Przejście do głównej strony serwisu ePorady24.pl >>

Drukuj

Opublikowane: 11.08.2011 | Zaktualizowane: 11.08.2011

Autor: Karol Jokiel

Stan wyższej konieczności jako okoliczność wyłączająca bezprawność czynu

Artykuł omawia jedną z podstawowych okoliczności wyłączających bezprawność czynu zakazanego przez Kodeks karny – stan wyższej konieczności.

 

Istotę instytucji prawnej działania w stanie wyższej konieczności normuje przepis art. 26 Kodeksu karnego, czyli ustawy z dnia 06.12.1997 r. (Dz. U. Nr 88, poz. 553 z późn. zm.) – zgodnie z którym „nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego”.

 

W świetle przytoczonego przepisu, działanie w stanie wyższej konieczności jawi się jako okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną sprawcy czynu, choć czyn – na pierwszy rzut oka – stanowi przestępstwo. Dla przykładu: ktoś strzela do psa sąsiada, lecz czyni to wyłącznie dlatego, aby uratować dziecko przechodzącej obok posesji kobiety przed nieprzewidywalnym w skutkach atakiem agresywnego zwierzęcia.

 

Dla uznania, że sprawca czynu działał w stanie wyższej konieczności, należy stwierdzić występowanie w danej sprawie – łącznie – kilku elementów, a to:

  1. stanu bezpośredniego niebezpieczeństwa dla określonego, chronionego przez prawo, dobra;
  2. okoliczności, iż korzystający ze stanu wyższej konieczności działał w celu uchylenia niebezpieczeństwa;
  3. zachowania proporcji pomiędzy dobrem ratowanym i poświęcanym; oraz
  4. okoliczności, iż poświęcenie określonego dobra stanowiło jedyną drogę dla uchylenia zaistniałego stanu zagrożenia;

– każdy z tych elementów wypada omówić tu nieco szerzej.

 

Niebezpieczeństwo, stanowiące podstawę działania w stanie wyższej konieczności, polegać musi na zagrożeniu zniszczeniem lub uszczupleniem dobra chronionego prawem (np. życia, wolności, mienia), a nadto być niebezpieczeństwem rzeczywistym, nie zaś wyimaginowanym czy urojonym, a zatem istnieć obiektywnie. Źródłem zagrożenia może być zachowanie się człowieka, zwierzęcia, tak samo jak i działanie sił przyrody (np. powódź albo pożar).

 

Zgodnie z ukształtowaną już linią orzeczniczą sądów powszechnych przez „bezpośrednie niebezpieczeństwo rozumieć należy takie, które grozi określonemu dobru natychmiast, a więc zagraża tak, że wszelka zwłoka w podjęciu czynności ratowniczych mogłaby czynić je bezprzedmiotowymi, względnie, że naruszenie dobra nie musi nastąpić natychmiast, ale ma charakter nieuchronny, a wstrzymanie się od czynności ratowniczych mogłoby powiększyć rozmiary grożącej szkody lub utrudnić zapobieżenie jej” (tak przykładowo wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 1973 r., III KR 6/1973).

 

Jak już wspomniano na wstępie, korzystający ze stanu wyższej konieczności musi działać „w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa”. Musi mieć zatem świadomość zagrożenia chronionego prawem dobra, wolę uchylenia niebezpieczeństwa oraz przekonanie, iż zaistniałe zagrożenie odwrócić można jedynie przez poświęcenie innego dobra. Mając to na uwadze należy stwierdzić, że jeżeli sprawca celowo powoduje powstanie niebezpieczeństwa po to, aby następnie naruszyć dobro chronione prawem, wtenczas nie będzie on oczywiście mógł powołać się na działanie w stanie wyższej konieczności.

 

Kolejnym warunkiem wyłączenia bezprawności czynu, z uwagi na działanie w stanie wyższej konieczności, jest, aby dobro poświęcone nie przedstawiało wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego (tzw. zasada proporcjonalności). Przy czym, w tak zakreślonych ramach, Kodeks karny odróżnia jednak sytuację, gdy dobro poświęcone jest wartości mniejszej od dobra ratowanego (art. 26 § 1 K.k.), od sytuacji, gdy wartość dobra poświęconego jest równa lub nawet wyższa – ale nie oczywiście – od dobra ratowanego (art. 26 § 2 K.k.) – w tym ostatnim przypadku, zaledwie ją tolerując i warunkowo zrównując w skutkach z pierwszą. Ustawodawca słusznie liczy się bowiem z tym, że od osoby znajdującej się w obliczu bezpośredniego zagrożenia nie można wymagać precyzyjnego wartościowania dobra zagrożonego i dobra poświęconego dla odwrócenia niebezpieczeństwa.

 

Tolerancja dla działającego w warunkach stanu wyższej konieczności nie może jednak iść zbyt daleko i tak też nie jest. Poza jej granice – bez żadnych wątpliwości – wykracza bowiem i nie korzysta z ochrony, poświęcenie dobra o wartości oczywiście większej od dobra ratowanego. Przez określenie „dobro o wartości oczywiście większej” należy rozumieć dobro, które obiektywnie i bezspornie, na pierwszy rzut oka przedstawia wartość większą od innego. Przykładowo, właściciel kury, ściganej przez rasowego psa sąsiada, raczej nie będzie mógł się tłumaczyć stanem wyższej konieczności, gdy zastrzeli psa ratując kurę przed zagryzieniem.

 

Na zasadach wyjątku, w wypadkach usprawiedliwiających przekroczenie granic działania w stanie wyższej konieczności, sąd może tylko zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia (art. 26 § 2 i 3 K.k.), co jednak zależy już wyłącznie od oceny organu orzekającego w danej sprawie.

 

Należy wreszcie wskazać, że rządząca stanem wyższej konieczności zasada subsydiarności polega na tym, że ratować zagrożone dobro przez poświęcenie innego dobra, można tylko wtedy, gdy nie istnieje inny sposób odwrócenia zaistniałego zagrożenia. Innymi słowy, dopóki istnieje możliwość uniknięcia ujemnych następstw niebezpieczeństwa w postaci zniszczenia lub uszczuplenia dobra bez poświęcenia innego dobra chronionego prawem, dopóty poświęcenie takiego dobra nie jest realizacją stanu wyższej konieczności.

 

Zgodnie z przepisem art. 26 § 4 K.k., nie działa w stanie wyższej konieczności, sprawca czynu polegającego na poświęceniu dobra, które ma szczególny obowiązek chronić, nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste, chyba że dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego. Rozwiązanie takie jest w pełni uzasadnione, a odnosi się do osób wykonujących takie zawody jak np. konwojent, ochroniarz czy strażnik, a więc zawody, z którymi ryzyko jest immanentnie związane, a osoba wykonująca taki zawód musi się z tym ryzykiem liczyć.

 

Odmianą sytuacji działania w stanie wyższej konieczności jest tzw. kolizja obowiązków, z których tylko jeden może być wykonany (art. 26 § 5 K.k.). Przykładowo, gdy toną równocześnie dwie osoby, a ratujący ocali tylko jedną z nich nie odpowie on za nieudzielenie pomocy drugiej (tj. za przestępstwo z art. 162 K.k.), ponieważ poświęcenie dobra chronionego prawem (tu życia drugiej, tonącej osoby) nie jest zawinione przez ratującego.

Drukuj

 

Tekst wydrukowany z serwisu www.ePorady24.pl