Przejście do głównej strony serwisu ePorady24.pl >>

Drukuj

Opublikowane: 23.10.2015

Autor: Grzegorz Gęborek

Naruszenie praw autorskich w Niemczech

Rok temu zupełnie nieświadomie „ściągnęłam” kilka utworów w Niemczech. Niedawno przez przypadek dowiedziałam się, że jest to karalne w tym kraju, że naruszyłam prawa autorskie. Do dzisiaj nie otrzymałam żadnej kary, nawet dokładnie nie wiem, czy program, z którego „ściągałam”, był nielegalny. Jednak strach pozostał. Znajomi mówią, że przy kontroli granicznej mogę mieć problemy, bo widnieję w bazie. Czy to możliwe? Co mi grozi?

 

W pierwszej kolejności należałoby ustalić, czy przypadkiem pobrane utwory nie były udostępniane na tzw. otwartej licencji bądź w inny sposób dozwolony przepisami. Jeżeli tak nie było i pobrała Pani nielegalną kopię, to należy mieć na uwadze potencjalne naruszenie przepisów niemieckiej ustawy o prawie autorskim [„Urheberrechtsgesetz vom 9. September 1965 (BGBl. I S. 1273), das zuletzt durch Artikel 1 des Gesetzes vom 5. Dezember 2014 (BGBl. I S. 1974) geändert worden ist” dalej UrhG.

 

W przypadku naruszenia praw autorskich poprzez nieuprawnione powielanie, czy rozpowszechnianie utworu posiadacz praw do utworu może dochodzić swoich praw w pierwszej kolejności poprzez wezwanie do zaprzestania naruszeń, a w dalszej – na drodze postępowania cywilnego. W takim przypadku w grę wchodzi odszkodowanie oraz zobowiązanie się do zaprzestania dalszych naruszeń.

 

Cały problem wynika z tego, że większość programów służących do wymiany plików w sieci podczas pobierania przez Panią programu również udostępnia fragment innym użytkownikom, czyli dochodzi do rozpowszechniania utworu, czy też powielania. Problem nie leży co do zasady w legalności programu, a sposobie pobierania. W związku z tym pojawiły się wyspecjalizowane kancelarie, które zlecają śledzenie ruchu w sieci i prowadzą zorganizowane akcje skierowane przeciwko osobom wymieniającym się plikami. Istnieje małe prawdopodobieństwo, żeby akurat Pani przypadek został zauważony lub były podejmowane jakieś działania, jeżeli nie dostała Pani żadnych pism w związku z pobraniem i zawierających kierowane pod Pani adresem roszczenia. W praktyce wygląda to tak, że otrzymuje Pani pismo z wezwaniem do zaprzestania naruszeń oraz wzorem oświadczenia o zaprzestaniu naruszeń oraz kwotą do zapłaty tytułem zwrotu kosztów i ewentualnie odszkodowania.

 

Przeważnie akcje masowe dotyczą jednego utworu, może Pani sprawdzić w sieci, czy była prowadzona akcja dotycząca pobranych utworów.

 

Obawia się Pani szczególnie odpowiedzialności karnej. Trzeba zauważyć, że w UrhG zawarto również przepisy karne. Mam tu na myśli § 106 ust. 1 UrhG, w którym przewidziano karę pozbawienia wolności do lat trzech albo grzywnę za powielanie, rozpowszechnianie albo upublicznianie dzieła z naruszenie przypadków dopuszczonych w ustawie bez zgody uprawnionego.

 

Jest to jednak tzw. przestępstwo wnioskowe, oznacza to, że wszczęcie i prowadzenie postępowania wymaga wniosku uprawnionego. Ściganie z urzędu jest możliwe wyłącznie w przypadku istnienia szczególnych publicznych interesów w ściganiu sprawcy. W opisanej przez Panią sprawie jest jednak mało prawdopodobne, aby była Pani ścigana z urzędu. Zatem jeżeli nie został złożony wniosek o ściganie i w związku z tym nie jest Pani poszukiwana, to nie zostanie Pani zatrzymana.

 

Co się tyczy uprawnień Zollamtu, to rzeczywiście UrhG nadaje funkcjonariuszom szczególne uprawnienia, skatalogowane w § 111 b oraz § 111c; dotyczą one jednak odebrania lub zatrzymania rzeczy, co do których istnieje podejrzenie, że ich wyprodukowanie, rozpowszechnianie czy powielanie narusza prawa autorskie. Zatem jeżeli Pani nie wywozi lub wwozi na terytorium Niemiec nielegalnych kopii utworu, to nie powinna się Pani obawiać Zollu.

Drukuj

 

Tekst wydrukowany z serwisu www.ePorady24.pl