Mamy 10 894 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Narażenie dziecka na niebezpieczeństwo

Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 24.05.2012

Były mąż „wsadził” naszego 13-letniego syna do pociągu relacji Katowice–Poznań bez mojej wiedzy i zgody. Do domu z dworca dziecko przywiózł kolega męża. Czy było to narażenie dziecka na niebezpieczeństwo?


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Niewątpliwie Pani może omówić zaistniałą sytuację ze swym byłym mężem, czyli z ojcem dziecka. Jeżeli Pani uważa, że były mąż zachował się w sposób grożący dobru dziecka, to może Pani skierować sprawę do sądu rodzinnego – np. w celu doprecyzowania przez sąd określonych zachowań ojca.

 

W zakresie sprawowania władzy rodzicielskiej szczególnie ważne znaczenie ma prawa zasada dobra dziecka, która jest jedną z najważniejszych zasad Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. W przypadku wystąpienia do sądu będą ważone różne argumenty. Pani sama napisała, że Państwa dziecko zostało odebrane ze stacji docelowej przez kolegę Pani byłego męża. Trudno w tej sytuacji mówić o porzuceniu syna lub o celowym narażeniu go na niebezpieczeństwo. Oczywiście, niebezpieczne towarzystwo w pociągu – np. widoczne zachowania chuligańskie – mogą skłaniać do innego wniosku. Stan zdrowia – zarówno trwały (zwłaszcza niepełnosprawność), jak i czasowa niedyspozycja (np. skutki urazu) – może modyfikować ocenę zachowania ojca dziecka. Jednakże ewentualna modyfikacja nie byłaby skutkiem „mechanicznego” odniesienia wieku dziecka do sytuacji jazdy koleją. Chodzi o okoliczności danego przypadku. Ktoś, kto pozostawi w domu bez opieki dorosłego niedołężnego człowieka na czas zbyt długi (w danych okolicznościach), może odpowiadać za narażenie danej osoby na niebezpieczeństwo. Parę przykładów – zarówno z przepisów prawnych, jak i z orzecznictwa – przedstawiam w dalszym ciągu tej odpowiedzi na Pani pytanie.

 

W przepisach prawnych trudno jest znaleźć regulacje, które wprost by zakazywały korzystania z przestrzeni publicznej przez dzieci. Co prawda dziecko w sensie prawnym (a więc człowiek przed ukończeniem lat 18) jest niepełnoletni – art. 10 i następne Kodeksu cywilnego – ale ustawodawca (od którego wymaga się racjonalności) uznał za właściwie podejście oparte na rzeczywistości (w tym na doświadczeniu życiowym). Trudno byłoby oczekiwać, by nawet licealiści (jeszcze niepełnoletni) byli do szkół (i nie tylko) prowadzeni „za rączkę”. Nadopiekuńczość rodziców może być nawet przyczyną dokuczania dziecku przez rówieśników. Rodziny są różne. Wielodzietność jest dozwolona. Trudno jest – mając kilkoro dzieci w wieku szkolnym (niekiedy uczęszczających do różnych szkół) – prowadzić każde z nich do szkoły i z powrotem. W dodatku rodzic – jadąc z dzieckiem autobusem lub osiągiem – miałby obowiązek płacić za przejazd. Dlatego pozwala się dzieciom korzystać ze środków lokomocji, również samodzielnie. Co więcej, tysiące dzieci w Polsce – a zapewne miliony na całym świecie – codziennie samodzielnie jeżdżą pociągami do szkół (i z powrotem). Większość z nich musi sobie radzić bez pomocy kierowcy odbierającego ze stacji.

 

Artykuł 43 Prawa o ruchu drogowym stanowi:

 

„1. Dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat. Nie dotyczy to strefy zamieszkania.

 

2. Dziecko w wieku do 15 lat, poruszające się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym, jest obowiązane używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu.

 

3. Przepisy ust. 1 i 2 nie dotyczą drogi przeznaczonej wyłącznie dla pieszych”.

 

Zacytowałem fragment Prawa o ruchu drogowym, ponieważ na dworce (stacje) kolejowe dociera się lub kieruje się z takich obiektów, korzystając z dróg publicznych. Wobec tego zasadne wydaje się pomocnicze (czyli przez analogię) odwołanie się do zacytowanego tekstu ustawowego. Proszę zauważyć, że ustawodawca dozwala na samodzielne korzystanie z dróg publicznych dzieciom przynajmniej siedmioletnim. Dziecko przynajmniej 10-letnie (a więc młodsze od Państwa syna) może na drodze publicznej opiekować się dzieckiem w wieku poniżej 7 lat. W dostępnym w Internecie „Regulaminie przewozu osób, rzeczy i zwierząt przez PKP Intercity (RPO-IC)” dzieci od ukończonych 10 lat życia traktuje się jak dorosłych w przypadku miejsc do leżenia lub miejsc sypialnych – a więc w pociągach jadących wiele godzin, w tym w porze nocnej. Przejazd koleją z Katowic do Poznania różni się od „zaliczenia Kolei Transsyberyjskiej”, zwłaszcza jazda w dzień i bez przesiadki. Zapewne również Pani widzi minimalne możliwości zasadnego zarzucenia ojcu dziecka, że naraził je na niebezpieczeństwo – zwłaszcza w przypadku incydentalnym. Co więcej, Pani były mąż zadbał o to, by w Poznaniu dziecko było bezpieczne, na co wskazuje odebranie Państwa syna przez kierowcę, który zapewne mógłby być świadkiem w postępowaniu (np. przed sądem rodzinnym).

 

Dla pełniejszego przedstawienia stanu prawnego należy przedstawić dalsze materiały źródłowe.

 

Artykuł 210 Kodeksu karnego (w skrócie K.k.) stanowi:

 

„§ 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 

§ 2. Jeżeli następstwem czynu jest śmierć osoby określonej w § 1, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

 

Jeżeli Pani uważa za zasadne powiadomienie organów ścigania (np. prokuratury) o zaistniałej sytuacji, to – jako osoba wolna i mogąca ponosić odpowiedzialność prawną – może Pani dokonać odpowiedniego powiadomienia; lepiej „o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” niż „o popełnieniu przestępstwa”. Jaki jest uzasadnienie dla łagodniejszej formy ewentualnego powiadomienia? Chodzi przede wszystkim o ograniczenie niebezpieczeństwa ponoszenia odpowiedzialności za nieprawdziwe powiadomienie (art. 234, 238 K.k.). Proszę również pamiętać, że – choć politycy często mówią o zasadności uchylenia artykułu 212 K.k. – nadal można w Polsce ponosić odpowiedzialność karną za pomówienie (art. 212 i następne K.k.). Zapewne w podjęciu decyzji co do ewentualnego powiadomienia pomocne okaże się zapoznanie z tezą wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2001 r. (sygn. akt V KKN 94/99):

 

„»Porzucenie«, o którym mowa w art. 187 § 1 d.k.k. [obecnie art. 210 § 1 k.k.], oznacza działanie polegające na opuszczeniu dziecka lub osoby nieporadnej, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nią, bez zapewnienia jej opieki ze strony innych osób. Do istoty »porzucenia« należy więc pozostawienie osoby, nad którą miała być roztoczona opieka, własnemu losowi, przy czym chodzi tu nie tylko o zaniechanie sprawowania opieki nad osobą małoletnią lub nieporadną, lecz także o uniemożliwienie takiej osobie udzielenia natychmiastowego wsparcia”.

 

Prawdopodobnie wysłanie przez Pani byłego męża swego kolegi w celu zaopiekowania się synem trudno byłoby uznać za przejaw porzucenia go. Ustawodawca również w Kodeksie wykroczeń odwołuje się do wyżej wspomnianych zagadnień (wieku 7 lat oraz okoliczności danego przypadku). Artykuł 106 stanowi: „kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka, podlega karze grzywny albo karze nagany”.

 

Ma Pani różne możliwości. Mam nadzieję, że treść tej odpowiedzi pomoże Pani postępować w sposób odpowiedni – zwłaszcza z uwagi na dobro dziecka. Proszę samodzielnie i odpowiedzialnie rozważyć, czy miały miejsce okoliczności naprawdę niebezpieczne dla Państwa syna. Jeżeli tak – zwłaszcza z uwagi na jej stan zdrowia lub z powodu sytuacji (np. opanowania pociągu przez chuliganów) – to może Pani skorzystać z możliwości daleko idących (czyli dotyczących prawa karnego lub prawa wykroczeń). Zasadne wydaje się branie pod uwagę zdania syna. Co jeżeli po próbie „zrobienia wielkiego halo” (np. w prokuraturze, lub w sądzie), biegły (psycholog lub pedagog) wyda opinię, że było to wartościowe dla prawidłowego rozwoju chłopca doświadczenie życiowe? Jak, również Pani zdaniem, skończy się postępowanie – np. przed sądem rodzinnym – jeżeli Państwa syn zezna (zapewne przesłuchiwana poza salą rozpraw), że był lub jest zadowolony z podróży? Pani w swym pytaniu przedstawiła określony wycinek rzeczywistości. Pani zna o wiele więcej faktów niż ja. Proponuję decydować w oparciu o swą wiedzę i jej rozsądną ocenę. Zdarza się, że przejawy autentycznej troski bywają uznawane za przejaw złej nadopiekuńczości. Stosunkowo niedawno w mediach poinformowano, że rodzice długo starali się o odzyskanie syna, który został – na wniosek jakiegoś urzędnika – im zabrany, z powodu „nadopiekuńczości”. Proszę w szczególności zastanowić się, czy chodziło o incydentalny – zwłaszcza wymuszony zdarzeniem losowym – przypadek, czy nawet o zaplanowane działanie, by Panią sprowokować, aby (łatwiej) zarzucić Pani nadopiekuńczość. Trudno jest mi ferować wyroki, jednak zwracam Pani uwagę na potrzebę spokojnego i wszechstronnego rozważenia różnych okoliczności.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

wersja do druku drukuj

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • 1 - IV =

»Podobne materiały

Wytoczenie powództwa o ustalenie ojcostwa pozamałżeńskiego

Zaszłam w ciążę, lecz ojcem dziecka nie jest mój mąż. Mąż akceptuje tę sytuację. Ojciec dziecka odgraża się, że będzie dochodził swojego ojcostwa. Jakie ma możliwości w tym zakresie?

 

Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
wizytówka Szukamy ambitnego prawnika »