.
Mamy 12 503 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Jak zacząć spłacać niespłacane kredyty?

Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 06.09.2013

Od ponad 3 lat nie spłacam kredytów. Pracuję teraz w Anglii, mam stałą pracę i chciałbym zacząć spłacać zadłużenie. Niestety nawet nie wiem, jaką kwotę jestem winny ani czy toczą się w mojej sprawie jakieś postępowania. Bardzo denerwuję się tą sytuacją, ale nie wiem, jak sobie z nią poradzić. Obawiam się, że jak podejmę jakieś działania, to trafię do więzienia. Co powinienem zrobić?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Przede wszystkim chciałbym Pana uspokoić, że za długi co do zasady nie idzie się do więzienia. Ta zasada została zaniechana w każdym cywilizowanym porządku prawnym. Niewykonanie umowy rodzi odpowiedzialność cywilnoprawną (majątkową), a nie karną.

 

Czasem osoby, które nie otrzymały zapłaty za należne zobowiązania, zgłaszają do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa (art. 286 Kodeksu karnego – K.k.). Tymczasem zgodnie z powszechnie przyjętym w orzecznictwie sądów karnych poglądem samo niewykonanie umowy cywilnoprawnej nie stanowi oszustwa. Właściwą drogą do dochodzenia takich roszczeń jest droga postępowania cywilnego w sądzie cywilnym (gospodarczym).

 

„Odpowiedzialność za przestępstwo z art. 286 § 1 k.k. nie można redukować do odpowiedzialności za dług, wynikający z niewykonania umowy. Nie ulega […] jakiejkolwiek wątpliwości, że zawarcie spółki cywilnej nakłada na wspólnika obowiązek zajmowania się jej sprawami majątkowymi (art. 865 § 1 k.c.). Nie oznacza to jednak, że stwierdzenie nieprawidłowości w funkcjonowaniu takiej spółki automatycznie pociąga za sobą odpowiedzialność karną wspólnika przewidzianą w art. 296 § 1 k.k.” (wyrok Sądu Najwyższego z 28 lipca 2010 r., II KK 21/09, Biul. Pk 2010/4/16, Prok. i Pr. – wkł. 2011/1/9).

 

Oszustwo jest przestępstwem trudnym do udowodnienia, a to ze względu na konieczność wykazania zamiaru bezpośredniego kierunkowego, tak co do celu działania, jak i używanych środków. Dlatego też, ze względu na wymagania w zakresie strony podmiotowej oszustwa, nie wypełnia znamion tego przestępstwa sam fakt, iż pożyczkobiorca, pomimo upomnień ze strony pożyczkodawcy, nie zwraca pożyczki (zob. wyrok SN z 16 stycznia 1980 r., V KRN 317/79, OSNPG 1980, Nr 6, poz. 81).

 

Do przypisania oszustwa konieczne jest ustalenie, że występując o udzielenie pożyczki kredytu lub innego płatnego świadczenia, sprawca działał z zamiarem jego niezwrócenia lub niespłacenia. Należy dodać, że sam fakt zadłużenia nie może decydować o zamiarze wyłudzenia, a dopiero powiązanie różnych okoliczności związanych z zawieranymi umowami kredytowymi lub innymi transakcjami może pozwolić na wyprowadzenie wniosków o zamiarze oskarżonego (zob. wyrok SN z 8 maja 1997 r., II KKN 64/97, Orz. Prok. i Pr. 1998, Nr 3 poz. 6 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 29 kwietnia 1999 r., II Aka 48/99, Biuletyn Prok. Apel. 1999, Nr 8).

 

Niedopełnienie umowy kredytowej stanowi przestępstwo skierowane przeciwko mieniu tylko wówczas, gdy sprawca doprowadza świadomie, tj. z zamiarem uzyskania dla siebie korzyści, do takiego rozporządzenia mieniem, które jest niekorzystne z punktu widzenia interesów podmiotu dokonującego rozporządzenia (zob. wyrok SN z 30 sierpnia 2000 r., V KKN 267/00, OSP 2001, z. 3, poz. 51).

 

Niezwrócenie kredytu w terminie nie może jeszcze stanowić dostatecznej podstawy do uznania za wyłudzenie, jeżeli nie zostanie ustalone, że już w momencie zawierania umowy o kredyt sprawca miał zamiar uzyskania korzyści majątkowej przez doprowadzenie do osiągnięcia korzyści przez pogorszenie sytuacji kredytodawcy (zob. wyrok SA w Poznaniu z 15 marca 1995 r., II Akr 482/95, Prok. i Pr. 1996, Nr 11, poz. 20; M. Rogalski, Pożyczka a przestępstwo oszustwa w polskim prawie karnym, PS 1992, Nr 4, s. 17 i n.)

 

Przy ustalaniu zamiaru sprawcy oszustwa w zasadzie nieprzyznającego się do popełnienia czynu, a w szczególności przy zawieraniu umów o pożyczkę pieniędzy, należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności, na podstawie których można byłoby wyprowadzić wnioski dotyczące realności wypełnienia obietnic złożonych przez sprawcę osobie rozporządzającej mieniem, a zwłaszcza jego możliwości finansowe, skalę przyjętych zobowiązań, które ma świadczyć z niekorzyścią dla siebie, a na korzyść rozporządzającego mieniem, zachowanie sprawcy po otrzymaniu pieniędzy, jego stosunek do rozporządzającego mieniem w związku z upływem terminów płatności sumy pożyczonej lub odsetek, z jednoczesną oceną przy zwłoce płatności zmian w sytuacji materialnej sprawcy na niekorzyść oraz przyczyn takiego stanu rzeczy. Tylko więc opierając się na kompleksowej ocenie okoliczności uzyskania pożyczki i wagi przyczyn jej niespłacenia, można wysnuć logiczne wnioski, czy mamy do czynienia z oszustwem czy też niekaralnym niedotrzymaniem warunków zwrotu pożyczki (zob. wyrok SN z 3 kwietnia 1980 r., II KR 73/80, niepubl.).

 

Podstawowym kryterium rozgraniczenia oszustwa (art. 286 § 1 K.k.) od niewywiązania się z zobowiązania o charakterze cywilnoprawnym jest wykazanie, że w chwili zawierania zobowiązania (umowy) sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, tj. dążył do uzyskania świadczenia poprzez wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu co do okoliczności mających znaczenie dla zawarcia umowy, mając świadomość, że gdyby druga strona umowy znała rzeczywisty stan, nie zawarłaby umowy lub nie zawarłaby umowy na tych warunkach, na jakich została zawarta (por. wyrok SN z 6 listopada 2003 r., II KK 9/03, LEX nr 83773).

 

Orzeczenia ta stanowią odzwierciedlenie linii orzecznictwa, które stoi na stanowisku, że prawo karne zasadniczo nie powinno ingerować w kwestie związane z wykonywaniem lub niewykonywaniem umów cywilnoprawnych, o ile strony nie używają środków przez prawo wyraźnie zabronionych.

 

Wyjątkowo możliwe jest skazanie kogoś za oszustwo, jeśli od samego początku nie ma zamiaru płacić czy np. wysłać towaru (np. sprzedawcy na Allegro, którzy przyjmują płatności i masowo nie wysyłają towaru). Jeśli jest wielu oszukanych klientów, którzy pójdą na policję, to w końcu organy ścigania zaczynają się interesować takimi sprzedawcami.

 

Pozostaje zatem kwestia odpowiedzialności cywilnej. Nie wnikam w kwestie moralne, czy uważa Pan, że kredyty powinien Pani spłacić, czy też nie. Natomiast stan prawny jest następujący. Pisze Pan, że nie spłacał nic od co najmniej 3 lat. Tymczasem roszczenia o zapłatę kolejnych rat kredytu przedawniają się właśnie z upływem lat 3, jako roszczenia banku związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Termin przedawnienia biegnie od dnia następnego po dniu, w którym roszczenie stało się wymagalne. Jeśli bank nie podejmował żadnych czynności przed sądem (nie wniósł pozwu o wydanie nakazu zapłaty, wniosku o nadanie bankowemu tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności), to jest duże prawdopodobieństwo, że roszczenie uległo przedawnieniu.

 

Natomiast jeśli banki podejmowały określone czynności przed sądem, to bieg przedawnienia został niewątpliwie przerwany. W takim wypadku najprawdopodobniej banki uzyskały nakazy zapłaty przeciwko Panu lub tytuły wykonawcze i wystąpiły do komornika o wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Co stało się z tymi postępowaniami – nie wiemy.

 

Uwaga: bieg przedawnienia przerywa także każda czynność dłużnika, z której wynika, że ma on wiedzę i świadomość długu – np. prośba o odroczenie terminu płatności, rozłożenie na raty (wywołuje więc efekt przeciwny do zamierzonego). Jeśli więc np. zadzwoni Pan do banku i powie, że ma długi, i zapyta się, jak je spłacić, to może dojść właśnie do przerwania biegu przedawnienia (które np. może już prawie się kończyć), a rozmowy z pracownikami banku zwykle są rejestrowe (oczywiście na początku rozmowy udzielana jest informacja, że treść rozmowy jest utrwalana). Zatem trzeba rozmawiać bardzo ostrożnie i najwyżej zapytać się, czy ma Pan jakieś zadłużenie. Raczej nie należy przyznawać się, że wie Pan o nim, ani pytać, ile wynosi lub kiedy ma Pan je spłacić.

 

Jeśli chce Pan ustalić, czy przeciwko Panu zostały wydane jakieś wyroki, można to zrobić w dość prosty sposób. Mianowicie zwykle takie sprawy trafiają do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania. Najlepiej więc udać się do wydziału cywilnego sądu (ewentualnie gospodarczego, jeśli kredyty brał Pan jako przedsiębiorca, tj. prowadząc działalność gospodarczą „na firmę”), podać swoje imię i nazwisko i zapytać, czy toczyły się jakieś sprawy z Pana udziałem. W sądzie pracownicy sprawdzą to bardzo szybko, gdyż mają elektroniczny rejestr spraw umożliwiający wyszukiwanie również po imieniu i nazwisku. Ja sam kiedyś miałem bardzo podobną sprawę, kiedy pewna Pani chciała sprawdzić, czy zostały przeciwko niej wydane nakazy zapłaty (jej mąż brał na nią kredyty i pożyczki). Udało się to ustalić w bardzo krótkim czasie. Pracownicy sekretariatu na miejscu udzielą Panu informacji o sprawach i może Pan uzyskać wgląd do akt spraw – na miejscu lub po uprzednim umówieniu terminu (niektóre akta mogą być w archiwum). Należy wówczas przejrzeć te akta i zobaczyć, co działo się w sprawach – przede wszystkim należy zwrócić uwagę, czy zostały wydane nakazy zapłaty i na jaką kwotę. Być może jakieś sprawy są jeszcze w toku, np. dopiero co został złożony pozew albo niedawno został wydany nakaz zapłaty i można go zaskarżyć.

 

Natomiast jeśli chodzi o spłatę zadłużenia, to informację można uzyskać także w bankach (co oczywiście nie zwalnia z obowiązku weryfikacji dokumentów). Niektórzy w takich sytuacjach biorą też tzw. kredyt konsolidacyjny – jeden bank lub np. spółdzielcza kasa oszczędnościowo-kredytowa dokonuje spłaty wszystkich długów klienta, a on staje się wówczas wyłącznie dłużnikiem tego jednego banku lub tej kasy. Znaczenie ma to m.in. dla przedsiębiorców, bo jeśli mają tylko jednego wierzyciela, to brak jest przesłanki do ogłoszenia upadłości (muszą mieć co najmniej dwóch wierzycieli). Natomiast oczywiście kredyt konsolidacyjny wiąże się z kolejnymi kosztami i opłatami.

 

Jeden ze sprytnych sposobów polega na tym, że klient zawiera kredyt konsolidacyjny, kasa lub bank po zawarciu umowy kredytu natychmiast spłaca zadłużenie klienta, następnie klient w terminie 14 dni od zawarcia umowy na podstawie ustawy o kredycie konsumenckim odstępuje od umowy o kredyt konsolidacyjny. Skutkiem jest obowiązek zwrotu wzajemnych świadczeń. Konsument musi więc zwrócić świadczenie, które otrzymał od banku lub SKOK-u, a jest nim właśnie suma przeznaczona na spłatę zadłużenia. Nie ma bowiem możliwości, aby „cofnąć” spłatę zadłużenia i wrócić do stanu sprzed spłaty. De facto więc klient osiąga efekt identyczny, jak w przypadku wzięcia kredytu konsolidacyjnego, bez zawierania go – jest obowiązany jedynie do zwrotu kwoty, którą bank za niego spłacił, co do zasady bez innych opłat i kosztów, tyle że nie w ratach, ale w terminie 30 dni od dnia zawarcia umowy. Inna sprawa, że i tak można wówczas negocjować spłatę w ratach, bo skoro klient zawarł umowę o kredyt konsolidacyjny, to logiczne jest, że najprawdopodobniej nie ma takiej sumy, jaką powinien zwrócić.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • dziewięć minus sześć =
.
Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
Szukamy ambitnego prawnika »