Przejście do głównej strony serwisu ePorady24.pl >>

Drukuj

Opublikowane: 30.04.2015

Autor: Marek Gola

Złapany na próbie sfałszowania podpisu

Kupiłem samochód w komisie. Komisant zapomniał podpisać się pod umową kupna-sprzedaży. Wyszło to w urzędzie komunikacji przy rejestracji auta. Bezmyślnie podpisałam umowę za komisanta. Urzędniczka zarzuciła mi sfałszowanie podpisu i zapowiedziała zgłoszenie sprawy na policję. Zadzwoniłem do komisanta. Przyjechał do urzędu i podpisał umowę oraz przekreślił poprzedni podpis. Jestem nauczycielem, nie mogę być karany za przestępstwo umyślne. Co robić?

 

Podstawę prawną niniejszej opinii stanowią przepisy Kodeksu karnego (K.k.)

 

Istotna z punktu widzenia Pana interesu jest treść art. 270 K.k., zgodnie z którym:

 

„Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.

§ 2a.  W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

 

Zgodnie z art. 115 § 14 K.k. „dokumentem jest każdy przedmiot lub inny zapisany nośnik informacji, z którym jest związane określone prawo, albo który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne”.

 

Sąd Najwyższy w wyroku z 25 października 1979 r. (II KR 10/79, OSNPG 1980, nr 11, poz. 127) stwierdził: „Dokument jest podrobiony wówczas, gdy nie pochodzi od tej osoby, w której imieniu został sporządzony”. Zgodnie z prezentowanym w orzecznictwie i doktrynie poglądem sprawca czynu, o którym mowa w art. 270 K.k. może dokument będący przedmiotem czynu zabronionego sporządzić w całości albo uzupełnić dany przedmiot lub inny nośnik o pewien tylko element. Istotnym jest jednak, aby z dokumentem lub nośnikiem związane było określone prawo np. majątkowe, albo aby jego treść miała istotne znaczenie prawne.

 

Jak wskazuje się w literaturze przedmiotu prawa karnego materialnego „wprowadzony przez sprawcę element lub elementy przesądzają o tym, że konkretnemu przedmiotowi albo innemu zapisanemu nośnikowi informacji nadawany jest pozór autentycznego dokumentu. Takim elementem może być określony tekst, podpis, odbity znak pieczęci”. Dlatego też Sąd Najwyższy w uchwale z 17 marca 2005 r. (I KZP 2/2005, OSNKW 2005, nr 3, poz. 25) słusznie uznał, że: „Podrobieniem dokumentu [...] jest także potwierdzenie przez uczestnika czynności procesowej fałszywym podpisem nieprawdziwych danych w protokole utrwalającym tę czynność procesową”. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy osoba, której podpis został podrobiony, wyraziła na to zgodę, czy też nie (wyrok SN z 9 września 2002 r., V KKN 29/2001). Powyższe wskazuje, iż umowa sprzedaży w swej istocie stanowi dokument w rozumieniu przepisów prawa karnego, a to z kolei powoduje, że podpisanie się na nim imieniem i nazwiskiem sprzedającego nosi znamiona czynu zabronionego z art. 270 § 1 K.k. Należy jednak zastanowić się, czy w tej sprawie nie mamy do czynienia z przypadkiem, o którym mowa w art. 270 § 2 K.k., tj. z mniejszą wagą czynu. Zasadnym jest nadto podjęcie walki o wykazanie, iż społeczna szkodliwość czynu jest nieznaczna i to winno przemawiać za umorzeniem postępowania. Argumentem przemawiającym za tego rodzaju rozstrzygnięciem jest zarówno zachowanie Pana jak i sprzedającego. Wyraźnie podkreślić należy także, iż działał Pan w dobrym celu, nie miał Pan bowiem zamiaru działania przeciwko interesom sprzedającego, a umowa była rzeczywiście zawarta. Podpisując się pod umową można wskazać, iż działał Pan w dobrze pojętym interesie sprzedającego, a samo złożenie podpisu nie miało żadnego wpływu na przebieg postępowania rejestracyjnego, albowiem umowa była zawarta.

 

Zgodnie z tezą Sądu Najwyższego z wyroku z dnia 9 września 2002 r., sygn. akt V KKN 29/2001 „dla bytu przestępstwa z art. 270 § 1 kk zupełnie obojętne jest to, czy osoba, której podpis podrobiono na dokumencie, wiedziała o tym lub wyraziła na to zgodę, czy też nie. Dokument jest bowiem podrobiony wówczas, gdy nie pochodzi od osoby, w której imieniu został sporządzony. Podpisanie innej osoby jej nazwiskiem na dokumencie mającym znaczenie prawne, nawet za zgodą tej osoby, stanowi przestępstwo z art. 265 K.k. z 1969 r. (por. wyrok z dnia 25 października 1979 r. II KR 10/79 OSNPG 1980/11 poz. 127 str. 7). Przestępstwo z art. 270 K.k. jest przestępstwem formalnym. Dla bytu tego przestępstwa jest przy tym obojętne, czy ktoś poniósł przez to szkodę, czy też nie (por. wyrok Sądu Najwyższego z 14 marca 1959 r. V K 430/59 Służba MO nr 2 str. 349-350)”.

 

W mojej ocenie zasadnym jest zwrócenie uwagi na pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 kwietnia 2005 r., sygn. akt III KK 206/2004, zgodnie z którym:

 

„Definicja dokumentu przedstawiona w art. 115 § 14 K.k. ma szerokie znaczenie, wyrażające się stwierdzeniem, że dokumentem jest każdy przedmiot z którym jest związane określone prawo, albo który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności o potencjalnym znaczeniu prawnym. Status dokumentu zależy więc niejednokrotnie od indywidualnej oceny i dlatego też o tym, czy określony przedmiot stanowi dokument, decyduje jego faktyczna i subiektywna ocena w konkretnej sprawie.

 

Strona przedmiotowa czynu zabronionego z art. 271 § 1 K.k. polega na poświadczeniu w dokumencie nieprawdy co do okoliczności mającej znaczenie prawne, bez względu na to, czy ma on znaczenie na zewnątrz, czy tylko jest wykorzystywany na wewnętrzne potrzeby. Chodzi tu więc o faktyczną doniosłość prawną poświadczenia nieprawdy, rozpatrywaną obiektywnie w oparciu o indywidualne okoliczności sprawy”.

 

Przestępstwa określone w art. 270 K.k. ścigane są z oskarżenia publicznego (z urzędu). Innymi słowy, nie jest niezbędny wniosek do wszczęcia postępowania przygotowawczego, ale z drugiej strony dopóki organ ścigania nie dowie się o takim czynie, dopóty postępowanie nie zostanie wszczęte. De facto na każdym z obywateli ciąży obowiązek poinformowania organów ścigania o popełnieniu przestępstwa. W sytuacji jednak niepowiadomienia nie możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, chyba że pomagamy w zatarciu śladów przestępstwa. Urzędniczka może, ale wcale nie musi zgłaszać takiego zawiadomienia.

 

Z treści pytania wynika jednak, iż najistotniejszą kwestią, która leży w orbicie Pana zainteresowań jest ewentualny wymiar kary. Za popełnienie czynu określonego w art. 270 § 1 ustawodawca przewidział karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Po drugie dopuszczalne jest ponadto warunkowe umorzenie postępowania karnego – art. 66 K.k.

 

W mojej ocenie zasadnym jest jednak podjęcie walki o warunkowe umorzenie postępowania karnego, albowiem pozwoli to Panu w przyszłości wskazywać, iż nie był Pan karany. Istota warunkowego umorzenia postępowania polega na odstąpieniu od skazania i kary wobec sprawcy uznanego za winnego popełnienia przestępstwa, w celu i zastosowaniu przewidzianych przez prawo karnych środków o charakterze probacyjnym.

 

Przenosząc rozważania teoretyczne na grunt przedmiotowej sprawy, wskazać należy, że warunkowe umorzenie postępowania karnego nie jest równoznaczne z wyrokiem skazującym. Sąd, warunkowo umarzając postępowanie karne, odstępuje od skazania i kary. Nie można tym samym mówić, iż jest się prawomocnie skazanym, gdyż nie odpowiada to stanowi rzeczywistemu i prawdzie.

 

Istotne w tej sprawie jest również postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 1 marca 2004 r., sygn. V KK 373/2003, w którym wyrażono pogląd, jakoby „warunkowe umorzenie postępowania karnego oznacza definitywną rezygnację ze skazania i karania sprawcy określonego przestępstwa, jeżeli ten w oznaczonym okresie próby swoim zachowaniem, nie dał powodów do podjęcia przeciwko niemu postępowania karnego”.

 

Warunkowe umorzenie następuje na okres próby, który wynosi od roku do 2 lat i biegnie od uprawomocnienia się orzeczenia. Umarzając warunkowo postępowanie karne, sąd może w okresie próby oddać sprawcę pod dozór kuratora lub osoby godnej zaufania, stowarzyszenia, instytucji albo organizacji społecznej, do której działalności należy troska o wychowanie, zapobieganie demoralizacji lub pomoc skazanym.

Drukuj

 

Tekst wydrukowany z serwisu www.ePorady24.pl