Mamy 11 195 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Peer-to-Mail (P2M) – zagadnienia prawne

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 16.05.2009

Artykuł omawia problematykę legalności i odpowiedzialności prawnej związanej ze stosowaniem metody pobierania i udostępniania plików, zwanej Peer-to-Mail (P2M).



Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

P2M to stosunkowo nowa metoda pobierania plików z internetu. Powodem jej wprowadzenia były poważne obiekcje co do legalności ściągania filmów czy muzyki z użyciem Peer-to-Peer (P2P). Podstawę tych wątpliwości stanowi art. 116 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych1, zgodnie z którym „kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nagranie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (w przypadku, gdy przestępstwo popełnione jest nieumyślne – do roku). Rozpowszechnianie utworu polega na udostępnianiu go publicznie w jakikolwiek sposób, wniosek taki wypływa z art. 6 ust. 1 pkt 3 ustawy.

 

Podstawową różnicą między P2M a P2P jest miejsce, na którym zlokalizowany jest ściągany utwór. W tym drugim wypadku pliki znajdują się na dyskach twardych komputerów osób, które w danym momencie korzystają z internetu. Takie programy wymuszają na użytkowniku, jako warunek korzystania z programu, udostępnienie zasobów, a ponadto automatycznie udostępniają fragmenty utworów, które są w danym momencie pobierane. Powoduje to, iż użytkownik korzystający z P2P udostępnia utwór nieograniczonej liczbie osób, a więc dopuszcza się jego rozpowszechniania.

 

Natomiast w przypadku P2M plik pobierany zlokalizowany jest w skrzynce pocztowej. Dostęp do niego uzyskujemy przez pobranie właściwego programu i zainstalowanie go na komputerze. Zwykle są to skrzynki o dużej pojemności, udostępniane przez portale internetowe, zawierające pliki audio, wideo czy mp3. Aby jednak ściągnąć taki plik, po pierwsze konieczna jest wcześniejsza rejestracja na forum internetowym (a następnie podawanie loginu oraz hasła). Po drugie, ten, kto udostępnia plik, generuje jednocześnie kod dostępu, tzw. hashcode. Osoba, które chce pobrać plik, musi ten kod znać. Transfer plików odbywa się za pomocą poczty elektronicznej, a zatem stanowi prywatną korespondencję użytkowników.

 

Kwestie karnoprawne

 

Przede wszystkim użytkownik pobierający plik z użyciem P2M nie popełnia przestępstwa z art. 116 prawa autorskiego, nie udostępnia bowiem ściąganego utworu. Samo bowiem ściąganie jak i posiadanie nieoryginalnych czy pobranych bez zgody twórcy kopii filmów czy muzyki nie stanowi przestępstwa, ponieważ nie mamy tu do czynienia z rozpowszechnianiem utworu. Niewątpliwie natomiast może wypełniać znamiona przestępstwa zamieszczanie plików na serwerze poczty, gdyż są one wówczas udostępnione do ściągania większej liczbie osób.

 

Kwestie cywilnoprawne

 

Fakt, iż jakieś zachowanie nie stanowi przestępstwa, nie oznacza, iż nie rodzi odpowiedzialności cywilnej w stosunku do twórcy. Zgodnie z art. 23 ust. 1 bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego (dozwolony użytek). W sytuacji, gdy ktoś ściąga pliki za pomocą P2P i niejako „przy okazji” udostępnia je innym, nie ma wątpliwości, iż wykracza on poza dozwolony użytek i takie zachowanie narusza prawa autorskie także w zakresie cywilnoprawnym. Ale czy samo pobieranie plików bez ich rozpowszechniania mieści się w ramach dozwolonego użytku? Zagadnienie jest bardzo kontrowersyjne.

 

Jedni – przedstawiciele tzw. „szkoły krakowskiej” (np. prof. J. Barta) uznają, iż samo ściąganie plików z internetu mieści się w granicach dozwolonego użytku osobistego.

 

Natomiast interpretacja przepisów prawa autorskiego prowadzi do wniosku odmiennego. Otóż zgodnie z art. 23 ust. 1 wolno nieodpłatnie korzystać bez zezwolenia twórcy z już rozpowszechnionego utworu. Dozwolony użytek obejmuje także umożliwienie korzystania z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Pojęcie utworu rozpowszechnionego definiuje art. 6 ust. 1 pkt 3; jest to utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie.

 

Utwór, który został udostępniony do pobierania w internecie za pomocą P2M, nie jest zatem utworem rozpowszechnionym w myśl art. 23, jeśli jego upublicznienie nastąpiło bez zezwolenia twórcy (ogromna większość wypadków). A skoro tak, to w ogóle nie jest spełniona przesłanka dozwolonego użytku. Ponadto, skoro utwór został rozpowszechniony bezprawnie (bez zgody twórcy), to trudno uznać, że zgodne z prawem (cywilnym) jest korzystanie z takiego utworu. Można odwołać się tu do teorii tzw. owoców zatrutego drzewa (fruit of the poisoned tree), która kojarzy się co prawda zwykle ze zbieraniem dowodów w postępowaniu karnym, ale tu nabiera innego znaczenia. Jeśli na samo udostępnienie w internecie autor nie wyraził zgody (a więc upublicznienie jest „zatrute”), to pobranie pliku („owocu”) z owego źródła też będzie „zatrute” (niemieszczące się w ramach dozwolonego użytku).

 

Zwolennicy tego poglądu powołują się też na art. 35 prawa autorskiego, zgodnie z którym dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.

 

Na jakie konsekwencje cywilnoprawne może zatem narazić się użytkownik korzystający z utworu pobranego za pomocą P2M? Określone są one w art. 79 prawa autorskiego, najważniejszą jest odpowiedzialność odszkodowawcza, która polegać może na obowiązku zapłaty sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu. Krótko mówiąc, jeśli ktoś pobrał np. grę komputerową, której oryginalna wersja kosztuje 100 zł, to będzie musiał zapłacić twórcy 200 zł, a jeśli naruszenie było zawinione – 300 zł.

 

Należy jednak zaznaczyć, iż niezmiernie rzadko zdarza się, by twórca czy uprawnione organizacje dochodziły od pojedynczego internauty opisanego wyżej tzw. odszkodowania za bezumowne korzystanie z utworu, ze względu na niską wartość roszczenia.

 

Transfer P2M podlega ochronie jako tajemnica korespondencji

 

Najważniejszą różnicą praktyczną pomiędzy P2P a P2M jest to, iż w pierwszym wypadku transfer plików jest jawny, natomiast w drugim – jako wykorzystujący skrzynkę pocztową – ma charakter prywatny i podlega konstytucyjnej ochronie tajemnicy korespondencji.

 

Zgodnie z art. 218 § 1, w zw. z art. 236 Kodeksu postępowania karnego jedynie sąd lub prokurator mają prawo otwierać korespondencję przesyłaną pocztą elektroniczną lub zarządzić jej otwarcie. Postanowienie prokuratora lub sądu doręcza się m.in. adresatowi korespondencji. Przysługuje na nie zażalenie do sądu wyższej instancji, a jeśli postanowienie wydał prokurator – do sądu. W praktyce więc zawsze kontrola poczty podlega kontroli sądowej; przepis art. 236 § 2 K.p.k., który przewidywał, iż zażalenie na postanowienie prokuratora rozpoznaje prokurator nadrzędny, został bowiem uznany za niezgodny z Konstytucją wyrokiem z 03.07.2008 r.2 Policja nie może więc w ramach czynności operacyjnych kontrolować transferu danych, jak w przypadku P2P. Ponieważ zgodnie z art. 122 prawa autorskiego ściganie przestępstwa z art. 116 następuje co do zasady na wniosek pokrzywdzonego; w praktyce więc istnienie odpowiedzialności za przekaz P2M jest fikcją. Pokrzywdzony bowiem najpierw musiałby mieć podstawy do twierdzenia, że jego prawa zostały naruszone, a trudno mu będzie to wykryć bez otwarcia korespondencji pocztowej, co można zrobić jedynie za zezwoleniem prokuratora lub sądu, które w praktyce mogłoby zostać wydane... dopiero po złożeniu takiego wniosku.

 

 

 


 

  1. Dz. U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.
  2. K 38/07, opublikowany w dniu 11 lipca 2008 r. – Dz. U. z 2008 r. Nr 123, poz. 802). Przepis utracił moc obowiązującą 12.01.2009 r.


Stan prawny obowiązujący na dzień 16.05.2009


Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

»Podobne materiały

Kilka popularnych mitów dotyczących (braku) ochrony praw autorskich w internecie

Wielu internautów ulega mylnemu wrażeniu, że dzieła umieszczone na stronach internetowych nie podlegają w pełni ochronie prawa autorskiego. Autor artykułu wyjaśnia, jak wygląda sytuacja tych dzieł na tle przepisów polskiego prawa.

 

Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »