Mamy 11 676 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne

Masz podobny problem?
Opisz nam go i zadaj pytania.

(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Hałas sąsiedzki

Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 18.04.2016

Czy istnieje możliwość wymuszenia na sąsiadach „z góry” rozłożenia na podłodze wykładziny, żeby zapobiec hałasowi, jaki towarzyszy zabawom ich dzieci? Każde spadanie klocków, szuranie bieganie jest bardzo akustyczne na zwykłych panelach. Zwykła wykładzina zdecydowanie wyciszyłaby hałas, a jest on bardzo uciążliwy szczególnie w weekendy. Dzieci rzadko wychodzą z domu w weekend, więc dom traktowany jest jak plac zabaw. Niestety sąsiedzi nie uznają takiego rozwiązania, bo zaburza ich estetykę.


Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

W tej sytuacji chodzi o zagadnienia z zakresu „prawa sąsiedzkiego”. Z jednej strony, jest własność – przez niektórych uważana za „świętą”. Z drugiej strony są osoby trzecie – inne niż właściciel (albo współwłaściciele) – które mogą odczuwać dyskomfort w związku z korzystaniem z cudzej własności, a niekiedy mogą być tym zagrożone (np. z uwagi na szkody górnicze, oddziaływanie wysypiska, zmianę koryta cieku wodnego lub uniemożliwienie spływu wody).

 

Przyjrzyjmy się ustawowemu określeniu własności – czyli treści artykułu 140 Kodeksu cywilnego (K.c.): „W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”. Właściciele (albo współwłaściciele) akcentują najchętniej swe uprawnienia właścicielskie, z których wolno im korzystać „z wyłączeniem innych osób”. Jednak „inne osoby” żyją, niekiedy znajdują się w oddziaływaniu (i to intensywnym) jakiegoś przedmiotu (np. fabryki) na przykład za sprawą sposobu robienia użytku z danej rzeczy (albo zespołu rzeczy). Z przepisów „prawa sąsiedzkiego” (art. 144 i następne K.c.) szczególnie duże znaczenie w tym przypadku ma artykuł 144 K.c., stanowiący: „Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”. W tym przypadku nie ma drzew, gałęzi lub owoców (zwisających za miedzę), więc trzeba skoncentrować uwagę na artykule 144 K.c.

 

Przepisy „prawa sąsiedzkiego” są jednym z ustawowych ograniczeń korzystania z własności. Inne ograniczenia (również wskazane w artykule 140 K.c.) stanowią zasady współżycia społecznego, na które (dzięki wymienieniu ich w artykule 140) można powołać się w takich sytuacjach wprost; zazwyczaj to kryterium jest środkiem obrony przed roszczeniami (na podstawie art. 5 K.c.).

 

Skoro rozmowy lub próby przekonywania w tym przypadku nie pomagają, to wypada sformalizować relacje w tym zakresie tematycznym – niekoniecznie od razu występując na drogę sądową (czyli wnosząc powództwo). Można wysłać do sąsiadów (albo właściciela tamtego mieszkania) pisemne wezwanie do ograniczenia uciążliwych dla Państwa czynników z tamtego mieszkania. Ewentualnie – w przypadku „mieszkań spółdzielczych” – można by wystąpić z pismem do władz właściwej spółdzielni mieszkaniowej.

 

Jak w każdej ważnej sprawie dobrze jest korzystać z listów poleconych (z możliwą opcją „za zwrotnym potwierdzeniem odbioru”), zaś w instytucjach (np. w sądzie lub w spółdzielni mieszkaniowej) pisma należy składać za pokwitowaniem ich przyjęcia (np. przez biuro podawcze lub przez sekretariat). Wezwanie może zostać określone jako „przedsądowe” (to jest sygnalizujące gotowość wystąpienia na drogę sądową). Można zadeklarować wolę osiągnięcia porozumienia – czyli zawarcia ugody (art. 917 i art. 918 K.c.) – oraz wskazać (wyznaczyć) termin spełnienia żądań, a przynajmniej przystąpienia do negocjacji.

 

Daleki jestem od reklamowania rzeczywiście spornego sposobu podejścia do zagadnienia. Chodzi o relacje sąsiedzkie. Niekiedy przydaje się zdrowa sąsiedzka ciekawość – jej brak (np. udawanie głuchoty w czasie zagrożenia lub brak reakcji na wynoszenie mebli z domu przez obcą ekipę) może mieć negatywne skutki. Spory dotyczące spraw, dla których rozstrzygnięcia jest potrzebna rozwaga oraz doświadczenie życiowe, mogą trwać długo. Samo postępowanie dowodowe – zwłaszcza artykuły: od 127 do 315 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.) – może wymagać czasu, np. związanego z ekspertyzami specjalistycznymi (odnośnie do poziomu hałasu) lub z przeprowadzeniem oględzin przez sędziego (art. 292 i następne K.p.c.). Im dłużej trwa postępowanie, tym więcej mają szansę zarobić biegli (ekspertyzy specjalistyczne bywają kosztowne) oraz pełnomocnicy prawni (zwłaszcza będący zwolennikami „ostrej gry”, przyczyniającej się często do zaognienia sporu). Dzieci sąsiadów mogą podrosnąć (z czym mogą się wiązać innego rodzaju hałasy), a sprawa w sądzie będzie nadal „wisieć na wokandzie”.

 

Życie w pobliżu innych ludzi wiąże się z określonymi uprawnieniami oraz ograniczeniami. Jeśli komuś przeszkadzają inni ludzie w pobliżu, to wyprowadza się na odludzie – wtedy sam nie będzie przeszkadzał innym (np. odkurzaniem w środku nocy lub urządzaniem ciągłych balang) oraz będzie wolny od oddziaływań ze strony innych ludzi.

 

Same zasady współżycia społecznego – jako kryterium zachowań ludzkich (np. w zakresie korzystania z rzeczy) – skłaniają do umiaru, zwłaszcza do unikania przesady.

 

W Polsce (ale nie tylko) ludzie (nawet nastolatkowie) odzwyczaili się od dzieci oraz normalnych sytuacji rodzinnych. Klaps jest uważany za przestępstwo, siniak (np. związany z łażeniem po drzewach) za „dowód przestępstwa” wobec dziecka, zaś krzyk (jakże naturalny w zabawie) jako przejaw „zdziczenia”. Dzieci to coś normalnego, a nie przejaw patologii lub marginesu społecznego. Eliminacja dzieci (w różny sposób) to faktyczna eliminacja życia.

 

Czymś naturalnym jest, że dzieci (zwłaszcza małe lub chore) płaczą lub hałasują. Żadne przepisy nie normują „wyprowadzania na spacer” – czy to dziecka czy to psa. Władza rodzicielska – art. 92 i następne Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) – powinna być wykonywana w sposób zgodny z dobrem dziecka (chodzi o jedną z najważniejszych zasad K.r.o.). Władza rodzicielska przysługuje rodzicom, a nie sąsiadom – nawet nie krewnym, w tym dziadkom.

 

Część rodziców przesadza w podejściu do swych dzieci. Niekiedy dochodzi do czegoś w rodzaju ubóstwienia dzieci – oczywiście, własnych, bo inne (nawet wszystkie) to przynajmniej „chuligani”, a może nawet „bandyci”. Za zwrócenie uwagi „ich” dziecku (jeśli faktycznie stało się przedmiotem kultu, czyli bożkiem) są gotowi sądzić się latami lub mścić się na innych ludziach (np. przebijaniem opon, zastawianiem miejsc parkingowych sąsiadom); a kiedyś dziękowało się sąsiadom za baczenie na dzieci, a niekiedy za danie im klapsa. Zdarzają się przejawy rodzicielskiej zemsty również wobec nauczycieli – ważniejszy jest stopień od rzeczywistych umiejętności oraz faktycznie pozyskanej wiedzy przez dziecko. Dochodzi do fałszywych oskarżeń – w obronie swego „malutkiego bożka”.

 

W poprzednich akapitach wskazałem – poza racjonalną argumentacją – przejawy przesady, z którą trzeba się liczyć w sytuacjach spornych, zwłaszcza w przypadku zaangażowania „ostrych graczy” jako pełnomocników prawnych. Zdarza się, że emocje mogą spór zepchnąć na „boczny tor”; zapomina się o istocie problemu wyjściowego i następuje „zarzucanie papierami” – zarówno sądu, jak i strony przeciwnej.

 

Przed ewentualnym wystąpieniem na drogę sądową proponowałbym zbadać siłę hałasu (na wolnym rynku są świadczone usługi z tego zakresu), a przynajmniej wykonać nagrania. W przypadku ewentualnych oględzin przez sąd dzieci sąsiadów mogą siedzieć cicho „jak trusia” i zachowywać się „jak aniołki”, zaś w rzeczywistym sporze sądowym należy wywiązać się z obowiązku udowodnienia faktów (okoliczności), z których wywodzi się skutki prawne (art. 6 K.c., art. 232 K.p.c.). Bez rozsądnej argumentacji (najlepiej wspartej właściwymi wnioskami dowodowymi) oraz bez należytej aktywności w postępowaniu sądowym (art. 230 K.p.c.) trudno liczyć na zwycięstwo.

 

Wyżej wskazałem określone sytuacje alternatywne, także co do adresata (adresatów) żądania, by odpowiednio wyciszono tamto mieszkanie. Moja odpowiedź może opierać się na wskazanych przez Panią informacjach. Różne są tytuły prawne do mieszkań. „Prawo sąsiedzkie” wprost dotyczy relacji między właścicielami, zaś ma odpowiednie stosowanie w przypadku ograniczonych praw rzeczowych (art. 244 i następne K.c.), w tym szczegółowo uregulowanych przepisami ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jeżeli owi sąsiedzi są najemcami w cudzym mieszkaniu, to – w przypadku rażąco niewłaściwych zachowań z ich strony – może wchodzić w grę wytoczenie powództwa o rozwiązanie umowy najmu (art. 11 ustawy o ochronie praw lokatorów…).

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • I + 0 =

»Podobne materiały

Praca w niedziele i święta w placówce opiekuńczo-wychowawczej

Pracuję w placówce opiekuńczo-wychowawczej i mam kilka pytań związanych z czasem pracy (pracą w niedziele i święta) w takiej placówce: Jeśli niedziela wchodzi w godziny etatowe pracownika, powinien być jakiś dodatek? Jeśli święto (np. 11 listopad czy 1 styczeń) jest dniem wolnym od zajęć i pracy, a

 

Podział współwłasności gruntu – czy należy mi się więcej niż bratu?

Ja i mój brat jesteśmy współwłaścicielami domu i działki (po 50%). Podczas podziału budynku okazało się, że powierzchnia, którą ja zajmuję, jest o 20 m2 większa. Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie w przypadku podziału gruntu? Czy należy mi się proporcjonalnie większy udział w gruncie?

 

Przeniesienie stopnia wojskowego na odpowiedni stopień w Policji – art. 56 ustawy o Policji

Mam pytanie dotyczące przeniesienia stopnia wojskowego podporucznika na stopień podkomisarza Policji. Otóż kiedy pół roku temu zostałem przyjęty do służby w Policji posiadałem stopień wojskowy starszego kaprala podchorążego. Natomiast stopień podporucznika Wojska Polskiego otrzymałem przed miesiącem

 

Wystąpienie wspólnika ze spółki cywilnej a kontynuacja działalności

Wraz ze wspólnikiem mamy spółkę cywilną i prowadzimy dwa sklepy. Wspólnik chce zrezygnować z uczestnictwa w spółce. Co powinienem teraz zrobić? Zmienić nazwę firmy i kontynuować działalność? Jakie będą skutki dla naszych sklepów w związku z wystąpieniem wspólnika ze spółki cywilnej? Czy do

 

Sprzedaż pracownikowi samochodu należącego do spółki z o.o.

Spółka z o.o., będąca płatnikiem VAT, planuje zakupić samochód osobowy z homologacją ciężarową (za ok. 100 000 zł). Jak przeprowadzić ten zakup, by móc sprzedać samochód później jak najtaniej pracownikowi? Po jakim czasie można go odsprzedać pracownikowi, za jaką cenę i co z podatkami?

 

Kiedy warto być na KRUS-ie?

Mam 36 lat, do tej pory byłam 2 razy na stażu i 3 miesiące pracowałam na etacie, poza tym nie pracowałam na umowę. Mam pole (60 arów) i zastanawiam się, czy warto zarejestrować sie w KRUS-ie i opłacać składki. Co na przykład w sytuacji, gdybym znalazła pracę i musiała przejść do ZUS? Czy wtedy skład

 

Emerytura rolnicza zamiast renty rodzinnej

Pobieram rentę rodzinną, którą wypłaca ZUS. Jednocześnie jako posiadaczka gospodarstwa rolnego opłacam KRUS. W tej chwili mogę przejść na emeryturę rolniczą, bo spełniam wszystkie wymagania. Ta emerytura byłaby trochę wyższa od renty, bo doliczono by kilka lat pracy. Jestem z rocznika 1948. Czy jest

 

Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem:
Prawnicy

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
Szukamy ambitnego prawnika »