Mamy 7054 opinii naszych Klientów
Zadaj pytanie » Zadaj pytanie »

Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Wpisz tutaj swoje pytanie, aby trafiło do naszego prawnika specjalisty.

Użycie w reklamie podobnego nazwiska znanej piosenkarki

Autor: Monika Wycykał • Opublikowane: 10.04.2017

Od dwóch lat jestem zamężna, a od 6 lat prowadzę dość popularnego bloga o modzie. Założyłam go, nosząc jeszcze nazwisko panieńskie i pod takim nazwiskiem internauci mnie znają. Tak się składa, że takie samo imię jak ja oraz nazwisko różniące się nieznacznie (jedną literą) nosi też popularna piosenkarka. Mój mąż prowadzi firmę i chciałby uczynić mnie (korzystając z mojego imienia i panieńskiego nazwiska), ambasadorką jego marki ze względu na popularność mojego bloga. Czy używając do reklamy nazwiska panieńskiego, nie złamię żadnych przepisów prawa? Dodatkowo jest jeszcze problem tej piosenkarki o bardzo podobnym nazwisku, bo sporo osób się myli. Czy owa gwiazda mogłaby mieć jakieś roszczenia prawne wobec mnie?

Jakub Bonowicz

Tytułem wstępu chciałabym wskazać, że polskie prawo (i nie tylko polskie) nie nadąża za rozwojem technologii oraz Internetu, dlatego też pomija wiele zjawisk, które kształtują się we współczesnym świecie. Zastanawiając się nad określonym problemem, często nie można znaleźć odpowiedniego przepisu, dającego jasną i precyzyjną odpowiedź na zadane pytanie. Niejednokrotnie, aby poradzić sobie z jakimś zagadnieniem prawnym powstałym w przestrzeni wirtualnej, należy zastanowić się, w jaki sposób dostosować nowe problemy do starych przepisów. Efekty tych zabiegów bywają różne i budzą uzasadnione wątpliwości.

 

W związku z powyższym trzeba zauważyć, że w polskim systemie prawnym nie ma regulacji dotyczących chociażby zasad posługiwania się imionami, nazwiskami, nickami lub innymi oznaczeniami w Internecie. Trudno zatem powiedzieć, iż publikowanie bloga pod panieńskim nazwiskiem, które stało się rozpoznawalne przed ślubem, bezpośrednio narusza jakikolwiek konkretny przepis. Gdyby posługiwała się Pani fałszywym nazwiskiem np. przy dokonywaniu czynności prawnych albo w postępowaniach przed urzędami, sprawa byłaby bardziej jednoznaczna, ponieważ wówczas celowo fałszowałaby Pani swoją tożsamość, aby osiągnąć jakiś cel (np. zaciągnąć pożyczkę bez zamiaru jej spłaty, co wyczerpywałoby znamiona przestępstwa w postaci oszustwa). Kodeks karny z dnia 6 czerwca 1997 r. (j.t. Dz. U. 2016, poz. 1137, z późn. zm.) przewiduje również w art. 190a § 2 przestępstwo polegające na podszywaniu się pod inną osobę: „Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej”. W literaturze prawniczej znaczenie tego przepisu objaśnia się w następujący sposób: „Penalizacja typizowanego w § 2 zachowania ma zapobiegać przede wszystkim stosunkowo nowemu zjawisku, jakim jest przywłaszczanie cudzej tożsamości w sieci internetowej, podszywanie się pod inną osobę na różnego rodzaju forach internetowych czy składanie w formie elektronicznej różnego typu zamówień przy upozorowaniu, że pochodzą one od innej osoby niż składający je w rzeczywistości sprawca. Ze względu jednak na sposób ujęcia znamion, przepis art. 190a § 2 odnosi się nie tylko do aktywności podejmowanej przy użyciu najnowszych technologii, ale także do wszelkich zachowań, za pomocą których sprawca wykorzystuje wizerunek osoby lub jej dane osobowe, podszywając się pod pokrzywdzonego. Nie ulega przy tym wątpliwości, że penalizowane jest tylko podszycie się pod realnie istniejącą osobę fizyczną” (A. Michalska-Warias, Komentarz do art. 190a Kodeksu karnego, w: Kodeks karny. Komentarz, red. T. Bojarski, LEX 2016). Jak wnioskuję z opisu, jest Pani daleka od takich zachowań i nie wykorzystuje Pani swojego panieńskiego nazwiska w jakimkolwiek nagannym celu.


Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Pani działalność, w mojej ocenie, można uznać za działalnością twórczą, ponieważ zapewne zajmuje się Pani przygotowywaniem i publikowaniem tekstów, zdjęć, filmów etc., które posiadają cechy utworu z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (j.t. Dz. U. 2016, poz. 666, z późn. zm. — dalej: Pr. aut.): „Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)”. Jeżeli tak, to z tego tytułu przysługują Pani autorskie prawa osobiste, wskazane w art. 16 Pr. aut.:

 

„Art. 16. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:

1) autorstwa utworu;

2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;

3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;

4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;

5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu”.

 

Ustawa o prawie autorskim nie nakłada zatem na autora obowiązku posługiwania się prawdziwym nazwiskiem — równie dobrze może to uczynić pod pseudonimem lub całkowicie anonimowo. W kontekście Pani pytania najważniejsze są pseudonimy. Jak wskazuje S. Stanisławska-Kloc: „Przepisy nie określają dokładnie zasad obierania pseudonimów. Zasadniczo twórca może dowolnie obrać pseudonim, który może przybrać treść np.: „zmyślonego” imienia i nazwiska, tylko dwóch imion, inicjałów. Pseudonimy mogą być rozbudowane (składające się z kilku słów), lub bardziej zwięzłe (składające się z kilku liter, a nawet jednej litery lub znaku, jednego słowa fantazyjnego). Termin „pseudonim” powinien być rozumiany szeroko, obejmować oznaczenia używane przez internautów tzw. nickname (por. jednak wyrok SN z dnia 11 marca 2008 r., II CSK 539/07, OSP 2010, z. 4, poz. 43). Pseudonim w praktyce przede wszystkim wyrażany jest w postaci słownej” (S. Stanisławska-Kloc, Komentarz do art. 16 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w: Prawo autorskie i prawa pokrewne, red. D. Flisak, LEX 2015).

 

W tym kontekście należy stwierdzić, że nie ma przeszkód, aby oznaczała Pani swoje utwory albo zbiór utworów w postaci bloga imieniem i nazwiskiem, które nie są tożsame z Pani „prawdziwym” imieniem i nazwiskiem, wpisanymi w dowodzie osobistym i urzędowych rejestrach. Jednakże należy pamiętać, że swoboda tworzenia i używania pseudonimów nie jest nieograniczona (absolutna). Wspomniana wcześniej S. Stanisławska-Kloc wskazuje 4 rodzaje ograniczeń — wynikają one z:

 

1) regulacji dotyczącej dóbr osobistych (prawo do nazwiska lub pseudonimu wcześniej używanego, kultu czci osoby zmarłej),

2) z regulacji dotyczącej ochrony autorskich dóbr osobistych (prawo innego twórcy do oznaczania utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem);

3) prawa ochronnego na znak towarowy;

4) regulacji dotyczącej zwalczania nieuczciwej konkurencji (w zakresie, w jakim pseudonim używany przez autora wprowadzałby w błąd co do pochodzenia utworu-produktu).

 

Pani sytuacja jest o tyle specyficzna, że używane na blogu imię i nazwisko były jeszcze nie tak dawno Pani urzędowymi danymi, a zatem nie obrała ich Pani wedle własnego uznania, lecz korzystała z własnego dobra osobistego. Trzeba bowiem pamiętać, że nazwisko, a nawet pseudonim — jako dobra osobiste — podlegają ochronie prawa: „Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach” — art. 23 Kodeksu cywilnego z dnia 23 kwietnia 1964 r. (j.t. Dz. U. 2016, poz. 380, z późn. zm.). Stąd też wydaje mi się co najmniej nieprawdopodobne, aby ktokolwiek czynił Pani zarzuty, iż podpisywała Pani swoje teksty panieńskim nazwiskiem. Inaczej byłoby w sytuacji, gdyby od jutra postanowiła Pani publikować reportaże podróżnicze np. jako Martyna Wojciechowska albo Ryszard Kapuściński — wówczas bez wątpienia mielibyśmy do czynienia z:

 

  • naruszeniem cudzych dóbr osobistych w postaci nazwiska;
  • naruszeniem prawa ochronnego na znak towarowy w przypadku Ryszarda Kapuścińskiego (imię i nazwisko znanego reportażysty zostało zarejestrowane bowiem jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym RP);
  • popełnieniem czynu nieuczciwej konkurencji w postaci używania oznaczenia wprowadzającego w błąd co do oznaczenia utworu-produktu).

 

Jeżeli chodzi natomiast o ustanowienie Pani ambasadorką produktów męża i wykorzystywanie Pani popularności na potrzeby reklamy, to w tym zakresie należy zachować pewną ostrożność — i to nie ze względu na potencjalne roszczenia znanej piosenkarki.

 

Art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (j.t. Dz. U. 2003 r. Nr 153, poz. 1503, z późn. zm. — dalej: u.z.n.k.) stanowi, że czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:

 

1) reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka;

2) reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi;

3) reklama odwołująca się do uczuć klientów przez wywoływanie lęku, wykorzystywanie przesądów lub łatwowierności dzieci;

4) wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji;

5) reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta niezamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

 

Ustawodawca nie precyzuje, czym jest reklama, jak również nie wskazuje zamkniętego zbioru kryteriów, które pozwoliłyby dokonywać weryfikacji, kiedy dany przekaz stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Co więcej, wyliczenie praktyk reklamowych w art. 16 ust. 1 u.z.n.k. ma charakter wyłącznie przykładowy, do tego zostało sformułowane z wykorzystaniem tak nieostrych pojęć, jak „dobre obyczaje”, „godność człowieka”, „wprowadzenie w błąd”, „ingerencja w sferę prywatności”. Wyrażenia te można interpretować w różny sposób, mniej lub bardziej restrykcyjny.

 

W praktyce bardzo często można spotkać się z reklamami wprowadzającymi w błąd. Definicję reklamy wprowadzającej w błąd zawiera art. 2 lit. b dyrektywy nr 2006/114/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. dotyczącej reklamy wprowadzającej w błąd i reklamy porównawczej (Dz. U. UE L z dnia 27 grudnia 2006 r.), jest to: „każda reklama, która w jakikolwiek sposób, w tym przez swoją formę, wprowadza lub może wprowadzić w błąd osoby, do których jest skierowana lub dociera, i która, z powodu swojej zwodniczej natury, może wpłynąć na ich postępowanie gospodarcze lub która, z tych powodów, szkodzi lub może szkodzić konkurentowi”. Art. 16 ust. 2 u.z.n.k. z kolei mówi, że przy ocenie reklamy wprowadzającej w błąd należy uwzględnić wszystkie jej elementy, zwłaszcza dotyczące ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy lub konserwacji reklamowanych towarów lub usług, a także zachowania się klienta.

 

Niezwykle istotne pozostaje zatem wywieranie wpływu na zachowania adresatów reklamy — jeżeli w treści przekazu znajdzie się np. informacja, że „dżem składa się z samych owoców z plantacji ekologicznych”, choć nie jest ona prawdziwa, to można mówić o reklamie wprowadzającej w błąd, gdyż świadomy konsument wybiera chętniej zdrowe, ekologiczne produkty wytwarzane naturalnie niż towary zawierające konserwanty czy inne dodatki chemiczne.

 

W tej materii pojawił się ważny wyrok Sądu Najwyższego, który dokonał wykładni art. 16 ust. 1 pkt 2 u.z.n.k. w ten sposób, że zaakceptował istnienie nawet nieprawdziwych reklam, pod warunkiem, że ta nieprawdziwa reklama nie ma wpływu na zachowania klientów: „Nawet przekazy nieprawdziwe nie są czynami nieuczciwej konkurencji objętej hipotezą unormowania zawartego w art. 16 ust. 1 pkt 2 u.z.n.k., jeżeli nie miały zdolności wywarcia wpływu na decyzje klientów co do wyboru reklamowanego produktu. (…) Dla zaistnienia czynu nieuczciwej konkurencji określonego w art. 16 ust. 1 pkt 2 u.z.n.k. konieczne jest, aby dany przekaz reklamowy mógł kreować u jego odbiorców wyobrażenia niezgodne z rzeczywistym stanem rzeczy (tj. fałszywe wyobrażenia o rzeczywistości). Punktem ciężkości oceny naruszenia tego przepisu jest analiza prawdziwości (zgodności z rzeczywistym stanem rzeczy) wyobrażeń odbiorców reklamy a nie zaś reklamy jako takiej. Taka ocena jest możliwa, o ile wyobrażenia odbiorców reklamy są na tyle konkretne i precyzyjne, że mogą być przedmiotem oceny w kategoriach prawdy lub fałszu. W rezultacie, jako wprowadzającej w błąd nie można kwalifikować reklamy, która kreuje jedynie pozytywne lub negatywne skojarzenia odbiorców, które jednak nie przybierają formy weryfikowalnego poglądu na temat konkretnego fragmentu rzeczywistości” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 maja 2012 r., sygn. I CSK 498/11).

 

Oznacza to, że każdorazowo trzeba badać, czy informacja przekazywana w reklamie mogła wywrzeć skutek w postaci zachęcenia klienta do nabycia towaru lub usługi. Jeżeli tak oraz jednocześnie informacja ta nie do końca odpowiada prawdzie lub w inny sposób narusza np. dobre obyczaje, to wówczas niewątpliwie dochodzi do popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy. Co jest zagrożone odpowiedzialnością wykroczeniową z art. 25 ust. 2 u.z.n.k.:

 

„Art. 25. 1. Kto, oznaczając lub wbrew obowiązkowi nie oznaczając towarów albo usług, wprowadza klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów lub usług albo nie informuje o ryzyku, jakie wiąże się z korzystaniem z nich, i naraża w ten sposób klientów na szkodę, podlega karze aresztu albo grzywny.

2. Tej samej karze podlega, kto dopuszcza się czynu nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy lub sprzedaży, o której mowa w art. 17a”.

 

Wszystko zależy od formy przekazu i intencji, jakie przyświecają przedsiębiorcy. Jeżeli reklama z Pani udziałem zostałaby tak skonstruowana, by klienci sądzili, że produkty Pani męża poleca owa znana piosenkarka, a nie Pani – popularna blogerka (i to przekonanie skłaniałoby ich do zakupów), wówczas może się pojawić zarzut stosowania reklamy wprowadzającej w błąd. W sytuacji, gdy z treści komunikatu reklamowego jednoznacznie wynikałoby, iż ambasadorką produktów jest autorka bloga, nie powinno dojść do naruszenia przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Reklamę zawsze należy oceniać z perspektywy odbiorcy i tego, jakie reakcje u niego wywołuje.

 

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj i zapytaj prawnika >>

 

Prezentowana opinia prawnika nie zawiera odpowiedzi na dodatkowe pytania klienta i dlatego może nie wyczerpywać w pełni omawianego zagadnienia. Często dopiero dzięki dodatkowym pytaniom i odpowiedziom można uzyskać kompletną poradę prawną. Podkreślamy, że w naszym serwisie można zadawać dodatkowe pytania bez ograniczeń czasowych i ilościowych.

Komentarze (0):

Uwaga!
Szanowni Państwo!
Nasi prawnicy nie odpowiadają na pytania zadawane w formie komentarza pod tekstem. Jeśli chcą Państwo powierzyć swój problem naszym prawnikom, prosimy kliknąć tutaj >>

  • dziesięć minus IV =

Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Wpisz tutaj swoje pytanie, aby trafiło do naszego prawnika specjalisty.

»Podobne materiały

Tajemnica przedsiębiorstwa – czy dochodzi do jej naruszenia?

Jestem właścicielką firmy tworzącej strony internetowe. Rok temu zaczęłam współpracę z klientem z Danii, dla którego robiłam ciekawy serwis internetowy (nowość w Danii, ale w Polsce i na świecie takie portale to norma), skierowany do dość wąskiej grupy odbiorców. Moja firma opracowywała go technologicznie, zgodnie z sugestiami klienta. Jakiś czas później zgłosił się inny duński klient z prośbą o wykonanie podobnego serwisu (nieco inna tematyka). Klient nr 1 dowiedział się o tym i zażądał rozwiązania naszej umowy (wciąż administrujemy jego serwis). Zarzuca mi naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa i straszy sądem. Namawia do „porzucenia” klienta nr 2. W umowie z klientem nr 1 był w tej kwestii tylko zapis, że „strony zobowiązują się zachować w tajemnicy treść informacji stanowiących ich tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”. Dodam, że żadne informacje o kliencie nr 1, jego kontrahentach, treści serwisu itp. nie są wykorzystywane. Powielamy jedynie niektóre rozwiązania informatyczne. Czy mamy się czego obawiać? Jak powinnam postąpić? Czy działam na szkodę któregoś z klientów?

Wykorzystanie logo forum a odpowiedzialność administratora forum

Jestem administratorem forum internetowego. Otrzymałam dziś informację, że na terenie pewnego parku ktoś nakleił naklejki z logo naszego forum. Z maila od pracownika parku wynika, że oklejone są różne tablice, kierunkowskazy, a klej zostaje na tablicach. Czy na mnie, jako na osobę, która prowadzi forum, spada odpowiedzialność za wykorzystanie logo forum przez użytkowników forum? Moim zdaniem nie jestem w stanie kontrolować tego, gdzie, kto i kiedy nakleja naklejkę, dlatego nie powinnam brać odpowiedzialności za wykorzystanie logo forum bez mojej wiedzy. Czy mam rację?

Czy można używać loga znanego producenta w działalności własnej firmy?

Otwieram sklep odzieżowy. Kupiłem ubrania od legalnego hurtownika z Wielkiej Brytanii, co mogę potwierdzić fakturą. Chciałbym handlować ubraniami znanych marek. Czy mogę znaki firmowe tych znanych firm umieścić na witrynie sklepu, na jego ścianach, na ulotkach informacyjnych o sklepie, na banerze reklamowym przed sklepem? Oczywiście produkty tych firm będą znajdowały się w asortymencie mojego sklepu.

wizytówka Szukamy prawników »