tą firmą współpracowała w ten sposób, iż firma udostępniała Pani informacje o nowościach technicznych, które wykorzystywała Pani do prowadzenia serwisu o tej samej tematyce pod swoją domeną.
  • Nazwa Domeny X zawiera nazwę zagranicznej firmy, która nie jest zarejestrowanym znakiem towarowym na terenie Rzeczpospolitej Polskiej, ale jest powszechnie kojarzona z nazwą zagranicznego serwisu.
  • Na Domenie X, którą Pani „przechwyciła”, chciałaby Pani prowadzić serwis o podobnej tematyce.

 

Na początku uwaga terminologiczna – wyjaśnienie pojęć „dzierżawca” a „właściciel” domeny. Z prawnego punktu widzenia, jeśli wykupuje Pani jakąś domenę i prowadzi np. na niej serwis, to jest Pani jedynie dzierżawcą domeny, a właścicielem jest zwykle registrar. Pani domenę jedynie wydzierżawia. Zresztą fakt, iż np. brak opłacenia domeny powoduje utratę prawa do niej, jest tego najlepszym potwierdzeniem, ponieważ prawo dzierżawy jest ograniczone w czasie w odróżnieniu od prawa własności, które jest bezterminowe (chyba że mówić tutaj o tzw. „własności czasowej”, ale tej instytucji prawo polskie nie przewiduje już od kilkudziesięciu lat). Niemniej w praktyce zwykło się nazywać tego, kto wykupił domenę, jej „właścicielem” i tego się trzymajmy, choć to niepoprawne terminologicznie.

 

Tak więc Pani była właścicielką Domeny Y, firma zagraniczna – właścicielem Domeny X, a obecnie jest Pani właścicielką obu domen (pamiętając o tym, iż z prawnego punktu widzenia jest Pani jedynie dzierżawcą, a właścicielem jest ten sam podmiot, czyli registrar).

 

Samo przechwytywanie domen jest całkowicie zgodne z prawem. Można oczywiście dyskutować, czy rozwiązanie takie jest słuszne, czy też nie, ale w każdym razie powszechnie występuje w obrocie. Skutki nieopłacenia domeny zależą od tego, czy jest to domena polska czy międzynarodowa. Domena polska po upływie okresu ważności podlega 2-tygodniowemu okresowi wygasania. W tym okresie domena ta już nie działa, ale poprzedni właściciel może jeszcze w tym czasie ją opłacić, jeśli to zrobi, to domena powraca do poprzedniego właściciela. Jeśli jej nie opłaci pomimo upływu okresu wygasania – domena ta wraca do puli wolnych domen i czeka na następnego chętnego, który ją zamówi i opłaci (czyli „przechwyci”). W przypadku domen globalnych takich jak .com oraz niektórych domen zagranicznych (np. .de) są one zwracane do puli domen niewykorzystanych w momencie ostatecznego (bezskutecznego) upływu terminu płatności. W obydwu przypadkach nieopłacenie domeny w wyznaczonym terminie oznacza rezygnację z dalszego jej użytkowania przez jej dotychczasowego dzierżawcę ze wszystkimi związanymi z tym skutkami, także prawnymi.

 

Wracając znów do pojęcia „dzierżawy domeny” – z prawnego punktu widzenia nieopłacenie domeny w wyznaczonym czasie jest równoznaczne z wypowiedzeniem umowy jej dzierżawy przez dotychczasowego dzierżawcę (nazywanego u nas właścicielem domeny). Tłumaczenie się przeoczeniem bądź zapomnieniem przedłużenia okresu dzierżawy jest nielogiczne, gdyż nic nie stoi na przeszkodzie, aby wydzierżawić domenę na wiele lat naprzód – maksymalnie do 10 lat. Zresztą każdy przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą powinien zadbać o swoje interesy, w tym pilnować terminowego regulowania płatności za domeny. Jest tak samo w przypadku składki ubezpieczeniowej: nie może być argumentem za tym, aby umowa ubezpieczenia nie zakończyła swojego obowiązywania, fakt, że ktoś zapomniał opłacić kolejną składkę z powodu np. dużej ilości spraw. I tak samo niedbalstwo w terminowym uiszczaniu opłat nie może uzasadniać przywrócenia praw właścicielowi domeny. Tym bardziej, że – jak wynika z opisanego stanu faktycznego – chodzi o domenę z końcówką .pl, a w przypadku polskich domen mamy przecież jeszcze 2-tygodniowy termin na dokonanie płatności już po upływie jej okresu. Zatem i tak jest to sytuacja w wystarczający sposób chroniąca przedsiębiorcę przed jego niedbalstwem.

 

Jeśli domena trafi znów na rynek, to w momencie jej opłacenia „przechwytujący” zwolnioną domenę staje się jej dzierżawcą (dla nas: „właścicielem”). I tutaj pojawia się pytanie, które jest przedmiotem sporu w niniejszej sprawie – do jakich celów nowy właściciel może wykorzystać „przechwyconą” domenę – w szczególności, czy może wykorzystać ją do prowadzenia identycznej działalności co poprzedni właściciel?

 

Zanim przejdziemy do przepisów prawnych i orzecznictwa, spójrzmy najpierw na sprawę z celowościowego punktu widzenia. Otóż w mojej opinii należy odróżnić dwie sytuacje:

 

  • gdy domena zawiera nazwę rodzajową (jednoznacznie wskazującą na rodzaj towaru lub usługi) – np. pogoda.pl, pilkanozna.pl, motory.pl;
  • gdy domena zawiera nazwę, która nie jest nazwą rodzajową, a jest nazwą firmy lub też inną jej nazwą handlową.

 

Przypadek pierwszy. Za przykład niech posłuży tu domena pilkanozna.pl. Poprzedni właściciel (dzierżawca) za jej pośrednictwem prezentował informacje ze świata futbolu. Trudno aby nowy właściciel był pozbawiony prawa stworzenia autorskiego serwisu o podobnej czy identycznej tematyce. Nazwa przykładowej domeny pilkanozna.pl mówi sama za siebie i potencjalny internauta spodziewa się znaleźć pod nią informacje z tej dziedziny sportu. Nie można więc zabronić nowemu właścicielowi domeny stworzenia pod nią serwisu internetowego o tej samej tematyce. Nazwa domeny www.pilkanozna.pl jest bowiem nazwą rodzajową (identyfikującą sama w sobie usługę, która jest świadczona za pośrednictwem domeny) i bez możliwości prowadzenia serwisu dotyczącego takiej tematyki na tej domenie domena ta byłaby praktycznie bezużyteczna. Dochodziłoby do nielogicznej sytuacji, w której właściciel domeny zawierającej nazwę towaru lub usługi uzurpowałby sobie prawo do zakazania jakiemukolwiek innemu podmiotowi (kolejnym właścicielom domeny) prowadzenia takiej działalności (dotyczącej tego towaru lub tej usługi) niejako „na zawsze”. Oczywiście, nowy właściciel, prowadząc serwis, musiały przestrzegać powszechnie obowiązujących przepisów prawa, w tym praw autorskich (np. nie może on skopiować serwisu należącego do poprzedniego właściciela domeny, nie może używać jego nazw handlowych, znaków towarowych itd. Nowy właściciel domeny może, oprócz jej wykorzystania dla własnych celów, również sprzedać ją na rynku wtórnym za dowolnie ustaloną cenę. Może ją także oddać w poddzierżawę podmiotowi obcemu, o ile istnieją ku temu odpowiednie warunki techniczne. Może ją także wystawić na aukcji, może nie prowadzić na niej żadnego serwisu, a także może prowadzić serwis o zupełnie innej tematyce niż związany z nazwą domeny (choć z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to mało racjonalne), może także wykorzystać serwis pod domeną o popularnej nazwie pod banery reklamowe (co wiąże się z dużymi zyskami – np. www.alegro.pl). Nowy właściciel ma prawo zarządzać domeną w sposób swobodny, zarząd ten ograniczony jest tylko przepisami powszechnie obowiązującego prawa oraz umową pomiędzy nim a firmą, która na jego zlecenie zarejestrowała domenę na zasadach ogólnych (registrarem).

 

Przypadek drugi jest już nieco inny. Tutaj domena nie zawiera nazwy rodzajowej, zawiera natomiast oznaczenie identyfikujące konkretną firmę (czy konkretny podmiot) lub identyfikujące oferowane przez nią usługi lub sprzedawane towary. Może tutaj chodzić o:

 

  • nazwę firmy (np. Philips.pl);
  • nazwę handlową inną niż nazwa firmy (zwykle w sytuacji, gdy nazwa firmy jest mało atrakcyjna – przykład agencja tłumaczeń „Invenire” – www.invenire.pl – posługuje się nazwą handlową „invenire”, choć nazwa firmy to GTC AMG spółka z o.o. (bardzo nieatrakcyjna);
  • znak towarowy.

 

W tym wypadku sytuacja jest inna. Nowy właściciel domeny posługuje się bowiem określonym dobrem należącym do innego podmiotu. Fakt, że dobro to zostało „ucieleśnione” w nazwie domeny, nie ma tutaj większego znaczenia. Mamy bowiem do czynienia z gospodarczą eksploatacją oznaczenia innego przedsiębiorcy lub prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa lub oferowanych przez niego usług lub sprzedawanych przez niego towarów.

 

Z tego, co Pani pisze, wynika, że Domena X w swojej nazwie zawiera nazwę firmy kontrahenta, która jednak nie ma oddziałów w Polsce, nazwa nie jest zastrzeżona. Jednakże ich użytkownicy z pewnością kojarzą tę nazwę domeny z ich serwisem o nowinkach motoryzacyjnych. Zatem, jak rozumiem, nazwa domeny jest kojarzona przez użytkowników z konkretnym przedsiębiorcą, a nie z usługą określonego rodzaju.

 

O tym, w jaki sposób można naruszyć cudze prawa przez rejestrację i używanie domeny internetowej, piszę ogólnie w artykułach: Naruszenie cudzych praw przez rejestrację i używanie nazwy domeny internetowej – podstawy prawne roszczeń – część 1; Naruszenie cudzych praw przez rejestrację i używanie nazwy domeny internetowej – podstawy prawne roszczeń – część 2.

 

Tutaj wyłożona jest cała teoria, natomiast chciałbym przejść do konkretnych problemów. Otóż po przeczytaniu wymienionych artykułów już Pani zapewne wie, że można zastanowić się nad trzema zarzutami wobec Pani:

 

  1. naruszenia znaku towarowego;
  2. dopuszczenia się czynu nieuczciwej konkurencji;
  3. naruszenia dóbr osobistych (prawa do firmy, renomy).

 

Orzecznictwo naszego Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych (a ten sąd rozpatruje sprawy związane z domeną o końcówce .pl) idzie w tym kierunku, iż dwa pierwsze zarzuty są zwykle oddalane, natomiast zasadny jest zarzut naruszenia dóbr osobistych, przed którym bardzo trudno jest się obronić.

 

Naruszenie znaku towarowego

 

O ile chodzi o naruszenie znaku towarowego, to zarzut ten – w przypadku domen .pl – jest mało przydatny. W zasadzie więc całe rozważania dotychczasowe o znakach towarowych (szukanie, które są gdzie zarejestrowane) nie ma aż tak dużego znaczenia, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim, aby wykazać naruszenie znaku towarowego powód (uprawniony właściciel) musi udowodnić, iż pozwany używa domeny (nazwy) w obrocie gospodarczym. Jest to zwykle dość trudne, jako że większość cybersquatterów nie ma zarejestrowanej działalności gospodarczej, a z samego faktu, że ktoś przechwytuje domeny i ma np. całą flotę domen zawierających oznaczenia podobne lub identyczne do zarejestrowanych znaków towarowych, nie wynika jeszcze, aby faktycznie zarabiał na ich odsprzedaży. Po drugie, jak już wskazałem – ochrona znaku towarowego jest ograniczona do klas towarów, dla których został on zarejestrowany lub towarów podobnych. Jeśli znak jest zarejestrowany tylko dla samochodów, a Pani na domenie reklamuje szklanki, to nie można postawić Pani zarzutu naruszenia znaku towarowego. Wyjątkiem jest tutaj sytuacja, gdy znak towarowy jest renomowany, ale biorąc pod uwagę, z czym kojarzą się chińskie produkty, trudno mówić tu o jakiejkolwiek renomie.

 

Zresztą nasz Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych stoi na stanowisku, że samo używanie cudzego znaku towarowego w domenie internetowej nie jest jeszcze naruszeniem tego znaku. Używanie domeny internetowej w charakterze znaku towarowego stanowi przesłankę niezwykle trudną do wykazania. Znak towarowy ma bowiem za zadanie bezpośrednio identyfikować towar bądź usługę, w odróżnieniu od domeny, która stanowi bezpośrednie wskazanie stron WWW, a dopiero pośrednio wskazuje towary bądź usługi, które mogą być albo nie być na niej dostępne (wyrok Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych z 23.03.2006 r., sygn. akt 22/05/PA).

 

Dodam, że fakt, iż znak towarowy zagranicznej firmy nie jest zarejestrowany w polskim Urzędzie Patentowym, nie oznacza, że nie jest on chroniony w Polsce. Możliwe jest bowiem także zarejestrowanie znaku w Urzędzie ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w Alicante (www.oami.eu) – znaki te są rejestrowane w trybie rozporządzenia o znaku towarowym Wspólnoty i podlegają ochronie na terenie całej Unii Europejskiej. Może Pani sprawdzić na tej stronie, czy znak jest zarejestrowany.

 

Czyn nieuczciwej konkurencji

 

Regulacje dotyczące czynu nieuczciwej konkurencji znajdziemy w ustawę z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z art. 3 ust. 1: „czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta”. Ustawa przewiduje pewne stypizowane czyny nieuczciwej konkurencji, w tym:

 

Art. 5. Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, przez używanie firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa”.

 

Pod pojęciem „oznaczenie przedsiębiorstwa” użytym w art. 5 kryje się także domena internetowa. Jak widać, domena ta musi zawierać nazwę firmy lub inny charakterystyczny symbol wcześniej używany zgodnie z prawem do oznaczenia innego przedsiębiorstwa.

 

Art. 10. 1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich”.

 

Art. 15. 1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku”.

 

Zarejestrowanie i używanie domeny internetowej zawierającej nazwę innego przedsiębiorcy lub symbol używany przez niego do oznaczania swego przedsiębiorstwa niewątpliwie stanowi utrudnianie mu dostępu do rynku, ponieważ uniemożliwia mu zarejestrowanie domeny z jego nazwą czy znakami handlowymi. Przechwycenie domeny, a więc zablokowanie możliwości rejestracji atrakcyjnej domeny krajowej wypełnia więc znamiona tego przepisu, ponieważ w obecnej sytuacji gospodarczej domena jest niezmiernie ważnym instrumentem oddziaływania na rynek.

 

Naruszenie dóbr osobistych

 

To najłatwiejszy argument do wygrania sprawy dla dochodzącego roszczeń o wydanie domeny. Zwykle chodzi o naruszenie prawa do firmy (dobra osobistego). Naruszenie prawa do firmy następuje poprzez jej używanie przez osobę nieuprawnioną, zarówno w przypadku używania całej firmy, jak i jej części, jeżeli ta część dostatecznie indywidualizuje przedsiębiorcę (wyrok Sądu Najwyższego z 28.01.1998 r., II CKN 25/98).

 

Ochrona dobra osobistego na podstawie ogólnych zasad prawa cywilnego ma szerokie zastosowanie pod względem podmiotowym i przedmiotowym. Naruszenia dobra osobistego przedsiębiorcy dopuścić się może nie tylko inny przedsiębiorca lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą, ale także podmiot, który działalności gospodarczej nie prowadzi, w tym również niemająca statusu przedsiębiorcy osoba fizyczna. Nie jest wymagana ani wina naruszyciela, ani uzyskanie przez niego korzyści majątkowych. Bez znaczenia jest także, czy takie używanie domeny może czy nie wprowadzić w błąd poszczególnych użytkowników (wyrok Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych z 15.01.2009 r., sygn. akt 31/08/PA, yamaha.com.pl i yamaha.pl, wyrok Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych z 02.08.2007 r., sygn. akt. 9/07/Pa, gmail.com.pl, a także cytowany uprzednio wyrok w sprawie yahoo.com.pl).

 

Przykład wyroku Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych w sprawach domen yamaha.pl i yamaha.com.pl – wyrok Sądu Polubownego z 15.01.2009 r., sygn. akt. 31/08/PA:

 

Pozwany bronił się, iż nie prowadzi działalności gospodarczej, twierdził, iż nazwa domeny wynika z tego, iż zainspirowała go twórczość japońskiego poety Hikaru Yamahy. Nie potrafił jednak przedstawić żadnych dowodów na ewentualne powiązania domeny z twórczością poety. Sąd podzielił zawartą w pozwie argumentację Powoda, że Pozwany, jeśli rzeczywiście inspiruje go działalność poety o nazwisku Yamaha, może użyć takiej domeny, która z jednej strony będzie się w wystarczający sposób odróżniała od czystego pojęcia Yamaha, a z drugiej strony będzie w jednoznaczny sposób – bez wątpliwości – wskazywała, że strona WWW poświęcona jest działalności poetyckiej jednego z poetów japońskich i nie ma nic wspólnego z firmą Yamaha. Pozwany w swojej argumentacji nie przekonał Sądu, że posłużenie się wyłącznie w celach prywatnych i niekomercyjnych wyrazem Yamaha przy konstruowaniu dwóch przedmiotowych domen było w istotny sposób uwarunkowane, w tym Pozwany nie wykazał żadnych praw w tym zakresie związanych z pokrywającym się z dobrami niematerialnymi zwrotem Yamaha, które można by skutecznie przeciwstawić prawom przysługującym innym podmiotom, w tym Powodowi.

 

Orzecznictwo naszego Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych zwykle jest więc takie, iż oddala się zarzut naruszenia znaku towarowego lub czynu nieuczciwej konkurencji, natomiast uwzględnia się zarzut naruszenia prawa do firmy / renomy, co skutkuje wyrejestrowaniem spornej domeny i przysądzeniem jej osobie, której prawa zostały naruszone przez jej rejestrację i używanie.

 

Jak zatem widać, znów w przypadku naruszenia dóbr osobistych problem rozbija się o to, czy nazwa przechwyconej domeny zawiera nazwę zagranicznej firmy, czy też nie. Jeśli nazwa domeny jest nazwą rodzajową, to używanie i rejestracja tej domeny nie może naruszać praw poprzedniego właściciela, bo nazwa rodzajowa nie jest dobrem osobistym i nie identyfikuje konkretnego przedsiębiorcy.

 

W przypadku domen .com mamy zupełnie inną procedurę – przed Światową Organizacją Własności Intelektualnej (WIPO) i są zupełnie inne przesłanki naruszenia, ale z opisanego przez Panią stanu faktycznego wiemy, iż chodzi o domenę z końcówką .pl.

 

Bez wiedzy, jaką konkretnie domenę Pani przechwyciła i jaka spółka prowadziła tę domenę (chodzi o dokładne dane tego podmiotu), nie mogę pokusić się o bardziej jednoznaczne stanowisko w Pani sprawie – bowiem informacje te mają kluczowe znaczenie. Podkreślę jednak, że jeśli będziemy mieli do czynienia z nazwą rodzajową, to moim zdaniem ma Pani prawo eksploatować domenę i to prowadząc działalność identyczną do tamtego serwisu. Ale jeśli nazwa domeny nie jest nazwą rodzajową tylko nazwą firmy, to sytuacja wygląda inaczej.

 

Wreszcie, warto byłoby zerknąć do umowy łączącej Panią z poprzednim właścicielem domeny – czy ta umowa nie zawiera żadnych przepisów poświęconych np. działalności konkurencyjnej czy wykorzystywaniu domen.

 

Dodam jeszcze, że kiedy już tego rodzaju spór rozstrzyga sąd, warto pamiętać, że w tego typu sprawach sądy bardzo uważnie patrzą na zachowanie stron, np. czy jedna składała drugiej oferty sprzedaży domeny za zawyżoną cenę, w jakim celu nastąpiło przechwycenie, czy był to cel złośliwy, zaszkodzenie kontrahentowi. Jednego Pani nie wolno robić – używać tej domeny jako swego rodzaju „szantażu” – czyli „jeśli mi Państwo więcej nie zapłacą albo jeśli ja nie będę płacić mniej, to nie dostaniecie domeny”. W razie sporu sądowego będzie to argument, że ta domena tak naprawdę była jedynie Pani kartą przetargową, a jej przechwycenie (wykupienie) nie nastąpiło w żadnym wypadku w dobrej wierze. Proszę tego bardzo pilnować. Jeśli życzyłaby sobie Pani skorzystać z dalszej pomocy w negocjacjach z kontrahentem, pozostaję do dyspozycji.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • zero - IV =
.
Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
Szukamy ambitnego prawnika »